Zapomniana bohaterka Grodna. 110 lat bez Elizy Orzeszkowej

O Elizie Orzeszkowej w Grodnie pamiętają już tylko nieliczni. Wiek temu była bohaterką miasta nad Niemnem. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Kolejna rocznica śmierci pisarki i w jej ukochanym mieście przechodzi niezauważona. Aż trudno sobie wyobrazić, że wiek temu była ona symbolem demokratyzmu, szlachetności i pomocy bliźnim w mieście nad Niemnem.

Jeśli dzisiaj mieszkańcy Grodna znają Elizę Orzeszkową (biał. Eliza Ażeszka), to najczęściej dzięki materialnym oznakom pamięci o niej: nazwie ulicy, pomniku i domu-muzeum, w którym mieści się teraz filia biblioteki obwodowej. Utwory pisarki są już dla grodnian terra incognita. A nawet młodzi polscy turyści, jak twierdzą przewodnicy turystyczni, słyszeli tylko o “Nad Niemnem”. I to jedynie dzięki programowi szkolnemu i ekranizacji. Jeśli już czytali inne utwory, to tylko w streszczeniu.

https://belsat.eu/pl/news/komu-potrzebne-bialoruskie-dziedzictwo-elizy-orzeszkowej/

Aż trudno sobie wyobrazić, że sto lat temu w Grodnie Orzeszkowa była prawdziwym symbolem. Nie bez powodu jedyny pomnik postawiony w mieście, w czasach II Rzeczpospolitej poświęcono właśnie jej. Na taki zaszczyt nie zasłużył sobie ani Stefan Batory, ani Stanisław August Poniatowski, ani Tadeusz Kościuszko, których losy też związane były z tym miastem.

A więc, dlaczego właśnie Orzeszkowa i gdzie w Grodnie szukać jej śladów?

Krok za krokiem: parki, kościoły, domy, cmentarz

Jeśli w młodości Eliza Orzeszkowa bywała w Grodnie, to przejazdem, bo uczyła się w Warszawie. Za swojego pierwszego męża, Piotra Orzeszkę wyszła w wieku 17 lat, a pobrali się w grodzieńskim kościele bernardyńskim.

Potem mieszkali razem w Ludwinowie pod Kobryniem i w Wilnie. Dopiero pod koniec lat 60. XIX wieku, po sprzedaży rodzinnego majątku w Miłkowszczyźnie Orzeszkowa przeprowadza się do Grodna, by nie opuszczać go przez następne 40 lat. Przez cały ten czas pisarka tylko kilka razy pojechała do Warszawy i do uzdrowiska – tak zwanych wód.

Mieszkając tu, Orzeszkowa spędzała lato w podmiejskim letniskach. Jej ulubionym miejscem była niegdysiejsza królewska rezydencja myśliwska zbudowana dla Stanisława Augusta PoniatowskiegoPoniemuń. Przyjeżdżała tam dla parku z głębokimi jarami i pałacu z kolumnami, z tarasu którego widać Niemen.

Jej drugim ulubionym miejscem było Rumlowo z jego parkiem nad brzegiem rzeki. Dziś zarówno Poniemuń jak i Rumlowo znajdują się w granicach miasta, otoczone współczesną zabudową, ale cieniste ścieżki i stare drzewa zachowały swój dawny czar.

W samym mieście Orzeszkowa mieszkała pod kilkoma adresami. Pierwszym z nich był dom przy dawnym Rynku Siennym. Spłonął on podczas wielkiego pożaru Grodna w 1885 roku. Przepadła wtedy biblioteka, listy i archiwum pisarki, co było dla niej niepowetowaną stratą.

Gdzieś tu, przy dawnym Rynku Siennym stał jeden z domów Elizy Orzeszkowej. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Potem mieszkała w domu przy dzisiejszej ulicy Wasilka, który także nie przetrwał do naszych czasów. Co ciekawe, pod tym samym adresem mieszkał później białoruski poeta Michaś Wasilok, na cześć którego nazwano ulicę.

Dom Elizy Orzeszkowej i Stanisława Nahorskiego jest teraz muzeum pisarki i filią biblioteki. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Po ślubie ze Stanisławem Nahorskim w 1894 roku Eliza zamieszkała w drewnianej willi, dziś znanej jako dom-muzeum Orzeszkowej. Choć właściwie powinien się nazywać domem Nahorskiego, który kupił willę z lat 40. XIX wieku od jednego z grodzieńskich wicegubernatorów. Pisarka mieszkała w nim aż do śmierci w 1910 roku.

Jej ostatnim “adresem” jest grób z ogromnym kamiennym krzyżem na starym cmentarzu katolickim.

Grób Orzeszkowej jest dziś obowiązkowym punktem polskich wycieczek po Grodnie. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Misja: pomóc wszystkim

Dlaczego Orzeszkowa zasłużyła na miłość mieszkańców miasta? Po pierwsze, była człowiekiem-symbolem. Rzecz w tym, że Grodno przed powstaniem styczniowym i po nim było dwoma zupełnie innymi miastami. Przed patriotycznym zrywem było to miasto szlacheckie, z salonami, bibliotekami, wielką historią, mówiące po polsku i francusku.

https://belsat.eu/pl/news/komu-potrzebne-jest-muzeum-w-ojcowiznie-elizy-orzeszkowej-nikomu/

Po powstaniu i fali represji, już za czasów Orzeszkowej, Grodno zaczęło się zamieniać w typowe rosyjskie miasto gubernialne, których zapyziałość i upadek opisywali Nikołaj Gogol i Michaił Sołtykow-Szczedrin. I właśnie wtedy Orzeszkowa stała się dla mieszkańców nie tylko symbolem patriotyzmu, ale też szlachetności i pomocy bliźnim.

Przez cały czas życia w mieście, Orzeszkowa starała się pomagać ludziom w potrzebie: powstańcom i ich rodzinom, Żydom, ofiarom pożaru. Na przykład powstaniec Ludomir Obrębski został zesłany na Sybir, z którego wrócił jako chory starzec. Pozostawiona bez żywiciela rodzina popadła w nędzę. Orzeszkowa pomogła jego dzieciom zdobyć wykształcenie, a potem oddała im obok willi swojego męża działkę pod budowę wielkiego, dwupiętrowego domu. Nie mając własnych dzieci, swój dom także zapisała w spadku rodzinie Obrębskich.

Dom rodziny Obrębskich zbudowany dzięki Orzeszkowej. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Inny okres jej działalności dobroczynnej zaczął się w 1885 roku, gdy pożar strawił dużą część drewnianej zabudowy starego miasta. Bez dachu nad głową została wtedy wielka liczba ludzi. Orzeszkowa od razu włączyła się do pracy komitetu pomocy poszkodowanym, wysyłała też listy o wsparcie po całej Europie. Gdy Stanisław Nahorski, który nie był wtedy jeszcze jej mężem, zaproponował pisarce miejsce na mansardzie swojego domu, ulokowała tam jeszcze kilka rodzin pogorzelców.

“Spotkajmy się pod Mateczką!”

Miasto pamiętało to i było wdzięczne. Jeszcze za życia Orzeszkowa została honorową mieszkanką Grodna. Był też plan nazwania ulicy na jej cześć, ale zdecydowanie sprzeciwił się temu gubernator. Warto dodać, że powieściopisarka była obserwowana przez policję, jako “element niepewny”.

Dom, w którym żyła i zmarła Eliza Orzeszkowa jest teraz jej muzeum. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

Gdy przed śmiercią Orzeszkowa zachorowała, według miejskiej legendy cała ulica przed jej domem została wyścielona sianem, by nie przeszkadzały jej koła wozów dudniące o bruk. Grodnianie sprowadzali jej też z Warszawy butle z czystym tlenem, by chorej na serce było łatwiej oddychać.

Marzenie o ulicy Orzeszkowej spełniło się dopiero w 1919 roku: zaraz po tym, jak w mieście utrwaliła się polska władza.

Pomnik pisarki do dziś stoi przy ulice jej nazwanej na jej cześć. Zdjęcie: Wasil Małczanau/belsat.eu

W 1929 roku odsłonięto też pomnik, który początkowo stał w parku Guilberta, ale z czasem przeniesiono go na ulicę Orzeszkowej. Starsi mieszkańcy wspominają, że przed wojną młodzież lubiła umawiać się właśnie pod pomnikiem, mówiąc: “Spotkajmy się pod Mateczką!”. Z pewnością, ze wszystkich epitetów nadanych pisarce z wielkim sercem, ten był najwłaściwszy: Mateczka.

“Utracony raj” Mickiewicza na białoruskiej wsi

Tekst: Aleś Kirkiewicz, zdjęcia: Wasil Małczanau, pj/belsat.eu

Wiadomości