Kobiety walczą w ukraińskich siłach zbrojnych i giną w Donbasie


Ukraińska armia przeżywa gwałtowne przemiany, a w mundurach służy coraz więcej kobiet. Także na linii frontu.

Według ogłoszonych wczoraj danych ministra obrony Stepana Połtoraka, od początku konfliktu w Donbasie zginęło sześć ukraińskich żołnierek. Obecnie w ukraińskiej armii pracuje 56 tys. kobiet. Aż 26 tys. z nich to żołnierki, a 3,5 tys. ma stopnie oficerskie. Reszta to cywilny personel pomocniczy armii.

Jeszcze w październiku ubiegłego roku na Ukrainie weszły w życie przepisy „o równych prawach kobiet i mężczyzn w siłach zbrojnych”. Od jesieni ubiegłego roku w strukturach ukraińskiej armii jest pierwsza kobieta-generał: Ludmiła Szugaliej, szefowa zarządu wojskowo-medycznego.

Sawczenko dała przykład

Przed rewolucją i wojną na wschodzie najbardziej znaną ukraińską żołnierką była Nadija Sawczenko. Służyła m.in. jako jedyna kobieta w ukraińskiej misji w Iraku. Zrobiła karierę w specjalnej brygadzie powietrznodesantowej z Żytomierza, a potem została nawigatorem śmigłowców szturmowych Mi-24. Już wtedy była popularna, jako „twarda” żołnierka. Na początku wojny w Donbasie ruszyła walczyć i trafiła do rosyjskiej niewoli.

Później nastąpił upadek i Sawczenko z bohaterki stała się wrogiem publicznym oskarżanym o knowanie z separatystami i przygotowywanie zamachu w Kijowie. Dziś siedzi w areszcie. Ale niewątpliwie to ona stała się symbolem dziewczyny, która wbrew konserwatywnemu dowództwu potrafiła zrobić karierę w armii.

Sawczenko kandyduje na urząd prezydenta Ukrainy. Z aresztu

To m.in. dzięki niej już na początku konfliktu w Donbasie do ukraińskiej armii i batalionów ochotniczych zgłaszało się tak wiele kobiet. Początkowo jednak armia nie zgadzała się na przyjmowanie kobiet do oddziałów.

W 2015 r. Elena Szargowska, służąca jako medyk w batalionach ochotniczych chciała wstąpić do regularnej armii, ale otrzymała odmowę. Po tym incydencie Ukrainki walczące w Donbasie zorganizowały w Kijowie marsz protestu „niewidzialnego pułku” i domagały się, by ministerstwo obrony zauważyło problem kobiet w armii.

Największe zmiany nastąpiły w 2016 r. Wtedy armia odblokowała dla kobiet specjalizacje, które wcześniej były dla nich formalnie, bądź nieoficjalnie zamknięte. Wcześniej mogły służyć w zasadzie głównie w jednostkach medycznych, pomocniczych, łączności i na etatach administracyjnych.

Trzy lata temu armia dopuściła je do normalnej służby, w tym w jednostkach frontowych: piechocie, wojskach powietrznodesantowych, pancernych i artylerii. Znane są już przypadki kobiet-dowódców maszyn bojowych, snajperów, czy dowódców grupy zwiadowczej.

Armia nie zgadza się natomiast na dopuszczenie kobiet do działań związanych z użyciem materiałów wybuchowych i chemicznych, czy służbę na okręcie podwodnym, albo dowodzenie okrętem. Ministerstwo obrony obiecuje, że odblokuje dziewczynom dostęp do liceów wojskowych, w tym tych, które stawiają największy opór: szkół marynarki wojennej w Odessie. Jak głębokie zmiany zaszły w ukraińskiej armii pokazuje strefa walk w Donbasie. Obecnie ok. 7 tys. żołnierek pełni służbę w rejonie konfliktu.

Wojna kobiet

W odróżnieniu od ukraińskiej armii, w siłach zbrojnych tzw. separatystów sytuacja kobiet wygląda zupełnie inaczej. Formalnie nie ma zgody, by służyły. I na froncie jest ich niewiele. Ale każdy przypadek znanej, walczącej separatystki służy budowaniu legendy niezłomnej bojowniczki.

Tak było na początku konfliktu ze snajperkami (w tym słynną Natalią Krasouską, Białorusinką o pseudonimie „Słoneczko”). Bojowniczka występowała na wiecach w Moskwie i stała się symbolem walki o „rosyjski świat”.

“Białoruska snajperka” z Donbasu opowiada, jak stała się narzędziem rosyjskiej propagandy

Podobnie było ze Switłaną Driuk, walczącą na czołgach mieszkanką Ługańska, o której separatyści nakręcili film „Opołczenoczka”. Driuk była jednym z symboli heroicznej walki z „ukraińskimi faszystami”. Tyle, że kilka tygodni temu uciekła z Ługańska na Ukrainę. Jak się okazało zakochała się w oficerze ukraińskiego wywiadu i porzuciła separatystów.

Zresztą nie tylko porzuciła, ale i zdradziła. Bo już na Ukrainie opowiadała mediom w jaki sposób w szeregach armii separatystów walczą Rosjanie udając miejscowych. Driuk zapowiada teraz, że może wrócić na front. Ale po ukraińskiej stronie. Nie wiadomo jednak, czy ukraińska armia da jej czołg. W końcu już raz zdradziła i zmieniła stronę.

Legendarna czołgistka separatystów uciekła na Ukrainę. Zakochała się w ukraińskim wywiadowcy

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze