Stratfor: manewry Zapad-2017 nie oznaczają okupacji Białorusi – to przygotowania do konfliktu z NATO


W wielkiej rywalizacji pomiędzy Rosją i Zachodem wojskowe manewry to jeden ze sposobów, w jaki Moskwa przekazuje oponentom swoje przesłanie. To wniosek zawarty w analitycznym artykule zajmującej się geopolitycznymi prognozami firmy Stratfor.

Sowiecka generalicja i desantowcy podczas manewrów Zapad-1981. Zdjęcie: wikimedia.org

Ćwiczenia wojskowe Zapad Armia Radziecka zaczęła organizować w 1973 roku, i były przeprowadzane aż do rozpadu ZSRR: w 1977, 1981, 1984 i 1985 roku.

Manewry z 1981 roku były jednymi z największych ćwiczeń w całej historii Sił Zbrojnych ZSRR. Wzięło w nich udział nie tylko 150 tysięcy sowieckich wojskowych, ale też żołnierze państw Układu Warszawskiego. Wojska bloku wschodniego ćwiczyły wtedy atak na terytorium Niemiec Zachodnich, zakładając potencjalną wojnę atomową pomiędzy ZSRR i NATO. Po zakończeniu Zimnej Wojny skalę manewrów ograniczono, jednak po wojnie gruzińsko-rosyjskiej w 2008 roku stały się one i częstsze, i bardziej masowe.

Według analityków ze Stratfor, ćwiczenia te i dziś są lustrem, w jakim odbijają się wzajemne stosunki Rosji i Zachodu. To także okazja do przetestowania możliwych wariantów prawdziwego konfliktu.

W roku 2013 w ćwiczeniach Zapad według oficjalnych danych wzięło udział 12 tysięcy żołnierzy, ale według informatorów Stratfor, uczestników było minimum dwa razy więcej. Analitycy uważają, że przeprowadzono wtedy symulację ataku atomowego na Szwecję oraz opracowano wtedy taktykę, wykorzystywaną potem na Ukrainie i w Syrii.

Przesłanie i niebezpieczeństwo

W 2017 roku rosyjsko-białoruskie manewry, według Stratfor, będą kolejnym prężeniem muskułów i straszeniem sąsiadów. Niektórzy przedstawiciele NATO uważają, że mimo iż na ćwiczeniach oficjalnie pojawi się 12 tysięcy żołnierzy, w rzeczywistości w manewrach udział weźmie ponad 100 tysięcy osób.

Rosyjscy żołnierze bez znaków przynależności państwowej podczas aneksji Krymu w 2014 roku. Źródło: wikimedia.org

 

Dyplomaci i wojskowi z krajów bałtyckich także pokazują swoje zaniepokojenie tym, że Moskwa może wykorzystać manewry dla stworzenia stałej bazy wojskowej na Białorusi. Z kolei Ukraińców niepokoi to, że strona rosyjska może wykorzystać terytorium Białorusi do przepuszczenia ataku ich północne granice.

Były prezydent Gruzii Micheił Saakaszwili uważa nawet, że Federacja Rosyjska może podczas ćwiczeń anektować Białoruś, tak jak wcześniej anektowała Krym.

Czy Białoruś może być dla Moskwy niebezpieczną niespodzianką?

Chociaż zakładanie bazy wojskowej na Białorusi czy nagła aneksja jest częścią rosyjskiej strategii wojny hybrydowej, analitycy wątpią w to, by coś podobnego się wydarzyło.

Białoruś i bez tego jest jednym z najważniejszych rosyjskich sojuszników w kwestiach bezpieczeństwa i gospodarki, więc wątpliwe jest, by Rosja wiele ugrała w wypadku agresji. Może jednak wiele stracić, bo duża część społeczeństwa jest przeciwna zacieśniania stosunków z Kremlem.

Klub patriotyczny Wajar. Zdjęcie: mfront.net

Białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka także jest przeciwny założeniu w jego kraju rosyjskiej bazy lotniczej. W zamian proponuje wzmocnienie białoruskiego lotnictwa nowymi rosyjskimi samolotami bojowymi.

Wojna z NATO czy nowy front w wojnie z Ukrainą?

Mało prawdopodobne, by Kreml wykorzystał Zapad-2017 do zamaskowania działań ofensywnych przeciwko Ukrainie lub krajom bałtyckim, uważa Stratfor. Pierwsza wersja znacznie zwiększyłaby wydatki na działania przeciwko Kijowowi. Wersja druga aktywowałaby artykuł V NATO – o kolektywnej obronie państw sojuszu, a to oznaczałoby dla Moskwy trudną do przewidzenia reakcję Zachodu.

Ćwiczenia będą także obserwować liczni oficerowie NATO zaproszeni przez stronę białoruską i rosyjską.

Amerykański sprzęt wojskowy wysłany do Europy. Zdjęcie: U.S. Army

Z drugiej strony Moskwa może pozostawić na Białorusi ważne wojskowe systemy i ciężki sprzęt, który może tu oczekiwać na wypadek konieczności szybkiego przerzucenia tu jednostek rosyjskiej armii, piszą analitycy.

– Ćwiczenia Zapad nie doprowadzą do aneksji [Białorusi] ani następstw, o które martwią się Ukraina i kraje bałtyckie. Symboliczny i praktyczny sens tych manewrów to odpowiedź na działania Zachodu i przygotowanie możliwych przyszłych działań FR. Manewry będą sprzyjać powiększaniu sił w rywalizacji, która już teraz ma miejsce pomiędzy Moskwą i Zachodem, a jednocześnie będą ważnym wskaźnikiem tego, w jaki sposób i gdzie Rosja planuje wykorzystać w przyszłości swoją wojskową potęgę – podkreślają analitycy.

Alaksandr Hiełahajeu, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze