Zabawy kontrolowane. Jak Kreml chce chronić dzieci przed złem


"Junarmiejcy" ćwiczą w obozie Artek na zajętym Krymie z prawdziwą bronią. Źródło: Forum/Sergei Malgavko/TASS

Władza w Rosji do tej pory podchodziła do wychowania młodego pokolenia bez większych sukcesów. Bo młodzież tak już ma, że wciąż się buntuje. Tym razem Kreml wymyślił więc, że trzeba zbadać, czym interesują się młodzi Rosjanie.

Na oficjalnej stronie prezydenta Rosji pojawił się pakiet poleceń dotyczących ochrony dzieci i rodziny. Pod tym niegroźnie brzmiącym tytułem kryją się bardzo konkretne wytyczne Władimira Putina, związane z polityką młodzieżową i wychowawczą. Głównie są to zalecenia zwiększenia kontroli treści w internecie i ogólnie budowania dyscypliny duchowej i etycznej wśród młodych Rosjan.

I tak np. Putin nakazuje rządowi do 1 lutego przyszłego roku przeprowadzić badania, co młodzi ludzie czytają i oglądają w internecie. Żeby ocenić, co i jak psuje moralność młodych Rosjan. Później rząd ma stworzyć specjalną instytucję, która ma koordynować produkcję internetowych treści właściwych dla rosyjskiej młodzieży. Odpowiedzialny za te działania ma być premier Dmitrij Miedwiediew.

To nie pierwsza próba instytucjonalnego zagospodarowania młodzieży ze strony Kremla. Do tej pory stosował kombinację cenzury, zakazów, kar. Teraz jednak zamierza podejść do tematu kompleksowo. Władza dostrzegła zaangażowanie młodzieży w protesty opozycji i widzi, jak szkodzą jej ostatnie wyspy niezależności i wolności w internecie.

Ekstrema w sieci

Masowe protesty w Moskwie i innych miastach, związane z niedopuszczeniem kandydatów opozycji do udziału w wyborach samorządowych władza opanowała w sposób siłowy. Manifestacje były brutalnie pacyfikowane, a ich liderzy zatrzymywani. Kreml analizuje jednak społeczne nastroje. I dobrze wie, jak kiepskie notowania ma wśród młodych ludzi. To oni brali masowo udział w demonstracjach. Młodzież nie jest tak bardzo podatna na propagandę telewizyjną, bo wiedzę o świecie czerpie z Sieci, a zwłaszcza od siebie nawzajem – z portali społecznościowych. Do analizy tego, co się publikuje w Internecie, nie potrzeba zresztą specjalnych poleceń Putina. Kreml prowadzi tam wojnę od lat.

Rosja krok bliżej izolacji internetu

Wolność w Sieci była okrawana etapami, jak plastry salami. Najpierw wprowadzono kontrolę dostawców internetu. Później sympatyzujące z Kremlem koncerny oligarchiczne wykupiły udziały w spółkach internetowych, np. we władającej portalem społecznościowym Vkontakte, czy holdingu Yandex.ru. Potem kolejne ustawy cenzorskie (m.in.ustawy Jarowej, nazwanej tak od nazwiska inicjatorki, senator Iriny Jarowej). Wprowadziły kontrolę sms-ów i komunikatorów internetowych. Pojawiły się kary za tzw. ekstremizm w sieci. A instytucje cenzorskie takie jak Roskomnadzor, czy centrum „E” (ds. walki z ekstremizmem) w MSW, tropiły nieprawomyślne, np. opozycyjne i krytyczne wobec władzy wpisy w portalach społecznościowych.

Rosjanie protestowali przeciwko izolacji od internetu

Do więzienia trafiali nastolatkowie za „polubienie” krytykującego władze apelu, lub wezwania na opozycyjną demonstrację. Służby specjalne mają dziś nieograniczony dostęp do gromadzonych danych, a operatorzy mają co roku zwiększać czas przechowywania danych. Gromadzone są wszelkie dane przesyłane w Sieci, oraz katalogowane strony na jakie trafiają. Nowe zalecenia Kremla polegają jednak na czymś innym. Chodzi o rozpoznanie nastrojów nie tylko wśród buntującej się miejskiej młodzieży. Władzy zależy na analizie zainteresowań i zbudowaniu sprawnej propagandy. Tym razem nie w telewizji, a w Sieci właśnie. Takiej propagandy, by była atrakcyjna w formie dla młodzieży, a jednocześnie utrwalająca lojalność wobec władzy.

Młoda armia

Próby pozyskania sympatii młodzieży również nie są nowe. W końcu Putin rządzi już dwie dekady i miał już problemy z buntem młodego pokolenia nie raz. W 2005 r. Władisław Surkow, kremlowski ideolog i specjalista od PR-u zbudował młodzieżówkę „Nasi”. Potem jeszcze powstała „Młoda Gwardia”. Nazywana „Putinjugend” miała krzewić poglądy prezydenta i organizować wiece poparcia. Ostatecznie organizacje nie przetrwały próby czasu. Okazały się też mało przydatne, kiedy Putin całkowicie zdominował media i był wysoko w sondażach popularności.

 

Kreml próbował jeszcze docierać do uzdolnionej młodzieży – np. fundując stypendia w ramach fundacji „Sirius”. Albo mobilizować uczniów szkół podstawowych i średnich w tzw. Młodej Armii, czyli Junarmii. Ta paramilitarna struktura powstała pod skrzydłami ministerstwa obrony i liczy już ponad 300 tys. umundurowanych dzieciaków. Na festiwal rockowy „Naszestwije” wysyłano wystawy sprzętu wojskowego i punkty werbunkowe do armii. Ale nie każdy marzy o karierze wojskowej.

Dlatego teraz nowe pomysły Kremla mówią o rozszerzaniu oferty dla młodzieży i polecają władzom regionów np. organizację obozów letnich dla młodzieży szkolnej, połączonych z pracą wychowawczą. Tym razem w indoktrynację ma być zaangażowany cały aparat państwowy: rząd i władze regionalne. W dodatku Putin wyraźnie poleca poprawić duchowe i etyczne wychowanie młodzieży. Kreml ma już nawet dla młodzieży swoją propozycję ideologiczną: opracowywaną właśnie ideę „putinizmu”. I to za jej pomocą zamierza wychowywać młodych Rosjan.

Putinizm: konserwatyzm, socjalizm i liberalizm plus Putin

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze