Putin mówi o wojskowej potędze Rosji. Może to potwierdzić tylko wojna

Aleksandr
Podrabinek
Prezydent Władimir Putin i minister obrony Siergiej Szojgu przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Moskwie. 23 lutego 2020 r. Mikhail Metzel / TASS / Forum

23 lutego Władimir Putin znów pobrzękiwał szabelką. Przemawiając na koncercie z okazji Dnia Obrońców Ojczyzny (w ZSRR obchodzono tego dnia powstanie Armii Czerwonej) oznajmił, że rosyjskie wojsko i flota stają się coraz nowocześniejsze. I że trafia tam „najnowsze uzbrojenie i sprzęt, w tym zestawy laserowe i ponaddźwiękowe oraz systemy wysokiej celności”.

Aby nikt nie wątpił w powagę gróźb, Władimir Putin dodał, że „wiele z naszych broni nie ma odpowiedników na świecie. Do tego w kwestii szeregu perspektywicznych wzorów – a to już faktycznie broń przyszłości – przeszliśmy już od etapu doświadczeń do rozmieszczania ich na dyżur bojowy w trybie stałej gotowości”.

Rosja odpowie na zagrożenia z kosmosu. Nowy program zbrojeń

Nikt z całym przekonaniem nie może powiedzieć, czy to realne groźby czy czcze przechwałki. Eksperci wojskowi, analitycy, dyplomaci, wywiadowcy, astrolodzy i wróżki robią prognozy, opierając się przeważnie na swoich nadziejach i oczekiwaniach, a nie na rzeczywistym stanie rzeczy. Dlatego, że rzeczywistego stanu nie zna nikt – w tym całkiem możliwe, że także pan Putin.

Mydlenie oczu, dwulicowość, kłamstwa i chęć przypodobania się „naczalstwu” jest tak rozpowszechnione w dzisiejszej Rosji, że bardzo trudne jest oddzielenie w oficjalnych komentarzach prawdy od kłamstwa.

Ci, którzy obserwują sytuację z boku, dzielą się zasadniczo na dwie kategorie. Pragnący za wszelką cenę pokoju, spokoju i powszechnego dobrobytu są skłonni wierzyć, że całe to pobrzękiwanie szabelką jest grą, tanimi dekoracjami i wioską potiomkinowską. Ze śmiechem zapewniają siebie i innych, że absolutnie nie ma się czym przejmować, ponieważ Rosja z jej katastrofalnie niskim potencjałem gospodarczym nie jest w stanie produkować nic, co ma jakąkolwiek wartość. Rozpadające się w biegu samochody, spadające rakiety, animacyjne prezentacje „najnowszej broni” – wszystko to według nich dowodzi absolutnej niezdolności Rosji do prowadzenia nowoczesnej wojny.

Inni na odwrót – alarmują przy każdej wiadomości o militarystycznych zapędach w Rosji. Wzywają, aby zachować poziom gotowości, umacniać NATO i nie wierzyć pokojowym zapewnieniom Kremla. Odbierają rosyjskie zagrożenie poważnie. Takich ludzi jest wielu wśród wojskowych, polityków i w kręgach wywiadowczych. Z jednej strony, to ludzie wiedzący o problemie więcej niż inni, co wywołuje naturalne zaufanie do ich opinii. Z drugiej strony – są oni zawodowo zainteresowani umocnieniem swoich struktur, a to wymaga stałego i wcale nie słabego wroga. Każdym mieszczuchem targają więc tu poważne wątpliwości.

Putin straszy superbronią i potęgą rosyjskiej armii

Skutecznie sprawdzić realny stan rosyjskich sił zbrojnych można tylko w jeden sposób – poprzez wojnę.

Takiej kontroli lepiej by jednak uniknąć. Ale można odwołać się do historii. I wertując wydarzenia XX wieku, jedno dziesięciolecie po drugim, można powiedzieć, co następuje:

Trudna sytuacja gospodarcza kraju, nędzna, a nawet katastrofalna sytuacja ludności są mało powiązane z umiejętnością tworzenia potęgi militarnej. W latach 30. XX w., kiedy miliony ludzi umierały z głodu, w kraju budowano zakłady zbrojeniowe i tworzono przemysł wojskowy.

Totalitarna władza z łatwością poświęcała ludzkie istnienia w imię przyszłych sukcesów zbrojnych. W latach powojennych, kiedy kraj był pogrążony w nędzy, a chleb sprzedawano na kartki, intensywnymi staraniami powołano do życia przemysł jądrowy i budowy rakiet. Na podstawie wykradzionych Amerykanom planów skonstruowano bombę atomową, potem – dzięki wysiłkom dzielnych radzieckich uczonych – również wodorową.

Oczywiście, teraz są trochę inne czasy, inny poziom technologii i zupełnie inny układ polityczny na świecie. Od ubiegłego wieku dzieli nas też wiele innych różnic. Jednak obecne rosyjskie władze autorytarne coraz bardziej ciążą ku sowieckim wzorom, po trosze odradzając totalitarne normy w najróżniejszych sferach życia społecznego i publicznego. Nie można tego nie uwzględniać, rozmyślając o możliwościach militarnych współczesnej Rosji.

Dlatego, aby zachować dobry humor, można podśmiewać się z tekturowych czołgów i dymiącego lotniskowca, ale nie należy traktować doniesień o nowych systemach uzbrojenia wyłącznie jako żartów.

Hiperdźwiękowa rakieta Awangard: broń przyszłości czy kolejny fejk rosyjskiej propagandy?

Aleksandr Podrabinek dla belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie.

Zobacz też

Więcej materiałów