Zełenski o Donbasie: Putin rozumie, że trzeba zakończyć wojnę

Wołodymyr Zełenski, Emmanuel Macron, Władimir Putin i Angela Merkel podczas szczytu „czwórki normandzkiej”. Zdj. kremlin.ru

Prezydent Ukrainy przyznaje przy tym, że nie wie, ile czasu będzie trzeba, by przywrócić stosunki między Kijowem i Moskwą do stanu sprzed konfliktu.

„Bardzo klarownie mnie zrozumiał”

– Jestem przekonany, że mnie zrozumiał, bardzo klarownie zrozumiał. Wydaje się, że jeśli jest taki kontakt, twarzą w twarz, od razu rozumiesz, kto jest przed tobą, co to za osoba. (…) I rozumie, że trzeba zakończyć tę wojnę – mówił Wołodymyr Zełenski w rozmowie, którą opublikowała dziś agencja Interfax-Ukraina.

Odniósł się tymi słowami do grudniowego spotkania z Władimirem Putinem podczas szczytu tzw. czwórki normandzkiej, na którym spotkali się przywódcy Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji. Zełenski zaznaczył przy tym, że wątpi, by Rosja zaprzestała swoich prób kształtowania „nowych globalnych koncepcji”.

Już oficjalnie: Kreml ma nowego „kuratora” Ukrainy

Zamiast zajęcia Ukrainy – rozpad Rosji?

– Ale najgorsze, co mogłoby być dla Rosji, to jej rozpad w takiej postaci, w jakiej istnieje obecnie. Eskalacja i zajęcie takiego dużego kraju jak Ukraina, to, jestem przekonany, jedyny prawdziwie niebezpieczny krok dla Rosji, który może doprowadzić do wewnętrznego gwałtownego konfliktu w Rosji.

Zastrzegł się, że to jego własne przemyślenia i może nie mieć 100 proc. racji, ale wydaje mu się, że „właśnie to może ich powstrzymać”.

– Jestem przekonany, szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest o tym przekonana Rosja, ale jestem przekonany, że to zwycięstwo dla Rosji – koniec wojny. To dla nich zwycięstwo – nie nad Ukrainą, a nad sobą – podkreślił prezydent.

Wskazał też, że nie wie, ile czasu będzie trzeba, by przywrócić stosunki między Kijowem i Moskwą do stanu sprzed konfliktu.

Media: Zełenski nie stał się łatwym łupem Putina

Naprawa stosunków – kwestią pokoleń

– Nie wiem, ile potrzeba lat na przywrócenie stosunków do tego poziomu, na jakim były przed wojną. Myślę, że dla wielu osób w kraju jest to niemożliwe. Tu znowu jest kwestia pokoleniowa. Dla przyszłych pokoleń, być może, jest to możliwe. Najpewniej. Czas leczy rany – zaznaczył Zełenski.

Zwrócił też uwagę na możliwość rozwijania „pragmatycznych” stosunków między ludźmi po zakończeniu wojny.

– To znaczy Rosjanie nie będą witani na Ukrainie chlebem i solą, ale jeśli będą przyjeżdżać, kiedy będzie pokój, (…) będą pragmatyczne gospodarcze stosunki. A jakie jeszcze trzeba uczynić kroki i ile czasu minie, żeby znowu byli witani jako bliscy ludzie, nawet sobie nie wyobrażam – kontynuował prezydent.

Wybory w Donbasie – tak, ale pod warunkiem

Zełenski wyraził przekonanie, że Moskwa jest gotowa do tego, by „myśleć” o sprecyzowaniu tekstu porozumień mińskich dotyczących zakończenia konfliktu. Jak dodał, odnosi wrażenie, że zorganizowanie jesienią wyborów w Donbasie jest możliwe. Podkreślił jednak, że „wybory w Donbasie możliwe są tylko po zakończeniu tam działań wojennych i wycofaniu obcych formacji zbrojnych”.

Czego nie widzi Zełenski? Putin potrzebuje czegoś innego niż kapitulacja Kijowa

– Na ile jest to możliwe? Jeśli porozumiemy się, i tak potrzeba będzie co najmniej około trzech miesięcy, by tam, na miejscu, zagwarantować bezpieczeństwo wszystkim – dziennikarzom, Centralnej Komisji Wyborczej, i wszystkim obserwatorom – kontynuował szef państwa. – Z jakiegoś powodu wierzę, że to jest możliwe.

Ukraiński przywódca zaznaczył, że wiele może się wyklarować po zaplanowanym na kwiecień szczycie tzw. czwórki normandzkiej.

– Jeśli tam znowu będzie maszerowanie w miejscu, szanse na lokalne wybory wielokrotnie zmaleją” – powiedział prezydent. – Na okupowanym terytorium jest wielu ludzi, którzy chcą, by ich nie porzucono, dlatego jesteśmy zobowiązani, by spróbować się porozumieć.

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też

Wiadomości