Zakaz wyjazdu z kraju dotknie 50 tys. białoruskich kierowców z branży przewozowej?

Zdj. ilustracyjne/Forum

W najbliższy poniedziałek wchodzą w życie kolejne ograniczenia wyjazdu z Białorusi. Wpłyną one znacząco na życie regionów nadgranicznych, ale odbiją się też na działalności branży przewozowej. Jak przypomina ekonomista Zmicier Babicki, obecnie ok. 50 tys. białoruskich kierowców pracuje w zagranicznych firmach. Wielu z nich stanie przed problem, jak wyjechać z Białorusi do pracy.

W rozmowie z Biełsatem Zmicier Babicki zauważył, że w kraju w sferze przewozów międzynarodowych pracuje ok. 20 tys. kierowców. Ale w zagranicznych przedsiębiorstwach – aż 50 tys. Białoruś jest dawcą siły roboczej w tej branży.

– Przyczyną tego są warunki prowadzenia biznesu. U nas jest nieswobodny rynek, z regulowanym dostępem do niego. Dlatego kierowcy jadą tam, gdzie jest praca. Oprócz kierowców wyjeżdżają przedsiębiorcy, którzy pracują w sferze logistyki i przewozów międzynarodowych. Wyjeżdżają do tych krajów, gdzie jest lepszy dostęp do rynku. To Rosja, Polska, Litwa, Łotwa – mówi ekspert. – I migracja biznesu trwa już od ponad 10 lat. Często te biznesy zabierają ze sobą i kierowców i personel.

Białoruś: Po 20 grudnia zakaz wyjazdu z kraju przez granicę lądową

Teraz z Białorusi mogą nie zostać wypuszczone tysiące kierowców, jeżeli będą przekraczać granicę przez przejścia lądowe. Oficjalnym tłumaczeniem nowych ograniczeń jest przeszkodzenie rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Komentatorzy mówią jednak o przyczynach politycznych.

Wyjeżdżać z Białorusi będą mogli dyplomaci oraz właśnie kierowcy zajmujący się przewozami międzynarodowymi. Przyczyną wyjazdu może być też ciężka choroba, śmierć bliskiej osoby, bądź konieczność uzyskania pomocy medycznej. Ale pracując za granicą, ucząc się tam lub mając tam stały pobyt, wyjeżdżać można tylko raz na sześć miesięcy.

– Jeśli przekracza się granicę ciężarówką w ramach pracy i jedziesz do Rosji, to nie ma żadnych przeszkód. Ale jeśli kierowca pracuje w Europie Zachodniej, a tu przyjeżdża samochodem osobowym, to wyjazd stąd z powrotem do pracy będzie problematyczny. Możliwe, że na razie nie wszyscy uświadomili sobie tę sytuację i jakie będą jej konsekwencje – mówi Biełsatowi Mikałaj, kierowca TIR-a z Brześcia.

Łukaszenka: jesteśmy zmuszeni do zamknięcia granic z Polską, Litwą i Ukrainą

Jak on i jego koledzy zamierzają rozwiązać ten problem? Mikałaj widzi tylko jedno wyjście:

– Tu nie ma nawet co myśleć. Ludzie zabiorą rodziny i wyjadą stąd. Chodzi o to, że dzieci wielu z nich uczą się np. w Polsce. Dzieci i tak nie przyjeżdżają częściej niż dwa razy do roku. Wiele robi kartę stałego pobytu w Polsce.

W Polsce jest już też syn Mikałaja, więc obaj zamierzają teraz przyjeżdżać na Białoruś dwa razy do roku. A potem…

– Moja żona już poszła na kursy polskiego. Podciągnie trochę język, to będziemy załatwiać sprawę tak, że ostatecznie przeprowadzić się do Polski, jeśli tu nic się nie zmieni – mówi kierowca z Brześcia.

Odcięte pogranicze: utracone dochody i wymuszona emigracja

Zmicier Babicki potwierdza, że zarówno dodatkowe ograniczenia jak i kryzys polityczny mogą doprowadzić do tego, że z Białorusi wyjedzie wielu przedstawicieli tej branży. Jak zauważa ekonomista, dochody rzędu 2-3 tys. euro wystarczają na dobre życie na polskiej lub litewskiej prowincji. Na korzyść przemawia też niższe oprocentowanie kredytów (np. hipotecznych) i inne aspekty ekonomiczne.

– Wskutek tego Białorusinowi łatwiej jest kupić mieszkanie w Białymstoku niż na Białorusi – mówi ekspert.

Na razie jednak to tylko spekulacje, ponieważ wciąż nie wiadomo, jak ograniczenia będą egzekwowane w praktyce. I jak długo… Nowe regulacje ogłoszono jako tymczasowe, ale nie wskazano okresu, przez jaki mają obowiązywać.

– Wydaje mi się, że te ograniczenia w niedługim czasie zostaną anulowane. Dlatego, że zakaz dotyczy wszystkich – w tym także zwolenników reżimu. Tam, na granicy, przecież nikt nie patrzy, kto na kogo głosował na wyborach – uważa kierowca Mikałaj. – To taka podła zemsta ze strony kierownictwa kraju, ale uważam, że za pół roku zniosą te ograniczenia. A do tego czasu można posiedzieć i popracować w Europie.

Białoruś nie zamknęła granic. O co chodziło Łukaszence?

Siarhiej Jahorau, cez/belsat.eu

Wiadomości