Babicz odwołany do Moskwy. Czego Kreml zażąda w zamian za ustępstwo?


Grafika: belsat.eu

Po odwołaniu nielubianego w Mińsku rosyjskiego ambasadora na Białorusi Michaiła Babicza niezależni analitycy zastanawiają się, czego Moskwa oczekuje w zamian i ostrzegają, by nie popadać w nadmierny optymizm.

– Moskwa zgodziła się na bardzo nieprzyjemne dla siebie ustępstwo. Naiwnie byłoby myśleć, że nic nie chce w zamian – napisał na swoim profilu w sieci Telegram komentator białoruskiego portalu TUT.by Arciom Szrajbman.

Jak zauważają eksperci, zmiana nielubianego w kraju akredytacji rosyjskiego ambasadora Babicza to na pewno gest miły dla białoruskich władz i oficjalne media przedstawią dymisję skonfliktowanego z tamtejszym MSZ polityka jako zwycięstwo Mińska. Jednak niezależni analitycy, jak Wital Cyhankou z Radia Swaboda, radzą powstrzymanie się od „nadmiernego nieuzasadnionego optymizmu”.

– W bitwie o Babicza Łukaszenka zwyciężył, ale co obiecał za to Putinowi? – napisał Cyhankou na portalu Swabody. – Dlaczego Putin, który troszczy się o swój wizerunek „silnego”, nagle „ustąpił” Łukaszence bez żadnego ważnego powodu? Takie rzeczy się nie zdarzają. „Ustępstwo” raczej jest odpowiedzią na coś, rodzajem zadatku za działania, których oczekuje Moskwa” – ocenia Cyhankou.

We wtorek wieczorem Putin podpisał dwa dekrety – jeden odwołujący dotychczasowego ambasadora Babicza, drugi – powołujący na to stanowisko Dmitrija Mieziencewa – senatora, przewodniczącego Komitetu ds. polityki gospodarczej Rady Federacji, czyli izby wyższej rosyjskiego parlamentu.

Już oficjalnie: Michaił Babicz odwołany ze stanowiska ambasadora Rosji w Mińsku

Zanim Kreml ogłosił decyzję oficjalnie, dymisję zapowiedział dziennik Kommiersant, twierdząc przy tym, że Putin zgodził się na nią ze względu na osobiste usilne prośby Łukaszenki. Białoruski lider miał przy tym zapewnić, że gotów jest rozpocząć proces pogłębiania integracji w ramach państwa związkowego. Putin „dał Łukaszence rok, obiecując nie mieszać się w wewnętrzne sprawy Białorusi”.

– To może być pyrrusowe zwycięstwo – sugeruje na portalu Naviny.by komentator Alaksandr Kłaskouski.

Przekonuje on, że polityka Moskwy być może zmieni się stylistycznie, ale nie pod względem treści i zadań. Wskazuje też, że Moskwa przeciąga sprawę obiecanego kredytu dla Mińska w wysokości 600 mln dol., zajmuje twarde stanowisko w sprawie rekompensat za tzw. manewr podatkowy, walczy z reeksportem przez Białoruś objętej sankcjami żywności z Zachodu. Mińsk czekają jeszcze – z pewnością niełatwe – negocjacje z Moskwą w sprawie cen gazu dla Białorusi od 2020 r.

– Innymi słowy, Moskwa kontynuuje politykę zmniejszania wsparcia, metodycznie dociska Mińsk, popychając ku „pogłębionej integracji” – ocenia publicysta.

Komentatorzy oczekują, że wraz z przyjazdem Mieziencewa – „miękkiego i bezkonfliktowego urzędnika bez nadmiernych ambicji politycznych” – zmieni się styl rosyjskiej dyplomacji na Białorusi.

Babicz w ciągu ośmiu miesięcy zdążył bowiem rozdrażnić na Białorusi chyba wszystkich – od przedstawicieli władz i nomenklatury po niezależnych dziennikarzy, którzy opowiadali sobie o jego „występach” w czasie licznych wizyt gospodarskich w białoruskich regionach, zakładach produkcyjnych itd. Dyplomata miał być obcesowy wobec gospodarzy i czuł się jak u siebie – zażądał np. dostępu do biura konstruktorskiego jednej z białoruskich fabryk.

Rosyjskie MSZ upomina białoruskie MSZ. Za to, że białoruskie MSZ upomniało ambasadora Rosji

Zdaniem komentatorów Babicz wypominał Mińskowi sumy, które Rosja traci na wsparcie Białorusi, publicznie dezawuował wypowiedzi Łukaszenki i ministra spraw zagranicznych Uładzimira Makieja. Ze względu na specyficzny styl zachowania się w kraju akredytacji, m.in., jak określiły to media, „pouczanie Mińska”, Babicz był dwukrotnie krytykowany przez białoruskie MSZ ustami rzecznika resortu Anatola Hłaza.

Hłaz m.in. zarzucił mu, że „nie widzi różnicy pomiędzy niezależnym krajem a rosyjskim okręgiem federalnym”.

– To, co nie udało się siłom zewnętrznym w ciągu kilku dziesięcioleci, udaje się panu Babiczowi dosłownie w ciągu kilku miesięcy – mówił rzecznik MSZ, zarzucając rosyjskiemu dyplomacie „niszczenie bliskich i przyjaznych relacji dwóch bratnich narodów”.

Białoruskie MSZ: Ambasador Rosji niszczy bratnie relacje naszych narodów

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze