Rejs to był już ostatni? Rosja może stracić swój jedyny lotniskowiec


Marzec 2019: Admirał Kuzniecow w oczekiwaniu swojego dalszego losu przy nadbrzeżu stoczni w Murmańsku. Zdj. Lev Fedoseyev/TASS/Forum

Remont „Admirała Kuzniecowa” jest zbyt skomplikowany i zbyt drogi.

Taka piękna katastrofa…

Słynny krążownik lotniczy jest jedynym okrętem rosyjskiej floty, który może brać na pokład samoloty bojowe. Wkrótce może on jednak odejść na wieczną wachtę. Sugeruje to anonimowe źródło, na które powołuje się dziennik Izwiestia.

W 2018 roku lotniskowiec przechodził gruntowny remont po swojej wyprawie do Syrii w latach 2016-2017. Stał w pływającym doku. Jednak pod koniec października pływający dok… zatonął. Według oficjalnej wersji, ktoś z brzegu odłączył pompy utrzymujące dok na powierzchni.

Duma rosyjskiej floty, lotniskowiec “Admirał Kuzniecow”, omal nie utonął w stoczni

Do tego wszystkiego przewracająca się konstrukcja upadła na znajdujący się w niej okręt, robiąc w nim dziurę. Jednak sam Admirał Kuzniecow nie zatonął, chociaż nabrał kilka tysięcy ton wody.

Okręt odholowano do nadbrzeża stoczni w Murmańsku, gdzie stoi do dziś. Stoi bez wymontowanych wcześniej turbin. Nie może więc płynąć samodzielnie, a turbiny można zamontować tylko w doku. Tylko, że dok przecież zatonął…

Infografika Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej.

Przygotowanie opinii publicznej?

W Rosji jest jeszcze jeden taki dok, do którego można by wstawić Admirała Kuzniecowa. Tylko, że znajduje się on na Dalekim Wschodzie i odholowanie tam okrętu jest nierealne. Oba doki nie zostały zaś wyprodukowane ani w Rosji, ani w ZSRR. Pod wielkim znakiem zapytania pozostaje zaś to, czy Rosjanom uda się podobną konstrukcję wykonać.

– Nie wszyscy uważają, że kontynuowanie remontu jest celowe. Są różne opinie. W tym taka, że za te pieniądze lepiej zbudować kilka fregat lub atomowy okręt podwodny – cytują Izwiestia swoje źródło.

A jeżeli Admirał Kuzniecow miałby zostać nawet wyremontowany, to raczej stałby się tylko okrętem ćwiczebnym, przeznaczonym do celów szkoleniowych – uważa anonimowy rozmówca z resortu obrony.

Publikację tę, która ukazała się w gazecie całkowicie lojalnej wobec Kremla, nikt nie przypisze raczej „piątej kolumnie”. Bardziej przypomina ona przygotowania opinii publicznej do zaakceptowania tego, co nieuchronne.

Pływająca hybryda ideologiczna

Wobec tego radzieckie stocznie wydawały na świat ułomne hybrydy – okręty z uzbrojeniem rakietowym i lotniczym, czyli tzw. krążowniki lotnicze. Jednym z takich „Frankensteinów” (i pierwszym, z którego w ogóle mogły wznosić się w powietrze ciężkie samoloty bojowe) był właśnie „Admirał Floty Związku Radzieckiego Kuzniecow”.

Ale i w jego przypadku partyjne dyskusje doprowadziły do tego, że może on wziąć na pokład ok. 30 samolotów i śmigłowców. To dwa razy mniej niż porównywalne pod względem wielkości lotniskowce z innych krajów.

Brytyjski myśliwiec wielozadaniowy Eurofighter Typhoon eskortuje Admirała Kuzniecowa oraz inne rosyjskie okręty płynące do Syrii. Zdj. Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii.

Admirał Kuzniecow pozostał okrętem z „niezaleczonymi chorobami wieku dziecięcego”. Remontowano go niemal non-stop: w latach 1994-95, 1996-98, 2001-2004 i 2008. Oraz w roku 2016, czyli przed wypłynięciem w jak dotąd jedyny rejs bojowy – pamiętną wyprawę do Syrii.

Za zasłoną dymną

I największą sławę zyskał właśnie wtedy, gdy płynął wokół Europy, aby wziąć udział w rosyjskiej operacji militarnej, mającej uratować reżim Baszara Asada. Z jego kominów unosiły się gęste kłęby smolistego dymu, które prowokowały do zadawania pytań, czy Admirał Kuzniecow w ogóle dopłynie do celu.

Dopłynął, ale podczas misji stracił trzy samoloty, którym po starcie z jego pokładu nie udało się na nim wylądować z powrotem.

Rosyjski lotniskowiec „Admirał Kuźniecow” stracił kolejny samolot

Po powrocie do Rosji okręt natychmiast odstawiono na remont. Który być może być ostatnim i przeciągnąć się w nieskończoność.

A tymczasem rosyjscy admirałowie już chwalą się planami nowych lotniskowców. Na razie nie ma jednak informacji, że sprawa posunęła się z miejsca dalej niż demonstracja makiet.

Alaksandr Hiełahajeu, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze