Putin straszy superbronią i potęgą rosyjskiej armii


Wczoraj przed korpusem oficerskim Władimir Putin obiecał znaczące wzmocnienie armii i nowe rodzaje broni. Źródło: kremlin.ru

Hipersoniczne rakiety i lasery ładnie wyglądają na prezentacjach prezydenta. O sile rosyjskiej armii bardziej świadczy jednak modernizacja i rozwój starych, posowieckich typów uzbrojenia.

Wczoraj w trakcie uroczystości awansowania wyższych oficerów i prokuratorów na Kremlu Władimir Putin oświadczył, że Rosja będzie znacząco zwiększać potencjał militarny. Rosyjski prezydent podkreślił, że zbrojenia będą szły w kierunku skokowej modernizacji. Czyli rewolucji w uzbrojeniu. Rosyjska armia ma dostać rewolucyjne rodzaje broni. Takie, jak rakiety hipersoniczne, czy broń laserową. To nie pierwszy raz, kiedy rosyjski lider chełpi się superbronią.

W czasie pamiętnej konferencji w marcu ubiegłego roku, tuż przed wyborami prezydenckimi, Putin pokazał multimedialną prezentację z rakietami o napędzie jądrowymi, podwodnymi dronami i działami laserowymi. Wtedy liczył na zachwyt Rosjan i demonstrację technologicznej przewagi Rosji nad Zachodem. Również dziś, kiedy nastroje społeczne są kiepskie, Putin uderza w ograną nutę mocarstwowego prężenia muskułów.

Modernizacja rosyjskiej armii nie jest propagandową bajką z multimedialnej prezentacji. Jest faktem. Tyle, że nie polega wcale na przeniesieniu rosyjskiej armii w erę laserów i gwiezdnych wojen. Ta nadal tkwi technologicznie w latach 80. Tyle, że bardzo sprawnie i na dużą skalę rozwija to, co wraz z końcem Związku Sowieckiego spadło z desek kreślarskich i rdzewiało w magazynach.

Nowe, czyli stare

Od wczorajszego, propagandowego oświadczenia Putina ważniejsze było inne spotkanie. Odbyło się 21 października w Narodowym Centrum Zarządzania Obroną Federacji Rosyjskiej i prowadził je minister obrony Siergiej Szojgu. Był to tzw. dzień przyjęcia uzbrojenia, czyli coroczny przegląd stanu modernizacji technicznej armii.

Szojgu powiedział, że w 2019 r. armia dostała 1100 jednostek nowego uzbrojenia. W tym 16 samolotów i 35 śmigłowców. Ponad 200 wozów bojowych, korweta projektu 22800 „Sowieck”, łódź antysabotażowa. Naprawiono atomowy okręt podwodny projektu 949A„Omsk” i zmodernizowano okręt rakietowy „Smiersz”. W rosyjskiej armii sukcesywnie wprowadzane są nowe mundury i sprzęt osobisty żonierzy, systemy łączności i obserwacji.

– Nasycenie armii nowymi rodzajami uzbrojenia osiągnie do końca roku 68,2 proc. – ujawnił Aleksiej Kriworuczko, wiceminister obrony.

Jako „nowe” definiowane są rodzaje broni wyprodukowane w ostatnich 2-3 dekadach. Choć większość współczesnego, rosyjskiego sprzętu i tak ma sowiecki rodowód. Priorytetowa jest modernizacja sił pancernych. Ale o szybkiej wprowadzeniu zaprezentowanego szumnie w czasie defilady na Placu Czerwonym 9 maja 2015 r. czołgu T-14 Armata i pochodnych od niego wozów bojowych, można na razie pomarzyć. Zarówno T-14, jak bojowe wozy Bumierang i bwp Kurganiec, oraz armatohaubica samobieżna Koalicja będą, zgodnie z zapowiedziami ministerstwa obrony, wprowadzane do 2028 r.

Tymczasem priorytetem jest modernizacja czołgów rodziny T-72, T-90 i T-80. Kluczowy jest zwłaszcza rozwój T-72 do bardzo udanej (zwłaszcza z perspektywy relacji koszty-efekt) wersji T-72B3. Armia posiada bardzo liczny park tych czołgów, bo ok. 2 tys. w różnych wersjach. Inny, stosunkowo nowy czołg, T-90, ma być rozwijany do wersji T-90M Proryw. A T-80 do wersji T-80BWM i ma być wprowadzany m.in. do jednostek na dalekiej północy, ale i jako wsparcie do piechoty morskiej i desantu. Modernizacja obejmie również stare, wyprodukowane w latach 80. Transportery opancerzone i wozy piechoty: BWP-2, 3 i BTR-y.

Zachwalana Armata okazała się zbyt droga dla rosyjskiej armii

W ten sposób realizowany jest „oszczędnościowy” wariant modernizacji. Związany z ograniczeniami budżetowymi. W tym roku na modernizację wydane będzie półtora biliona rubli (ok. 24 mld. USD). Ale w tym budżecie musi zmieścić się budowa nowych obiektów wojskowych (koszary, składy amunicji), gdyż stare zwyczajnie się rozpadają, wymiana umundurowania i środków łączności.

Problemem jest również to, że od 2014 r., po wprowadzeniu sankcji za agresję na Ukrainie, Rosja straciła dostęp do zachodnich technologii. Jest to szczególnie bolesne dla rozwoju nowoczesnych rodzajów broni: dronów, systemów informatycznych, łączności. Rosjanie muszą bazować na własnych technologiach. A to poważnie utrudnia wprowadzanie rzeczywiście nowych typów broni.

Zabawki Putina

Kiedy w marcu ubiegłego roku Putin pokazywał na wyświetlaczach grafiki z nowymi rakietami i podwodnymi dronami, świat uznał, że to tylko element kampanii wyborczej i propaganda.

– Jesteśmy gotowi zwiększać potencjał obronny i wprowadzić do służby systemy broni laserowej, hipersonicznej i inne nowoczesne rodzaje broni którego do tej pory nie ma nikt na świecie – obiecał wczoraj Władimir Putin.

Potwierdził tym samym zamiary sprzed roku. Z kolei tragiczne wydarzenia z ostatnich miesięcy potwierdziły, że Rosjanie rzeczywiście pracują nad bronią o fantastycznych możliwościach. Na początku lipca na Morzu Barentsa zatonął AS-12 Łoszarik, tajny i eksperymentalny okręt podwodny o napędzie atomowym. Zginęło 14 członków załogi.

Okręt czy batyskaf? Jak tragedia Kurska niczego nie nauczyła Putina

Według opinii ekspertów mimo, że okręt był jedynie rozwojem idei opracowanych jeszcze w ZSRR, to miał być właśnie zabawką z katalogu nowych superbroni Putina. Miał służyć do rozpoznania w morskich głębinach i działań dywersyjnych, np. niszczenia podwodnych sieci telekomunikacyjnych, gazociągów, czy systemów ostrzegania przed okrętami przeciwnika.

W obwodzie archangielskim, na poligonie Nionoksa 8 sierpnia doszło do tajemniczej eksplozji. Później zanotowano wzrost promieniowania. Okazało się, że specjaliści z armii, biur konstrukcyjnych i Rosatomu (agencja przemysłu atomowego) testowali na morskiej platformie rakietę 9M730 Burewiestnik.

Napędzana zminiaturyzowanym reaktorem jądrowym rakieta również należała do katalogu militarnych marzeń Putina. Sierpniowy test był nieudany i kosztował życie kilku specjalistów, ale jeśli wierzyć oświadczeniom prezydenta prace będą kontynuowane. Choćby po to, żeby kremlowski lider mógł co jakiś czas potrząsnąć szabelką i postraszyć świat, że przoduje w wyścigu zbrojeń.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze