Mińsk: Matki osadzonych za narkotyki spotkały się z urzędnikami i deputowanymi


Uczestniczki ruchu Matki-328, nazwanego tak od numeru artykułu w kodeksie karnym nakładającego drakońskie kary za posiadanie narkotyków, nie ustają w walce o los swoich krewnych.

„Żeby nie było samobójstw” – matki skazanych na Białorusi za narkotyki czekają na swoje dzieci

Przedstawicielki nieformalnej grupy spotkały się dziś w białoruskim parlamencie z deputowanymi, urzędnikami rady ministrów i przedstawicielami MSW. Domagają się obniżenia odpowiedzialności karnej za złamanie 2. i 3. punktu art. 328. KK i rewizję wyroków.

Białoruskie prawo zakłada bardzo wysokie kary już za samo posiadanie narkotyków. Kodeks Karny nie rozróżnia także małych i dużych ilości, nie dzieli narkotyków na miękkie i twarde. W związku z tym, za posiadanie nawet minimalnych ilości miękkich narkotyków grozi od 3 do 8 lat więzienia.

Milicyjna praktyka pokazuje, że nawet poczęstowanie kolegów skrętem jest traktowane jako rozpowszechnianie i wiąże się z kilkakrotnym wydłużeniem wyroku. Prawo to wprowadzono w 2015 r. z osobistej inicjatywy Łukaszenki, który uznał, że w ten sposób zwalczy plagę dopalaczy. Doprowadziło to jednak do zniszczenia życia tysiącom młodych ludzi.

Matki domagają się również amnestii lub złagodzenia wyroków dla już osadzonych. Oceniają, że w białoruskich więzieniach przebywa nawet 16 tys. skazanych na podstawie art. 328.

Uczestniczka spotkania Tacciana Kanieuska uważa, że podczas spotkania udało się przekonać przedstawicieli rządu do zmiany prawa, jednak jej zdaniem MSW jest nadal kategorycznie przeciwne postulatom Matek-328. Według niej w następnym tygodniu zapadnie decyzja o przyjęciu poprawek do Kodeksu Karnego bez konsultacji z MSW lub zostanie on odrzucony przed skierowaniem na obrady.

Przed białoruskim parlamentem pikietowały matki skazanych za narkotyki

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze