“Jutro wszystko się zmieni!” O czym marzą Białorusini z Warszawy

Mieszkający w centralnej Polsce Białorusini ustawili się przed ambasadą już o 2 w nocy, by wziąć udział w wyborach prezydenckich. Gdy o 8 rano otwarto lokal wyborczy, w kolejce było już prawie tysiąc osób.

Poprosiliśmy ich, by dokończyli trzy zdania: “Kocham Białoruś, bo…” , “Chcę, by jutro…” i “Jeśli nic się nie zmieni, to…”

Alaksiej Szczarbakou, 32 lata

Alaksiej Szczarbakou przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna.

Chce, by jutro ludzie poczuli się wolni.

Jeśli nic się nie zmieni, to będziemy walczyć dalej.

Alena Kałajewa, 48 lat

Alena Kałajewa przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo mam to we krwi.

Chce, by jutro mój kraj obudził się na nowo, w nowym ustroju.

Jeśli nic się nie zmieni, to będziemy kontynuowali walkę.

Anton Masiukiewicz, 21 lat

Anton Masiukiewicz przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna i ma wielki potencjał.

Chcę, by jutro Mińsk był pełen ludzi.

Jeśli nic się nie zmieni, to zmieni się nasza mentalność.

Jana Jarockaja, 21 lat

Jana Jarockaja przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna.

Chcę się jutro obudzić i usłyszeć, że Białoruś jest wolna.

Jeśli nic się nie zmieni, to nie odpuścimy i będziemy walczyć dalej

Anita Krasouskaja, 20 lat

Anita Krasouskaja przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna.

Jutro chcę być spokojna.

Jeśli nic się nie zmieni, to trzeba walczyć

Milena Bułauskaja, 20 lat

Milena Bułauskaja przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo tam się urodziłam.

Jutro chcę być wolna.

Jeśli nic się nie zmieni, to będziemy tu stać dalej.

Jana Lipień, 27 lat

Jana Lipień przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo tylko Białorusini umieją się tak jednoczyć wzajemnie sobie pomagać.

Chcę się jutro obudzić i usłyszeć, że coś się zmieniło.

Jeśli nic się nie zmieni, to… Tak być nie może. Już się zmienia, bo ludzie zyskali nadzieję.

Jauhien Mytnik, 31 lat

Jauhien Mytnik przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to mój dom. Żyją tam dobrzy ludzie, mamy dobre szkoły i opiekę zdrowia.

Chcę się jutro obudzić w nowym kraju z nowym prezydentem. Dla nas wszystkich to będzie święto.

Jeśli nic się nie zmieni, to musimy starać się być razem. Jesteśmy większością!

Wiktar Ciomkin, 51 lat

Wiktar Ciomkin przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna.

Chcę obudzić się jutro w innej Białorusi.

Jeśli nic się nie zmieni, to zmieni się pojutrze.

Alaksandr Hienadźjewicz, 21 lat

Alaksandr Hienadźjewicz przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to mój dom.

Chcę nie bać się jutro o swoją przyszłość.

Jeśli nic się nie zmieni, to… Jutro wszystko się zmieni!

Alaksandr Sachoń, 50 lat

Alaksandr Sachoń przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo tam mieszkam, tam mieszka moja rodzina.

Chcę, by jutro wszystko było po nowemu, bo mam dość tego, co było wcześniej.

Jeśli nic się nie zmieni, to będzie mi smutno.

Wadzim Bieły, 29 lat

Wadzim Bieły przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo tam się urodziłem, tam wyrosłem, tam siedziałem w więzieniu. To moja matka.

Jutro chcę się obudzić i zobaczyć, że Białorusini się obudzili i skonsolidowali. Wtedy będę znów mógł przenieść biznes na Białoruś

Jeśli nic się nie zmieni, to będę dalej przelewał pieniądze ofiarom reżimu i liczył na lepsze.

Maryja Witland, 31 lat

Maryja Witland przed białoruską ambasadą w Warszawie. 9 sierpnia 2020 roku. Zdjęcie: Jana Prakopczyk/belsat.eu

Kocham Białoruś, bo to moja ojczyzna.

Chcę, by jutro ludzie na Białorusi mogli robić to, co chcą. I nikt ich za to nie karał.

Jeśli nic się nie zmieni, to ludzie i tak będą żądali zmian.

Białorusini z Warszawy jadą głosować do Białej Podlaskiej

Hanna Aziemsza, pj/belsat.eu

Wiadomości