W Kijowie zapłonęły sklepy Poroszenki

Foto

Mężczyzna w średnim wieku podpalił sklep ze słodyczami przy kijowskim Chreszczatyku. Cisnął pojemnik z płonącą cieczą w salon firmy Roshen, której właścicielem jest prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

O zdarzeniu poinformowało wczoraj biuro prasowe kijowskiej policji. Sprawca został zatrzymany i przesłuchany. To 54-letni mieszkaniec Kijowa.

Podpalony sklep firmowy Roshen, Kijów, 18 marca 2019 roku. Zdjęcie: Ilja Suzdalew, belsat.eu

Kijowskiemu korespondentowi Belsat.eu udało się zrobić zdjęcia na miejscu zdarzenia.

Podpalony sklep firmowy Roshen, Kijów, 18 marca 2019 roku. Zdjęcie: Ilja Suzdalew, belsat.eu

Według danych kijowskiej policji, był to drugi sklep Roshen podpalony w ciągu doby. W niedzielę wieczorem zapłonął lokal przy stacji metra Bohaterów Dniepru. Straż pożarna poinformowała, że ogień wybuchł na narożniku od frontu budynku. Płomienie uszkodziły izolację.

Akcja Femen 31 października 2017 roku. Zdjęcie: femen.org

Nie były to pierwsze podpalenia sklepów Roshen. W 2017 roku aktywistki grupy Femen podpaliły jeden z salonów w Kijowie.

Cukierniczy gigant Roshen należy do prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Na czas swojej prezydentury oligarcha zrezygnował z kierowania biznesem i wielokrotnie zapowiadał sprzedaż swoich udziałów. Jednak dotychczas tego nie zrobił, tłumacząc, że podczas wojny transakcja nie będzie opłacalna. Obecnie jego aktywami zarządza zagraniczny tzw. ślepy fundusz powierniczy (ang. blind trust), na działanie którego polityk oficjalnie nie ma wpływu.

Według najnowszych rankingów przedwyborczych, ubiegający się o reelekcję prezydent Ukrainy jest na trzecim miejscu za komikiem Wołodymyrem Zełenskim i opozycjonistką Julią Tymoszenko. W niedzielę Poroszenko stwierdził, że siły prorosyjskie będą usiłowały zakłócić przebieg wyborów i doprowadzić do ich unieważnienia.

Poroszenko ostrzega przed groźbą uniemożliwienia wyborów

ok,lb,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze