Tortury na Białorusi: bicie, porwania i koronawirus

Międzynarodowa Komisja Badania Tortur, w skład której wchodzą organizacje obrońców praw człowieka, alarmuje, że nie widać żadnej poprawy.

Po zmniejszeniu skali agresji ze strony organów ścigania pod koniec sierpnia, zwiększyła się on w następnych miesiącach. Kulminacją była śmierć Ramana Bandarenki 12 listopada, który został pobity dzień wcześniej przez zwolenników Alaksandra Łukaszenki lub funkcjonariuszy służb mundurowych.

„Sam widziałeś, powaliłem go, ale był przytomny” – znajomi Łukaszenki opowiadają o zabójstwie Bandarenki

Charakterystyczną tendencją jest ukrywanie tożsamości przez funkcjonariuszy: zakrywają twarze maskami, nie noszą mundurów ze znakami rozpoznawczymi bądź też ubierają się po cywilnemu. Nie chcą także pokazywać legitymacji i wykorzystują cywilne samochody bez numerów rejestracyjnych. Między innymi dlatego zatrzymania przypominają porwania. Funkcjonariusze nie pozwalają poinformować rodziny, bądź też ukrywają informację o zatrzymaniu, a nawet dezinformują.

Białoruś: demonstranci skazani na 4 i 5 lat za znieważenie milicjantów i uszkodzenie radiowozu

Jeszcze jedną tendencją jest celowe stworzenie trudnych warunków w aresztach i więzieniach.

– Władze specjalnie nie podejmują żadnych działań, aby chronić zatrzymanych od koronawirusa, a także izolacji i leczenia tych, którzy maja symptomy tej choroby.

Od września do listopada białoruskie organizacje pozarządowe skierowały 11 doniesień o stosowaniu przemocy i tortur oraz konieczności wszczęcia spraw karnych. Wszystkie zostały zignorowane.

Białoruska trauma i śmiech w obiektywie fotoreporterów Biełsatu

pp/belsat.eu wg Swaboda

Wiadomości