Kawalkowa i Łatuszka: reżim Łukaszenki podobny do władz okupacyjnych z lat 40.

Planujemy zintensyfikować działalność międzynarodową Rady Koordynacyjnej, by setki tysięcy ludzi, którzy wychodzą na ulice białoruskich miast, nie czuły się porzuconymi w walce z władzą – czytamy w oświadczeniu przedstawicieli Rady: Wolhi Kawalkowej i Pawła Łatuszki.

Dziś w warszawskiej siedzibie Fundacji „Białoruski Dom” odbyła się konferencja prasowa białoruskich opozycjonistów, przedstawicieli Rady Koordynacyjnej: Wolhi Kawalkawej oraz Pawła Łatuszki.

Прэс канферэнцыя Вольгі Кавальковай і Паўла Латушкі. Konferencja prasowa Volgi Kavalkowaj i Pawła Latuszki

Opublikowany przez Беларускі Дом у Варшаве Poniedziałek, 7 września 2020

W trakcie konferencji uczestniczący w niej m.in. dziennikarze otrzymali pisemne oświadczenie opozycjonistów wydane w języku polskim. Podkreślono w nim, że „gwałt na Białorusi, gwałt wobec białoruskiego narodu, który władze rozpoczęły 9. sierpnia [po wyborach prezydenckich w tym kraju – PAP] jest nadal kontynuowany”.

– Tu chodzi nie tylko o aresztowania i okrutne zatrzymania wraz z pobiciem pokojowych demonstrantów, do których ponownie doszło wczoraj – czytamy.

Jak wskazano, dotąd zatrzymanych zostało co najmniej koło 630 osób, a prawie 400 trafiło do aresztów.

– Doszło do tego, że takich akcji dokonują ludzie ubrani po cywilnemu bez oznakowania, w maskach, z pałami, czyli faktycznie bandyci – głosi oświadczenie.

Szef MSW: białoruska milicja jest najbardziej humanitarna na świecie

Zaznaczono w nim, że od 9. sierpnia „w sumie już mamy ponad 10 tysięcy osób, które poznały, co to znaczy delikatne działania białoruskiego OMONu i spędziły kilka dni w więzieniach”.

– Ponad 450 osób zostało okrutnie storturowanych. Są zabici i zaginieni – podkreślają autorzy oświadczenia.

W oświadczeniu znalazły się też podziękowania dla polskiej strony za przyjęcie i udzielenie pomocy kilkudziesięciu osobom z Białorusi.

Jak wskazano gwałt popełniany przez władze wobec białoruskiego narodu „to również aresztowania pod wymyślonymi zarzutami liderów strajków w zakładach, aktywnych członków pokojowych manifestacji, członków Rady Koordynacyjnej, przedstawicieli biznesu, którzy zgłosili chęć pomocy osobom poszkodowanym”.

Według oświadczenia mamy do czynienia z dziesiątkami spraw kryminalnych i tysiącami administracyjnych wobec protestujących, a jednocześnie nie ma żadnej sprawy wobec tych, którzy porywali ludzi na ulicach i torturowali ich.

– Prawo na Białorusi nie istnieje. Sądy i prokuratura klepią wyroki na podstawie niezidentyfikowanych świadków, którzy nawet nie zdejmują masek – podkreślono. – Białoruś jest jedynym krajem w Europie, a może nawet na całym świecie, którego obywateli nie wpuszcza się do własnego kraju. Nie tak dawno wszyscy byliśmy świadkami tego, jak odmówiono wjazdu na Białoruś abp Tadeuszowi Kondrusiewiczowi, głowie Kościoła katolickiego na Białorusi.

Białoruscy internauci demaskują tajniaków

Obywateli Białorusi „wypycha się” też z własnego państwa – wskazują opozycjoniści.

– Najpierw służby wywiozły Swiatłanę Cichanouską na Litwę, a kilka dni temu tego samego doświadczyła Wolha Kawalkowa, którą wywieziono do Polski – czytamy.

Wskazano też, że w poniedziałek w centrum Mińska doszło do porwania Maryi Kalesnikawej, należącej do prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

– Również urwała się komunikacja z wiceprezydentem EPAM, rzecznikiem prasowym i sekretarzem wykonawczym Rady. Ogółem czterech członków prezydium Rady Koordynacyjnej znajduję się poza granicami Białorusi, dwóch siedzi w areszcie, na wolności w kraju pozostaje tylko jeden. Nie wiadomo, gdzie w tej chwili jest Maryja Kalesnikawa – czytamy w oświadczeniu.

Cichanouskaja nazywa porwanie Kalesnikawej terrorem

– W związku z powyższym planujemy zintensyfikować działalność międzynarodową Rady, aby setki tysięcy ludzi, którzy wychodzą na ulice miast białoruskich, nie czuły się porzucone. By ludzie czuli, że nie są sami w walce z władzą, która jest już bardzo podobna do władz okupacyjnych z lat 40. ubiegłego stulecia. To jest niedopuszczalne w Europie w XXI stuleciu, ale stało się możliwym w kraju, który świętował w tym roku 75. rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem… – głosi oświadczenie.

Wyrażono w nim poparcie dla wysłania na Białoruś misji monitoringowych OBWE i ONZ „celem zaprzestania gwałtu i presji wobec obywateli Białorusi oraz rozpoczęcia szerokiego dialogu pomiędzy władzami i społeczeństwem”.

– Oczywiście rozpoczęcie takiego dialogu jest możliwe pod warunkiem zwolnienia wszystkich więźniów politycznych, zaprzestania represji, ogłoszenia nowych wyborów prezydenckich, które mają się odbyć pod międzynarodową kontrolą i z nowym składem Centralnej Komisji Wyborczej. Uważamy, że takie podejście powinno być zaakceptowane przez społeczność międzynarodową w tym UE, Rosję i Stany Zjednoczone – podkreślono w oświadczeniu.

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckiej, które według Centralnej Komisji Wyborczej wygrał prezydent Alaksandr Łukaszenka, zdobywając 80,1 proc. głosów. Liderka opozycji Swiatłana Cichanouskaja, według oficjalnych wyników, zdobyła zaledwie 10,1 proc. głosów. Od 9 sierpnia trwają protesty Białorusinów, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane.

W środę, 9 września, w godzinach porannych premier Mateusz Morawiecki spotka się w Warszawie z liderką białoruskiej opozycji.

Potrzebny jest „Plan Marshalla” dla Białorusi

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości