Grodno: po pół roku ruszył proces pierwszej trójki aresztowanych razem z Siarhiejem Cichanouskim

Pierwsi oskarżeni w tzw. sprawie Cichanouskiego stanęli przed sądem. Podobnie jak lider białoruskiej opozycji zostali aresztowani za udział w przepychance z milicją w Grodnie. Liczne dowody i relacje świadków przemawiają za wersją, że była ona prowokacją białoruskich służb specjalnych.

29 maja ub. r. podczas akcji zbierania podpisów pod kandydaturą Swiatłany Cichanouskiej doszło do przepychanki. Męża kandydatki, Siarhieja Cichanouskiego zaatakowała kobieta, rozpoznana potem jako grodzieńska prostytutka. Doszło do szarpaniny, podczas której policjanci zatrzymali opozycjonistę oraz 10 jego współpracowników i zwolenników. W ośmiu przypadkach skierowano sprawę do sądu. Proces w ich sprawie ruszył dopiero po ponad pół roku, który oskarżeni spędzili w areszcie.

Cichanouskiemu grożą 3 lata. Bloger rzucił rękawicę Łukaszence

Dziś w Grodnie na ławie oskarżonych zasiadła pierwsza trójka. Wszyscy oskarżeni są o organizację lub aktywny udział w działaniach zbiorowych w poważny sposób naruszających porządek społeczny (art. 342 pkt. 1 KK).

25-letni Dzmitryj Furmanau został uznany zarówno przez białoruskich obrońców praw człowieka jak i Amnesty International za więźnia sumienia. Według świadków podejrzany w ogóle nie brał udziału szarpaninie, a jedynie siedział za stołem, gdzie zbierano podpisy. Jednak został uznany przez prokuratora wspólnie z Cichanouskim za organizatora nielegalnej akcji ulicznej. Grozi mu do 3 lat więzienia.

39-letni Uładzimir Kniha, został zatrzymany 4 czerwca ub.r. Miał rzekomo obrzucić milicjantów przekleństwami oraz blokować milicyjny mikrobus. 36-letni Jauhien Razniczenka miał według oskarżenia podczas szarpaniny dodatkowo przewrócić milicjanta. Jeżeli sąd uzna ich działania za napaść na funkcjonariusza, mogą trafić do więzienia nawet na 6 lat.

Pierwsi sądzeni w tzw. sprawie Cichanouskiego. Od lewej: Uładzimir Kniha, Jauhien Razniczenka, Dzmitryj Furmanau. Zdj. Belsat.eu.

Prokurator podkreślił, że zorganizowane przez oskarżonych wydarzenie, miało na celu zaostrzenie sytuacji politycznej w kraju, wywołanie wrogości politycznej i ideologicznej w społeczeństwie za pomocą plakatów, których treść szkodziła porządkowi publicznemu. Fakt, że zostało ono sfilmowane i transmitowane w internecie, jest również zdaniem prokuratora przejawem przestępstwa, ponieważ w ten sposób współpracownicy Cichanouskiego promowali swoje nielegalne działania. Jeden z przewróconych w czasie przepychanki milicjantów Uładzimir Kazłouski ocenił swoje straty moralne na 8 tys. rubli (11,7 tys. zł). Według milicji naprawa uszkodzonych przez protestujących drzwi w mikrobusie kosztowała 230 rubli (ponad 340 zł)

Na rozprawę wyznaczono niewielką salkę sądu dzielnicy Kastrycznicki Rajon. Jak informuje portal TUT.by, większość miejsc zajęli ściągnięci studenci miejscowej szkoły prawniczej, tak że połowa chętnych nie dostała się do środka.

Nie wszystkim chętnym osobom z publiczności udało się wejść na niewielką salkę sądową. Zdj. Belsat.eu

Pod koniec grudnia inicjatywa BY POL, łącząca pracowników białoruskich służb mundurowych sprzeciwiających się Alaksandrowi Łukaszence opublikowała nagranie byłego szefa MSW, który przyznaje się, że bloger i mąż kandydatki na prezydenta Siarhiej Cichanouski, trafił za kraty wyłącznie z przyczyn politycznych.

„Nie ma na niego paragrafu? Trzeba wymyślić i posadzić na długo”. Jak fabrykowano sprawę Cichanouskiego

jb/ belsat.eu wg tut.by

Wiadomości