Portret artysty: pięć twarzy Lawona Wolskiego

Na scenie jest niemal od 40 lat, a mimo to nadal tworzy, wydaje, koncertuje. Jego teksty piosenek, koncepcje albumów czy projekty muzyczne do dziś porażają aktualnością i prawdą przekazu. Wczoraj Lawon Wolski zaprezentował swoją najnowszą płytę “Ameryka”. A dziś rusza w akustyczną światową trasę koncertową – online. Pierwszy koncert zagra dla Polski!

Lawon Wolski dla fanów w Polsce. Już w czwartek ONLINE

54-letni dziś muzyk od dekad jest jedną z najważniejszych postaci współczesnej białoruskiej kultury niezależnej. Jego utwory są znane daleko poza granicami kraju, a zaskakujące połączenie jego charyzmy, skromności i opanowania… również robią niezwykłe wrażenie. Nie tylko na scenie. Prześledźmy, jak przez 39 lat na scenie zmieniał się artysta, a wraz z nim już niejedno pokolenie Białorusinów.

Mroja – czyli hard rock po białorusku

Zespół Mroja (czyli po polsku „marzenie”) to niewątpliwie jeden z prekursorów współczesnej białoruskiej sceny niezależnej. Został założony przez Lawona Wolskiego i jego kolegę z Mińskiej Akademii Sztuki, Uładzimira Dawydouskiego już w 1981 roku. Szybko dołączyli do nich Juraś Laukou i Aleh Dziemidowicz.

Białoruś lat 80. była całkowicie zrusyfikowawana, dlatego nic dziwnego, że początkowo Mroja tworzyła w języku dominującym w ZSRR. Jednak wraz z biegiem czasu artyści całkowicie przeszli na ojczysty język białoruski. I stali się pierwszym w historii zespołem rockowym, który tego dokonał.

Obowiązkowa służba wojskowa wymusiła na artystach prawie dwuletnią przerwę. Jednak po zrzuceniu mundurów Mroja powróciła ze zdwojoną siłą i zapałem do tworzenia. Przez kolejne lata zawojowała nie tylko republikę białoruską, ale także sceny: Polski, Litwy, Ukrainy, a nawet Francji. Grupa wydała 5 albumów. A gdy rozpadła się w 1994 roku, w jej miejsce niebawem… powstała N.R.M.

N.R.M. – czyli niezależny rock

N.R.M., czyli Niepodległa Republika Marzeń była z jednej strony wypełnieniem pustki po Mroi, a z drugiej odpowiedzią muzyków na otaczającą ich rzeczywistość. W 1994 roku pierwsze demokratyczne wybory na Białorusi wygrał Alaksandr Łukaszenka. Swoim stylem rządzenia i przywróconą symboliką jednoznacznie nawiązywał do czasów sowieckich. Artyści zaproponowali więc świat alternatywny – miejsce duchowej emigracji – Niepodległą Republikę Marzeń. W swoich tekstach nigdy otwarcie nie krytykowali władz, nie padły żadne nazwiska, jednak wydźwięk był wystarczająco mocny.

“Paszpart hramadzianina N.R.M.” (czyli „Paszport obywatela N.R.M.) to trzeci z albumów studyjnych zespołu, wydany w 1998 roku. Okładka jednoznacznie nawiązuje do państwowej symboliki, ale zamiast globusa, sierpa i młota w godle umieszczono czaszkę z piszczelami. W 2010 roku, po prawie 15 latach wspólnego grania zespół zawiesił działalność. Potem powrócił, ale już bez Lawona Wolskiego, który zajął się swoim solowym projektem – Volski.

Krambambula – podwórkowy pop…

W 2001 roku, przytłoczony rzeczywistością Wolski, wraz z muzykami z zespołu Hasta la Fillisa tworzy nowy projekt muzyczny. Już sama nazwa wskazuje na dużo lżejszy charakter. Krambambula to starobiałoruska nalewka – tak przynajmniej twierdzą miłośnicy tego trunku, który pojawił się na fali narodowego odrodzenia.

Teksty ironicznie komentowały i parodiowały postsowieckie społeczeństwo, a i muzycznie zespół był w opozycji do N.R.M. Każda z 7 wydanych przez grupę płyt ma trochę inną formę, która jest konsekwentnie zachowywana. Pierwszy album “Zastolnaja”, to zbiór utworów o napojach alkoholowych i muzyczny misz-masz. Można znaleźć tam piosenkę o whisky utrzymaną w stylistyce country czy o szampanie podanym przy dźwiękach rosyjskiego „szansonu”.

W ramach projektu Wolski współpracował z innymi ikonami białoruskiej sceny muzycznej – Siarhiejam Michałkiem (Lyapis Trubietskoy/Brutto) czy Alaksandram Kulinkowiczem (Neuro Dubel). Z Krambambulą Wolski wziął udział w krajowych przesłuchaniach do Eurowizji.

Ostatnią płytę, “Czyrwony Sztrał”, grupa wydała w 2015 roku i ogłosiła, że “ucieka w las, żeby zająć się partyzantką.”

…i ZET – anarchistyczny metal

ZET nazywany był początkowo cięższym N.R.M. a następnie Antykrambambulą. Choć oba projekty łączył humorystyczne podejście do rzeczywistości, to zamiast krambamulowego pozytywu ZET serwował odbiorcom solidną dawkę czarnego humoru i apokaliptycznych wizji. Pozornie abstrakcyjnie teksty można z łatwością odnieść do ówczesnej rzeczywistości. Grupa wydała dwa albumy i z obu zionie agresją, złością i przewrotnym żartem. Jej muzycy występowali zawsze w maskach i pod pseudonimami.

25 AB-BA Arkiestr – zakazana muzyka ponad granicami

Dojście Łukaszenki do władzy oznaczało ograniczenie swobód politycznych, obywatelskich, a także artystycznych. Im dłużej trwała dyktatura, tym mniejsze były możliwości białoruskich muzyków. Od początku lat 2000 zaczęto mówić o istnieniu “czarnej listy” zakazanych wykonawców. Ci muzycy, którzy otwarcie wyrażali swoje opinie, coraz częściej mieli problemy z organizacją koncertów. Były one notorycznie odwoływane czy przerywane w trakcie. Nagrywanie płyt czy jakakolwiek działalność kulturalna także była blokowana. Wiele grup zawiesiło przez to swoją działalność.

https://belsat.eu/pl/news/lawon-wolski-jedzie-w-trase-po-bialorusi-pierwsza-od-10-lat/

Oczywiście wszystkie projekty Wolskiego były na “czarnej liście”, co uniemożliwiało bezpieczne koncertowanie w kraju. Obecnie na Białorusi panuje “odwilż” i właściwie nie ma zespołu, który nie mógłby grać. Przez wiele lat jedynym miejscem, w którym występowały białoruskie zespoły z “czarnej listy” był Festiwal Muzyki Młodej Białorusi BASowiszcza na Podlasiu. (Jego ostatnia, 30. edycja odbyła się w lipcu 2019 roku).

https://belsat.eu/pl/news/koniec-bialorusko-polskiej-legendy-30-lat-festiwalu-basowiszcza/

Na 25. edycji festiwalu Lawon Wolski pojawił się w towarzystwie 25 dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Białymstoku. Razem tworzyli niezwykły, transgraniczny i transpokoleniowy projekt muzyczny – 25 AB-BA Arkiestr. Idea była dość prosta. Wybrano największe białoruskie hity związane z festiwalem, nawiązano współpracę z wokalistami i wykonano je na scenie razem z dziećmi. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania

Volski – własna twarz artysty

W ramach solowego projektu muzycznego muzyk opublikował dotychczas 5 płyt. Dwie z nich: “Kuplety i prypiewy” oraz “Biełaja jabłynia hromu” wydał jeszcze za czasów N.R.M.. Pierwszym albumem po rozpadzie zespołu było “Hramadaznaustwa” (po polsku “Wiedza o społeczeństwie”), a premiera miała miejsce 25 marca 2014 r., w opozycyjny Dzień Wolności Białorusi. Jest on połączeniem wszystkiego tego, co uwielbiają w nim fani. Filozoficzno-żartobliwych tekstów i muzyki, która porywa do tańca i zapada w ucho.

Najnowsza płyta, “Ameryka”, to zaskoczenie. Brzmieniowo zainspirowana amerykańską muzyką lat 60. i westernami. Jest mocno nostalgiczna.

– Od dzieciństwa lubiłem westerny. Wierny koń, dogasające ognisko, torby podróżne… I happy end, wrogowie gryzą piach, a sylwetka bohatera powoli znika na tle krwawego zachodu słońca – zapowiada swoją płytę artysta.

Zarówno ta płyta, jak i poprzednie albumy projektu Volski, była nagrywana w Wilnie, a ich producentem jest Norweg, Snorre Bergeruda. Chcąc jak najwierniej oddać brzmienia dawnych lat, do nagrania zostały wykorzystane instrumenty z tamtych czasów lub ich odpowiedniki takie jak niepowlekane struny do gitary basowej czy skórzane membrany bębnów.

W albumie mocno wybrzmiewa nostalgia i melancholia. W tym duchu odbędzie się też jego promocja. „Trasą koncertową”, która rozpoczyna się już dziś, będzie tournee online. Wolski planuje zagrać 9 koncertów dedykowanych dla mieszkańców poszczególnych państw świata – od Polski po USA.

Hanna Piekarska, belsat.eu

Wiadomości