Karaluchowi – STOP! Jak białoruski bloger rzucił wyzwanie Łukaszence

Siarhiej Cichanouski. Zdj. belsat.eu

Bloger z Homla został liderem ruchu protestacyjnego na Białorusi i zmusił Alaksandra Łukaszenkę do przemówienia o groźbie Majdanu. Kim jest Siarhiej Cichanouski, dlaczego w wyborach chce wystartować jego żona i w jaki sposób stał się więźniem politycznym?

Reklama, modny start-up i prawosławie

Zanim został blogerem, Siarhiej Cichanouski był biznesmenem. 13 lat temu zalożył studio Kompas, specjalizujące się w produkcji wideo. Nagrywał filmy reklamowe i korporacyjne dla najpoważniejszych przedsiębiorstw państwowych na Białorusi.

Biznes reklamowy rozwijał w Rosji. Na profilach blogera w serwisach społecznościowych można znaleźć zdjęcia z rosyjskimi znakomitościami: m.in. Ksenią Sobczak i Dmitrijem Dibrowem. Jak wyjaśniał później, z gwiazdami z Rosji poznał się podczas realizacji reklam wycieczek do Izraela.

Siarhiej Cichanouski i Ksenia Sobczak. Zdj. Facebook/Siarhiej Cichanouski

Cichanouski nadal ma dwie firmy zarejestrowane w Moskwie – Studio Kompas i Kompas Production. Dwie kolejne zlikwidował – w 2018 r. Jeszcze jako dyrektor jednej z nich udzielił obszernego wywiadu rosyjskiej telewizji „Pro biznes”. Opowiedział w nim o swoim projekcie vraduge.com – serwisie online „dla organizowania spotkań w realnym życiu” i rezerwacji miejsc w restauracjach. Ze start-upem nie wyszło, serwis jest obecnie niedostępny.

W latach 2016-2017 Cichanouski zamieszczał na swoich profilach wiele zdjęć z prawosławnych cerkwi i klasztorów oraz różnych wydarzeń związanych z prawosławiem. M.in. brał udział w Międzynarodowym Festiwalu Mediów Prawosławnych „Wiara i Słowo” odbywającym się pod egidą Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. I tym okresem jest datowany pierwszy post o treści politycznej napisany przez Cichanouskiego: w marcu 2017 roku oburzał się represjami białoruskich władz przeciwko uczestnikom protestów „darmozjadów”.

Droga do polityki

– Rozmyślałem o tym, po co żyję, co robię, w jakim kraju mieszkam – opowiadał potem Cichanouski o tym, jak zrodził się pomysł na uruchomienie własnego kanału na YouTube.

Przyznawał, że bardzo martwiło go to, co dzieje się na Białorusi i zastanawiał się nawet nad zmianą obywatelstwa.

– W pewnej chwili zrozumiałem, że trzeba coś zmieniać w tym kraju – stwierdził jednak.

Kanał „Strana dla żizni” (Kraj do życia) Cichanouski uruchomił 11 marca ubiegłego roku. Najpierw publikował na nim wideo o tematyce socjalnej: braku komunikacji publicznej w regionie, problemach w prowadzeniu małego biznesu. Nagrał cykl wywiadów z mało znanymi przedsiębiorcami. Filmiki zbierały początkowo po kilka tysięcy obejrzeń, ale już po kilku miesiącach liczba ta wzrosła do kilkudziesięciu tysięcy.

Pierwszym materiałem „politycznym” na kanale stał się wywiad z opozycyjnym politykiem i byłym więźniem politycznym – niezależnym kandydatem na prezydenta w roku 2010 – Mikołą Statkiewiczem. Ukazał się w maju ub.r. pod charakterystycznym tytułem „Jak nie wpaść w przepaść Majdanu przy zmianie władzy ?”. Latem Cichanouski już wzywał, aby „budować kraj do życia” i „walczyć z niegospodarnością” i bezprawiem ze strony urzędników. Nie była to jeszcze jednak bezpośrednia krytyka Alaksandra Łukaszenki.

Podczas kampanii parlamentarnej jesienią 2019 r. Cichanouski zaczyna prowadzić streamy z pikiet opozycyjnych kandydatów na deputowanych (ostatecznie żaden z nich nie przeszedł). Ma już mikrofon z logiem „Strany dla żizni”, a wideo nazywa się „Wyborów nie ma”. W październiku po raz pierwszy zatrzymuje go milicja i składa protokół – za rzekome złamanie przepisów drogowych. Zwolniono go po kilku godzinach.

W listopadzie, po wyborach do parlamentu bloger – równolegle z rozwijaną wciąż „Straną dla żizni” – uruchamia jeszcze jeden kanał: „Belarus12stop”. Z jego opisu można się dowiedzieć, że na Białorusi nie ma uczciwych wyborów i niezawisłych sądów. Brzmiało w nim też wezwanie do walki o zmiany. Cichanouski zapowiadał flashmob o tej samej nazwie, wymierzony przeciwko „fałszerstwom wyborczym” – apelował o zatrzymywanie się codziennie równo o 12:00 na ulicy i noszenie białych opasek lub wywieszanie białej tkaniny w oknie. Do tego – o pisanie w serwisach społecznościowych postów z hashtagiem #belarus12 stop.

Trudno powiedzieć, ile osób wzięło udział w tej akcji, ale jedno jest jasne: ta deklaracja stałą się momentem przełomowym dla samego Cichanouskiego. Od tej chwili w jego blogu zabrzmiały ostre, opozycyjne nuty.

Po raz pierwszy na karę aresztu skazano go za relacjonowanie 20 grudnia ub.r. demonstracji ulicznej w Mińsku, przeciwko integracji Białorusi z Rosją. Dzień przed upłynięciem 15 doby odbywania wymierzonej kary, wywieziono go z aresztu i zawieziono do sądu. Tam „dołożono” jeszcze 15 dni – za akcję z 21 grudnia. Wyroku sądu jednak wówczas nie wyegzekwowano i Cichanouski wrócił do domu.

https://belsat.eu/pl/news/przeciwnicy-integracji-z-rosja-wzywaja-na-protesty-w-minsku/

W kolejce po wolność

Wiosną 2020 roku bloger zorganizował serię spotkań z subskrybentami swojego kanału – osobiście, offline. Po drodze na jedno z takich spotkań też został zatrzymany przez milicję. Odesłano go do aresztu, aby odbył „zaległy”, 15-dniowy wyrok za protesty przeciwko integracji z Rosją. Jego aresztowanie wywołało spontaniczne akcje solidarności na całej Białorusi, podczas których zatrzymano ponad 100 osób. W tym samym czasie na kanale „Strana dla żizni” zjawił się nagrany wcześniej filmik, w którym Cichanouski zapowiedział, że zamierza ubiegać się o prezydenturę.

 

Termin składania dokumentów rejestracyjnych upływał przed wyjściem blogera z aresztu, jednak udało mu się napisać pełnomocnictwo pozwalające zarejestrować komitet wyborczy bez jego osobistej obecności. Mimo to Centralna Komisja Wyborcza i tak znalazła powód, aby wydać decyzję odmowną.

Wtedy swój start w wyborach – w zastępstwie męża – ogłosiła jego żona Swiatłana. Sam Cichanouski mówił potem, że ten krok żony był dla niego szokiem, a dowiedział się o nim po fakcie. Tym razem CKW nie znalazł formalnych przyczyn, aby oddalić wniosek. Jej grupa inicjatywna (czyli komitet wyborczy) została zarejestrowana.

Od 24 do 29 maja Cichanouski, jako szef tej grupy, zorganizował w Mińsku i innych białoruskich miastach serię masowych pikiet, na których zbierano podpisy pod kandydaturą jego żony. Ludzie ustawiali się w kolejki, aby podpisać się pod nazwiskiem kontrkandydata Alaksandra Łukaszenki. Wielu otwarcie wyrażało niezadowolenie z obecnej władzy. Bloger otwarcie przyznawał, że żona jest „nominalnym” kandydatem i nie ma jej na spotkaniach, bo siedzi w domu z dziećmi.

Cichanouski otwarcie mówił też, że wybory na Białorusi są fałszowane, dlatego jedynym sposobem zmiany władzy są masowe protesty. Zaś po ich zwycięstwie powinny odbyć się dopiero wolne wybory.

Rozgniewany lud idzie zburzyć mury

Prowokacja, areszt i 900 tys. dolarów

29 maja bloger przyjechał na pikietę do Grodna. Na początku wszystko przebiegało standardowo: ludzie składali podpisy, dyskutowali, grała muzyka. Nagle do Cichanouskiego podeszła jakaś kobieta i zaczęła rozmawiać z nim podniesionym głosem, wyraźnie szukając zaczepki. Bloger próbował się od niej odsunąć, ale zaraz pojawiła się milicja i tajniacy.

Zaczęła się szarpanina, a jeden mundurowy upadł. Cichanouskiego natychmiast zatrzymał OMON, a tajniacy przystąpili do wyłapywania ludzi zgromadzonych na placu. Potem okazało się, że kobieta, która wszczęła incydent, jest prostytutką z oddalonego o kilkaset kilometrów Bobrujska. Po zajściu jej mieszkania pilnowała milicja.

W Grodnie zatrzymano blogera Cichanouskiego. Jego zwolennicy protestują

30 maja MSW oznajmiło, że przeciwko Cichanouskiemu rozpoczęto postępowanie karne za użycie przemocy wobec dwóch milicjantów. On oraz 8 uczestników zajścia został przewieziony do Mińska i zatrzymany. W domach podejrzanych przeprowadzono rewizje.

Incydent w Grodnie odbył się zaledwie kilka godzin po tym, jak publicznie zaatakował go prezydent Łukaszenka nazywając go „narwańcem” i sugerując, że już wcześniej milicja powinna była go zatrzymać – za rzekomo niegrzeczną rozmowę z funkcjonariuszami na jednej z poprzedniej pikiet.

– To ludzie z korporacji – mówił Łukaszenka. – Znajdą możliwość, to odpowiedzą. Z trudem już ich powstrzymuję…

Ale po zatrzymaniu niedoszłego kandydata pikiety stały się jeszcze bardziej masowe. 31 maja do punktów, gdzie zbierano podpisy, w Mińsku i Brześciu, ustawiały się kilometrowe kolejki. Setki ludzi przyszły na pikiety w innych miastach. Ludzie żądali wolności dla Cichanouskiego.

„Rewolucja kapci”. Jak niezależna kandydatka zbiera podpisy poparcia? Relacja online Biełsatu

Solidarność z nim wyrazili niemal wszyscy alternatywni kandydaci na wyborach. Obrońcy praw człowieka uznali go za więźnia politycznego, UE i OBWE zażądały zaprzestania represji. Parlament Europejski zagroził Mińskowi nowymi sankcjami.

W ubiegły poniedziałek Łukaszenka radził się na temat zaistniałej sytuacji z szefem KGB. Porównał zwolenników Cichanouskiego do „bandy kryminalistów” i zapowiedział, że będzie z nim walczył nawet w pojedynkę, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Politolodzy wyjaśniają, dlaczego Łukaszenka demonstracyjnie spotkał się z szefem KGB

Trzy dni później Komitet Śledczy przeprowadził przeszukanie w zamiejskim domu Cichanouskiego pod Homlem. Śledczy oznajmili, że znaleźli tam 900 tys. dolarów. Obecni podczas rewizji przyjaciele blogera mówią, że trwała ona wiele godzin, a prowadziły je po kolei trzy różne grupy śledczych. Pieniądze znalazła dopiero ostatnia i to nie jakichś schowkach, ale wśród rzeczy przeszukanych już przez poprzedników.

Do trzech razy sztuka? Śledczy meldują, że znaleźli u oponenta Łukaszenki prawie milion dolarów

Dziś aresztowanemu, niedoszłemu kandydatowi na prezydenta przedstawiono oficjalne zarzuty. Nie dotyczą one ani użycia przemocy wobec przedstawicieli władzy, za co go zatrzymano, ani posiadania nielegalnych pieniędzy, które ponoć u niego znaleziono.

Według śledczych, 29 maja w Grodnie podczas wiecu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej “w sposób zorganizowany przeprowadzono nielegalne zgromadzenie, miting, podczas którego podjęto działania grupowe poważnie naruszające porządek publiczny, połączony z widocznym niepodporządkowaniem się milicji”.

Za owo „niepodporządkowanie” ma jednak odpowiedzieć inny z zatrzymanych w Grodnie. Cichanouski został oskarżony z politycznego artykułu 342, cz.1 kodeksu karnego. Mowa w nim o przygotowaniu działań naruszających porządek publiczny (cz. 1 art. KK Białorusi). Za “organizację nielegalnego zgromadzenia” grożą 3 lata pozbawienia wolności.

Cichanouskiemu grożą 3 lata. Bloger rzucił rękawicę Łukaszence

cez/belsat.eu wg vot-tak.tv

Wiadomości