Na do widzenia parlament pokazał Zełenskiemu zęby


Wołodymyr Zełenski ma teraz trudny orzech do zgryzienia. Zdjęcie: Pavlo Gonchar/SOPA Images via ZUMA Wire

Wołodymyr Zełenski zaczął prezydenturę od wywrócenia stolika: rozwiązał parlament i zaczął czystki kadrowe. Ale okazuje się, że szalone tempo zmian napotyka silny opór.

Nowy prezydent Ukrainy nie rządzi jeszcze tydzień, a zdążył już wywrócić scenę polityczną do góry nogami. I rozpocząć rewolucję zupełnie inną niż wszystkie poprzednie. Tym razem nie ma w niej namiotowego miasteczka, majdanu i ulicznych protestów. Jest za to odgórna rewolucja gabinetowa. Z ogromnym, ponad 70 proc. poparciem Ukraińców.

Wołodymyr Zełenski rozwiązał parlament, zmusił do dymisji rząd. W filmie „Sługa narodu” Zełenski-aktor rozstrzelał parlament z Uzi. W rzeczywistości tylko go rozwiązał. A Sługa Narodu to dziś nie film, a partia, z którą Zełenski chce wygrać wybory i zdobyć pełnię władzy. Wczoraj zapisy o rozwiązaniu Rady Najwyższej opublikowano, a to znaczy, że wybory odbędą się 21 lipca. Dziś zaczyna się więc kampania wyborcza.

Parlament wierzga

Nowy prezydent chciał iść za ciosem. I zaraz po decyzji o rozwiązaniu parlamentu jego ludzie skierowali do głosowania w Radzie Najwyższej poprawki do ordynacji wyborczej. Zanim jeszcze weszło w życie rozporządzenie o nowych wyborach, Zełenski chciał zlikwidować np. jednomandatowe okręgi wyborcze.

Na Ukrainie połowa deputowanych wybierana jest z list partyjnych, a połowa w okręgach jednomandatowych. Są one źródłem największej patologii i okazją by do parlamentu wchodzili biznesmeni korumpujący lokalne społeczności. Jednak pakiet poprawek Zełenskiego był przygotowany na szybko i pełen błędów prawnych i formalnych. Rada nawet go nie przyjęła do głosowania. A sesja plenarna stała się okazją do ataku na Zełenskiego.

– Zełenski działa, jak Janukowycz. Po zwycięstwie w 2010 r. Janukowycz zmienił konstytucję. Zełenski i jego ekipa korzystają z tymczasowo wysokich notowań w celu przejęcia władzy! – grzmiał wczoraj w parlamencie Ołeh Laszko, lider Partii Radykalnej.

W ostatnich chwilach obecnej kadencji parlament pokazał Zełenskiemu opór. I jest to sygnał, że krótka, bo zaledwie dwumiesięczna kampania wyborcza będzie bardzo gorąca.

– Rada oszukała prezydenta i to nie kryzys władzy, ale kryzys zaufania – mówił Rusłan Stefańczuk, do niedawna doradca Zełenskiego, a obecnie specjalny przedstawiciel prezydenta w parlamencie.

Stefańczuk twierdził, że była umowa dotycząca zmian ordynacji wyborczej i parlament miał je rozpatrzeć. Ale w ostatnim momencie prawie wszystkie dotychczasowe siły polityczne uznały, że lepiej przeprowadzić wybory według dotychczasowej ordynacji. Nie jest ona korzystna dla partii Zełenskiego.

Wyborczy wyścig

Sondaże dają Słudze Narodu ponad 40 proc. poparcie. I raczej pewne jest, że ludzie prezydenta będą rządzić. Nie wiadomo tylko, czy sami, czy w koalicji, np. z partią Julii Tymoszenko i projektami Ihora Kołomojskiego. Tymczasem partia Zełenskiego to na razie twór wirtualny. Wiadomo, że czołowe miejsca na listach zapełnią doradcy prezydenta. A na dalszych znaleźć się mają ludzie z… konkursów w internecie.

– Będziemy mieli inne podejście, wykorzystamy technologie informatyczne dla ludzi, którzy chcą się przyłączyć do naszej drużyny – zapewniał w wywiadzie dla lb.ua Rusłan Stefańczuk.

Pospiesznie budowana ze zbieraniny przypadkowych ludzi partia Zełenskiego będzie napędzana euforią zwycięstwa i chęcią zmian. W ten sposób ludzie będą głosować nie na konkretnych kandydatów, ale na zbiorowego „Zełenskiego”. Ta strategia nie sprawdzi się jednak w okręgach jednomandatowych, gdzie liczy się budowany od dawna autorytet lokalnych liderów. A tych Zełenskiemu brakuje.

Mimo to chce on utrzymać wysoką mobilizację wyborców pokazując, że rozbija stare układy. Dlatego zdymisjonował kluczowych ministrów i prokuratora. Wiceszefem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy uczynił Iwana Bakanowa, lidera partii Sługa Narodu. W ten sposób przed wyborami ważny polityk uzyska dostęp do tajemnic służb specjalnych i kontrolę nad biznesem nadzorowanym przez SBU. Szefem swojej administracji Zełenski mianował prawnika Andrija Bohdana. Wbrew ustawie lustracyjnej, która zabrania sprawowania takich funkcji ludziom, którzy kiedyś, jak Bohdan, pracowali dla reżimu Wiktora Janukowycza. Zełenski kwituje protesty krótko: ustawa lustracyjna jest niezgodna z konstytucją.

Ostentacyjne ignorowanie prawa i taranowanie zbudowanej przez Poroszenkę rzeczywistości politycznej jest częścią strategii Zełenskiego. Chodzi mu o to, by w krótkim czasie pokazać, że faktycznie zmierza do zmian. Początkowo zszokowana „stara” scena polityczna najwyraźniej przejrzała tę grę. I widać, że w czasie kampanii ludzie Poroszenki i innych oponentów nowego prezydenta będą straszyć Zełenskim, jako nowym Janukowyczem zmierzającym do dyktatury i zachłyśniętym władzą.

20 tysięcy niezadowolonych. Petycja przeciwko Zełenskiemu

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze