Łukaszenka straszy polskim rewanżyzmem w czasie „Wielkiej Rozmowy z Prezydentem”

Aktualizacja

Alaksandr Łukaszenka. Zdj. president.gov.by

Białoruski prezydent spotkał się dziś z ponad 200 przedstawicielami białoruskich i rosyjskich mediów, ekonomistami, politologami i działaczami społecznymi. Spotkanie było transmitowane przez kanały państwowej TV i trwało rekordowo długo – 7 godzin i 30 minut.

Alaksandr Łukaszenka rozpoczął swoją przemowę od kwestii bezpieczeństwa i wyścigu zbrojeń. I w tym kontekście wymienił Polskę.

– Polska do 2026 r. wyda na obronę 50 mld dol. I wszyscy milczą. Ale gdyby jutro Rosja wysunęła dodatkowy pułk na zachód od Moskwy, to byłby krzyk na cały świat. Więc wprowadźmy jeden standard reagowania na takie fakty – powiedział.

Jest to drugie spotkanie w tym formacie zorganizowane przez administrację prezydenta Białorusi. Rok temu uczestniczyło w nim 37 dziennikarzy i łącznie 100 gości. Mimo, że trwało ono 7 godz. i 20 min., tylko niektórzy mieli okazję osobiście zadać pytanie Łukaszence.

O zjednoczeniu z Rosją

Łukaszenka stwierdził, że gdyby dziś odbyło się referendum nt. zjednoczenia z Rosją 98 proc. Białorusinów głosowało przeciw, gdyż „wyrosło nowe pokolenie”. Dopuścił stworzenie wspólnego państwa, jednak pod warunkiem równoprawności – np. ustanowienia wspólnego centrum emisyjnego waluty.

Prezydent skarżył się, że Rosjanie zarzucają Białorusi „pasożytnictwo”, co jego zdaniem jest nieprawdą. Tymczasem rosyjskie władze i związani z nią „baronowie” stosują nieuczciwe praktyki, np. ograniczając eksport białoruskiej żywności, pod pretekstem, że jest ona niskiej jakości. Łukaszenka wymienił tu Aleksandra Tkaczowa, byłego ministra rolnictwa Rosji, który obecnie inwestuje w cukrownie. I to właśnie on, zdaniem prezydenta, nie chce dopuścić białoruskiego cukru na rosyjski rynek.

Przywódca Białorusi zarzucił też Rosjanom, że udzielają jego państwu kredyty o znacznie wyższym oprocentowaniu niż np. Wietnamowi i Armenii.

Łukaszenka przypomniał też, że Białoruś nie „bierze ani grosza” za istnienie dwóch rosyjskich baz na terytorium kraju, gdyż „to nasze wspólne bezpieczeństwo”.

– Odpowiadamy razem za tę słowiańską cywilizację – powiedział.

O zagrożeniu z Zachodu, Polsce i Biełsacie

Odpowiadając na pytanie dziennikarza Euroradia Zmitra Łukaszuka, Łukaszenka skrytykował rosyjskie media za medialne ataki na niego i Białoruś. Jednak jego zdaniem, Rosja robi to „by nie stracić Białorusi”. Tymczasem na zachodzie jest gorzej – stwierdził białoruski prezydent.

– A co tam u nas jest, jakiś Biełsat? Polska nadaje jakieś kanały.

Łukaszenka oskarżył nadające z Warszawy media o rozpalanie konfliktów. Jego zdaniem większym zagrożeniem jest właśnie zachodni sąsiad:

– W Polsce nadal pojawiają się mapy, na których granica przechodzi pod Mińskiem. […] Są problemy ze Wschodem. Ale od strony Zachodu większe. Rosja nie umieszcza rakiet nacelowanych na Białoruś, a po co Polsce tego trzeba? Trwa wojna informacyjna na świecie i nie daj Boże, żeby się nie przekształciła w prawdziwą.

Łukaszenka oskarżył dziennikarza Euroradia o transmitowanie polskiej propagandy – co jest przyczyną tego, że białoruskie władze nie chcą przyznać częstotliwości radiowej dla jego radia.

Białoruski lider wspomniał też, że niektórzy rosyjscy politycy tworzą „wulgarne strony” i organizacje kozackie atakujące Białoruś. Nazwał takie próby utrzymywania Białorusi w orbicie Rosji „błędem”. Jednak dodał, że „nikt nie oderwie Białorusi od Rosji”.

– Ci chcą nas utrzymać przy sobie, a tamci (na Zachodzie – Belsat.eu) zdestabilizować. I oni prowadzą jawnie antybiałoruską politykę.

Łukaszenka skrytykował Rosję za rozpętywanie propagandowej nagonki na Ukrainę. Jego zdaniem jakikolwiek kanał włączyłoby w Rosji, „żelazko się włączy”, a tam atakuje się Ukrainę. Co zdaniem Łukaszenki jest kontrproduktywne.

O świętowaniu Dnia Wolności

Łukaszenka zapowiedział, że w tym roku opozycja nie będzie mogła świętować 101. rocznicy proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej na stadionie Dynama w centrum Mińska. Stwierdził, że to dla niego „zniewaga”, bo stadion został wyremontowany na II Igrzyska Europejskie. Prezydent wysłał opozycję na pl. Bangalore, znajdujący się na skraju stolicy.

O obronie masowych grobów ofiar NKWD w Kuropatach

Białoruski prezydent skrytykował też zachowanie opozycji wobec Kuropat – miejsca masowych pochówków ofiar NKWD. Sprzeciwił się protestom przeciwko restauracji „Pojediem, pojedim” znajdującej się w pobliżu miejsca pamięci.

– Restauracja będzie pracować, bo ludzie muszą gdzieś zjeść – stwierdził.

Tak zwana „Knajpa na kościach” została wybudowana parędziesiąt metrów od masowych grobów.

O Euroazjatyckiej Wspólnocie Gospodarczej

Łukaszenka nie widzi „dużych perspektyw” dla EaWG. Jest to związek gospodarczy Białorusi, Rosji, Kazachstanu Kirgistanu i Armenii – podobny do istniejącego niegdyś w Europie EWG. Rozwojowi organizacji, według białoruskiego prezydenta, przeszkadza polityzacja i zbyt dużo rozbieżności interesów. Jego zdaniem poszczególne kraje wprowadzają też zbyt dużo wyjątków naruszających zasady. Uważa on też, że nie są realizowane wspólne postanowienia.

– Każdy kraj łamie zasadę swobody przepływu towarów. Są ogromne spory pomiędzy Kazachstanem i Kirgistanem. Z Rosją ogromne problemy. […] Za dużo narodowych egoizmów. Nie liczę na przełom, nawet w sytuacji, gdy Białoruś będzie przewodniczyć. Musimy zrozumieć, że nasze szczęście znajduje się w naszych rękach. Niestety niektóre kraje za bardzo są przywiązane na innych centrów władzy, są zorientowane na inne sojusze – powiedział.

O Ukrainie

Na pytanie korespondenta Interfax-Ukraina, czy wybory na Ukrainie wywołują u niego nadzieję, czy trwogę, Łukaszenka odpowiedział, że nie chce by „naszą Ukrainę, ktoś traktował jak kartę przetargową”.

– Nowym prezydentem będzie Poroszenko. On trafi do drugiej tury, może razem z Zełenskim. Petro Ołeksijewycz zachowa swój urząd.

Na aferze korupcyjnej w Kijowie skorzysta komik Wołodymyr Zełenśkyj

O rosyjskich kredytach

Białoruski prezydent wspomniał, że Białoruś nie jest całkowicie skazana na Rosję, jeżeli chodzi o finansowanie.

– Na kolanach nie będziemy pełzać. Tym bardziej, gdyby udało się nam unormować relacje z krajami zachodnimi.

O języku białoruskim

Aleh Trusau, honorowy przewodniczący Towarzystwa Języka Białoruskiego, wezwał Łukaszenkę do częstszego używania w oficjalnych wystąpieniach języka białoruskiego. A także do przetłumaczenia wszystkich dokumentów prawnych na białoruski i doprowadzić do tego, by wszyscy sędziowie znali białoruski.

Łukaszenka nazwał rosyjski „naszym ojczystym językiem”, a Białoruś częścią „russkiego miru”, którego nie trzeba rozszerzać na Białoruś. Na propozycję tłumaczenia aktów prawnych na białoruski, stwierdził, że to kosztowałoby za dużo pieniędzy. I stwierdził, że Trusau „w domu, w kuchni sam na pewno mówi po rosyjsku”.

13,3 proc. Białorusinów nie umie czytać po białorusku. Dlaczego?

O przekazaniu władzy i nowej konstytucji

– Z fotela prezydenckiego do grobu mnie nie zabiorą – odpowiedział na pytanie dziennikarza radia Svaboda.

Białoruski prezydent zapowiedział, że nie będzie przekazywał władzy dzieciom, ani nikomu innemu. Jego zdaniem na Białorusi taka sytuacja nie będzie miała miejsca, bo nie ma ona ropy, ani gazu, tak jak w innych krajach postsowieckich.

Łukaszenka poinformował, że poprosił sędziów Sądu Najwyższego o napisanie nowej konstytucji. Łukaszenka uważa, że należałoby zwiększyć pełnomocnictwa innych filarów władzy i zmienić prawo wyborcze. Jednak nie powiedział o konkretnych rozwiązaniach.

– Konstytucja musi odpowiadać realiom panującym w naszym kraju – dodał.

Przywódca Białorusi zapowiedział, że zmian można spodziewać się „znacznie wcześniej” niż w ciągu pięciu lat – po przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

– Nie mogę nie kandydować w najbliższych wyborach prezydenckich żebyście nie zarzucili mi potem, że jestem tchórzem – dodał.

Krym „nasz”, czy ukraiński?

Dziennikarz KP.ru zapytał, czy Białoruś uzna przyłączenie Krymu do Rosji.

– Jestem wdzięczny Władimirowi Putinowi za jego zrozumienie mojego położenia. Gdy byłem na zaprzysiężeniu Poroszenki, przed Radą Najwyższą okrążyli mnie zachodni i ukraińscy dziennikarze i zaczęli pytać: czyj jest Krym – rosyjski czy ukraiński? Zadałem pytanie: ilu Ukraińców zginęło podczas napaści? Czyli przyznaliście, że Krym nie jest wasz. Jeśli to wasze, to umierajcie za swój kawałek ziemi.

Łukaszenka jednak odmówił oficjalnego uznania przynależności półwyspu. Wspomniał o Memorandum Budapesztańskim, w którym Białoruś uznała integralność Ukrainy, a światowe mocarstwa zagwarantowały nienaruszalność granic Białorusi, Ukrainie i Kazachstanowi w zamian za przekazanie broni atomowej.

– Co się stanie, jeśli powiem, że Krym jest nasz czy ukraiński? Podniesie się szum i wieczorem już o tym zapomną w Rosji i nawet nie powiedzą „dziękuję”. A Ukraińcy spluną i powiedzą „pies”.

Białoruski prezydent przypomniał, że również nie uznał niepodległości Abchazji, gdyż otrzymał ostrzeżenie od szefa dyplomacji UE Javiera Solany, że Białoruś stanie się celem zachodnich sankcji. I stwierdził, że z perspektywy czasu zrobił dobrze, bo zachował dobre relacje z Gruzją.

Krym ukraiński czy rosyjski? Białoruscy celnicy unikają odpowiedzi

“Wzywam USA do rozmów o Donbasie”

O to, czy proces miński będzie rozwijany, czy też może wyczerpał swoje możliwości, zapytała dziennikarka ukraińskiego kanału 112 Alina Błochina.

– Jeśli nasz bardziej aktywny udział jest potrzebny, mówcie o tym. Powiedzcie, czego potrzebujecie, a będziemy to robić – powiedział Łukaszenka.

Dodał przy tym, że jeśli do rozmów nie przyłączą się Amerykanie, nie dadzą one rezultatu.

– Jaką rolę oni tam odgrywają, wy sami lepiej widzicie. Bardzo się obawiam, by to nie była rola agresywna. Wzywam USA do dołączenia się do normandzkiego formatu rozmów o Donbasie – dodał prezydent Białorusi.

Stwierdził też, że pierwszy krok w stronę pokoju powinien wykonać Poroszenko, “bo wojna trwa na Ukrainie”.

– Putin nie potrzebuje eskalacji – stwierdził.

Ukraina się wyludnia – przez wojnę z Rosją

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze