Będzie „przykręcanie śruby”: polski politolog o polityce Łukaszenki

Kamil Kłysiński. Zdj. belsat.eu

Alaksandr Łukaszenka prowadzi ryzykowną i ambitną grę – mówi Kamil Kłysiński z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z Siarhiejem Pielasą.

– Spotkanie w Soczi było już od początku było dziwne: najpierw samolot z częścią rosyjskiej delegacji nie mógł wylecieć z Moskwy do Soczi. Potem nie mógł w Soczi wylądować i wylądował na innym lotnisku. Ale prezydenci Białorusi i Rosji nie czekali – zaczęli od dość dziwnej rozmowy. Putin zapytał, czy Łukaszence smakuje owsianka na wodzie… To była aluzja, że trzeba szykować się do ciężkich czasów?

– Nie jestem całkiem przekonany, że należy zawsze szukać czarnego kota w ciemnym pokoju, zwłaszcza, jeśli go tam nie ma. Właśnie z powodu braku twardych faktów i twardych informacji. Jeżeli nie wiemy niczego konkretnego, o czym oni mówią i do czego doszli, to istotnie jest taka tendencja, aby w tych aluzjach szukać czegoś głębszego.

To mogła być zwykła rozmowa. Zaczęli od pogody, bo rzeczywiście pogoda była tam „nielotna” i zła – padał śnieg. Są poważne problemy i myślę, że nadszedł czas, aby oba kraje się porozumiały, bo sprawa doszła już do jakiegoś poważnego punktu.

Cenę na gaz uzgodniono. Zniżek na ropę nie dano

– Sytuacja jest teraz patowa, ale jakie pana zdaniem jest realne wyjście, na które może przystać Putin? Gdzie jest granica kompromisu, na który Putin może się zgodzić?

– Obserwując ich wypowiedzi i wnikając w ich sposób myślenia i w to, jak oni na wszystko patrzą w Moskwie… „Nie dawać Białorusi zbyt wiele, nie wracać do tego, co było, nie zwiększać subsydiów”.

Jest takie hasło, które bardzo się utrwaliło w głowach rosyjskich ekspertów i polityków: „Dość karmienia Białorusi!” To znaczy – „nie będziemy zwiększać subsydiów i utrzymywać na obecnym poziomie, bo nie przynosi to nam korzyści, nie opłaca się. No i Łukaszenka zachowuje się jak chce, nie spełnia naszych oczekiwań itd.”

Łukaszenka u Putina: szczerość, moment prawdy i hokej, ale bez przełomu

Jedyny kompromis, jaki jest możliwy to np. w kwestii ropy: obniżenie marży dla rosyjskich dostawców, czego żąda Białoruś. I w ramach nowego manewru wznawia się dostawy ropy na Białoruś, które w zasadzie wstrzymano z początkiem tego roku (tylko Michaił Gucerijew i jego firma dostarczają niewielkie ilości ropy – „dla podtrzymania” białoruskich rafinerii).

– I właśnie bez marży…

– Tak, bez marży – na opłacalnych dla Białorusi warunkach. Bez marży – możliwe dlatego, że Łukaszenka bardzo nieśmiało, ale może i skutecznie gra na zachodnim kierunku. Odbyła się wizyta sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Mińsku – taka dość głośna wizyta, bardzo medialna.

I mogła ona zostać odebrana w Moskwie jako ukłucie, jako cios – nawet w image Rosji. W image Rosji jako głównego i najbardziej wpływowego sojusznika Białorusi, który wpływa i dominuje w białoruskiej polityce zagranicznej.

Białoruscy eksperci o wizycie Pompeo: wsparcie dla niepodległości kraju

Dlatego można pomyśleć trochę inaczej: była to oczywista demonstracja niezależności Białorusi w polityce zagranicznej. I mimo wyraźnej nierealności wielu oświadczeń i projektów (np. pokrycia w 100 proc. potrzeb Białorusi amerykańską ropą, bo to chyba nieopłacalne), było to ukłucie imperialnej dumy Rosji. To może zadziałać na korzyść Łukaszenki.

– Jaka możliwa dywersyfikacja dostaw jest związana z Kazachstanem? Dzień przed rozmowami Łukaszenki z Putinem, właśnie to aktywnie omawiano na naradzie u Łukaszenki. I wyznaczono zadanie, aby dogadać się z Kazachstanem. Na ile to możliwe, żeby ropa z Kazachstanu zastąpiła rosyjską?

– To część ambitnej i ryzykownej polityki Łukaszenki, prowadzonej przez niego co najmniej od początku stycznia. To poszukiwanie różnych kierunków i różnych możliwości dywersyfikacji dostaw ropy. Kazachstan jest jednym z tych kierunków, ale tu jest jeden poważny problem i jest nim właśnie Rosja. Rosja to kraj między Kazachstanem a Białorusią. Konieczne są dostawy przez terytorium Rosji, najlepiej siecią ropociągu Transneft – czyli rosyjskiej firmy państwowej.

Łukaszenka skarżył się już publicznie, że delikatnie mówiąc, strona rosyjska niechętnie wychodzi naprzeciw… Te negocjacje z Kazachstanem oczywiście mogą być nawet udane, ale pozostaje pytanie, kto przepuści tę ropę.

Kazachstan sprzeda Białorusi ropę. Rosja wciąż odmawia

– Na ile wierzy pan w szczerość intencji i zamiarów Łukaszenki dotyczących otwarcia Białorusi na Zachód? Z jednej strony widzimy konkretne kroki: poszerzenie trybu bezwizowego dla cudzoziemców, dzięki któremu na Białorusi można przebywać na większym obszarze i przez dłuższy czas. Białoruś zawarła też porozumienie z UE o uproszczeniu trybu wizowego dla Białorusinów, którzy wyrabiają wizy do państw strefy Schengen.

Mamy też szereg deklaracji – Litwy, USA – na temat dywersyfikacji dostaw ropy. Ale kończy się to tylko na rozmowach: nie ma żadnych kontraktów i konkretów – oprócz niewielkiej partii ropy, którą dostarczono przez Litwę z Norwegii. To szczere zamiary czy tylko karta przetargowa w rozgrywce z Kremlem?

– Szczere, jeżeli patrzeć na te wszystkie posunięcia jak na rozgrywkę. To uczciwa gra w tym sensie, że Łukaszenka naprawdę chce utrzymać się na powierzchni, chce zachować swoją niezależność i pozycję w negocjacjach z Moskwą.

Ale jeśli myślimy o tym jako o uczciwej grze w sensie, że Łukaszenka naprawdę myśli o przemianach w swoim kraju i kardynalnych zmianach w polityce zagranicznej, to ja bym nie wierzył.

W tej chwili to prostu dość odważna i ryzykowna gra o to, jakby umocnić swoje pozycje przede wszystkim w kierunku rosyjskim. Ale powtórzę jeszcze raz – na warunkach opłacalnych dla Łukaszenki.

https://belsat.eu/pl/news/lukaszenka-zachod-i-nato-nie-daruja-jezeli-rosja-naruszy-suwerennosc-bialorusi/

A jeśli chodzi o stosunki z Zachodem, to odbywają się one wciąż na tle braku liberalizacji życia politycznego na Białorusi, bez istotnych ustępstw na rzecz opozycji, oponentów politycznych, społeczeństwa obywatelskiego itd. Zresztą w tym roku będą wybory prezydenckie i już widać, że będzie „przykręcana śruba”.

Rozmowa ukazała się w programie „Praswiet” 07.02.2020

(cez)

 

Wiadomości