Ekspert: Łukaszenka znowu zaczął grę na czas w sprawie integracji z Rosją WYWIAD


Rosyjskie media podały ostatnio, że efektem planowanej integracji jest fatyczne połknięcie białoruskiej gospodarki przez Rosję. Według Andreja Parotnikawa, szefa projektu analitycznego Belarus Security Blog, Łukaszenka posiada jeszcze pewne pole manewru w stosunkach z Rosją.

Z Andrejem Partonikawem rozmawiał Zmicier Mickiewcz w programie Biełsatu PraSwiet (Świat i my):

– Kommiersant zrobił wrzutkę dotyczącą planów prawie kompletnej integracji gospodarczej Białorusi i Rosji. Czy to próba nacisku na Łukaszenkę?

Andrej Parotnikau – Jest to próba zdestabilizowania atmosfery politycznej w przeddzień tzw. wyborów parlamentarnych na Białorusi. Ale również próba stworzenia pewnych problemów osobiście Alaksandrowi Łukaszence. Nie trzeba tu szukać jakiegoś wielkiego spisku, pewne rzeczy mogą mieć prostsze przyczyny.

– Czy jednak w ujawnione przez Kommiersant informacje zawierają jakieś elementy realnego planu integracji?

Ujawniono plan integracji białorusko-rosyjskiej: Rosja połknie białoruską gospodarkę

– Dokument może istnieć, możliwe, że umieszczono w nim takie sformułowania. Jednak, by zrozumieć jego sens, należałoby zobaczyć go w całości. Ponadto należy pamiętać, że przyszłość jest wyznaczana przez historię. Nie jest to pierwsza próba pogłębionej integracji w sferze gospodarczej pomiędzy Białorusią i Rosją. Wcześniej też przyjmowano różne plany np. wprowadzenia rosyjskiego rubla jako wspólnego środka płatniczego na Białorusi. I do tego nie doszło.

Z tego, co widzimy, tego typu informacje mogą pojawiać się po prostu na zamówienie Administracji Prezydenta Rosji. Z ogólnorosyjskich mediów praktycznie jedynym tytułem niezależnym i niekontrolowanym przez Administrację Prezydenta jest Nowaja Gazieta. Pozostałe media w mniejszym lub większym zakresie współpracują z Kremlem.

– Pojawiły się różne scenariusze integracji. A jaki byłby najgorszy dla reżimu Łukaszenki i dla Białorusi?

– Możemy przyjrzeć się wariantowi, który najbardziej odpowiada rosyjskim oczekiwaniom. To relacje pomiędzy Rosją a Osetią Południową. Oznacza to „operetkową” niepodległość przy pełnej ekonomicznej i finansowej kontroli terytorium. Do tego dochodzi kontrola nad sferą bezpieczeństwa, z włączeniem nawet części osetyńskich oddziałów do rosyjskiej armii. Rosja także posiada decydujące słowo przy podejmowaniu najważniejszych decyzji politycznych przez południowoosetyjskie kierownictwo.

Czyli jednym słowem jest to system wasalny. I to jest właśnie plan maksimum rosyjskich dążeń w stosunku do krajów postsowieckich. To bardzo zły wariant, bo oznacza faktyczne przywiązanie się do kraju degradującego się w sferze technologicznej, społecznej i politycznej. Kraju, który nie decyduje się na rozpoczęcie żadnych procesów modernizacyjnych. Oznacza to więc również degradację dla wszystkich krajów, które zwiążą się z Rosją.

Od kilku lat pojawia się też nowa tendencja. Przedtem dla Rosji najważniejszą byłą polityka i bezpieczeństwo, teraz do tego doszły finanse. Rosjanie domagają się uprzywilejowanego dostępu do rynków krajów Wspólnoty Niepodległych Państw dla swojego kapitału. Oni chcą nie tylko kontrolować, ale do tego zarabiać.

– Czy Rosja dysponuje narzędziami, by zrealizować swój scenariusz wobec Białorusi?

– Obecnie, jeżeli odrzucić możność militarnej interwencji, pozostaje nacisk ekonomiczny, choć jest on również dość ograniczony. Białoruś jest bowiem członkiem euroazjatyckiej przestrzeni ekonomicznej (Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej – Belsat.eu).

I jeżeli na Białorusi z powodu rosyjskich działań doszłoby do załamania gospodarczego, deprecjonowałoby to każdą ideę ekonomicznej integracji na przestrzeni postsowieckiej, w której Rosja byłaby liderem.

Drugi element to wpływ informacyjny, jednak jest on też dość ograniczony, bo Białorusini nie bardzo interesują się polityką międzynarodową. Białorusinów interesują lokalne problemy. Myślę, że obecnie głównym elementem wpływu na Białorusinów jest osobista popularność Władimira Putina. Jest najpopularniejszym politykiem na Białorusi i to traktowanym nie w kategoriach polityka zagranicznego.

– Czy Łukaszenka ma pole do manewru, by uniknąć tych integracyjnych oczekiwań ze strony Rosji. I jeżeli to mu się uda, jak będą wyglądać stosunki białorusko-rosyjskie?

– Tak jak wyglądają stosunki rosyjsko-azerbejdżańskie czy rosyjsko-uzbeckie. Kosztem uniknięcia takiej integracji jest utrata rosyjskich dotacji do białoruskiej gospodarki. A to wymaga poważnego reform gospodarczych. Nie można obecnie mówić, że Rosjanie mogą wywrzeć jakąś presję na Łukaszenkę, bo ma on jeszcze duże pole manewru. Jednak trzeba zrozumieć, że za każdą podjętą decyzję trzeba będzie zapłacić pieniędzmi. Trzeba po prostu mówić, że nie zgadzamy się na pogłębioną integrację, nawet jeżeli będzie to kosztować utratę ekonomicznych preferencji.

Ekspert: Przy takiej integracji Białoruś nie będzie różnić się od Tatarstanu

– Rosyjskie media piszą, że Łukaszenka przeciąga czas, by zwrócić się w stronę Zachodu. Czy Zachód jest gotowy do finansowego wsparcia Białorusi?

– Zdecydowanie nie. Łukaszenka jest jednoznacznie antyzachodni w swojej mentalności i nie zamierza przechodzić na stronę Zachodu. I zdaje sobie sprawę, że nie jest tam nikomu potrzebny. I trzeba rozumieć, że Zachód już się z tym pogodził, że Białoruś znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów i nie zamierza z tym walczyć. Łukaszenka więc przeciąga czas, jednak nie dlatego, żeby zwrócić się w stronę Zachodu, tylko poczekać aż zmienią się warunki, które mogłyby przynieść korzyść białoruskim władzom. To może być jakaś zmiana polityki USA, jakieś nowe kryzysy wewnątrz Rosji itp. Obecnie głównym zadaniem białoruskim władz jest gra na czas w oczekiwaniu, że pojawią się nowe możliwości.

– W jakim stopniu dla Rosji ważna jest kwestia integracji z Białorusią? I co się stanie, gdy Łukaszenka odrzuci kolejne rosyjskie postulaty.

– Białoruś jest bez wątpienia dla Rosji ważna. Jednak oni myślą w taki sposób: „Białoruś jest takim daniem, które zjemy, gdy przyjdzie na to czas i gdy będzie nam to potrzebne. Gdzie się oni bez nas podzieją”.

Nie traktowałbym zbyt poważnie informacji, że Kreml obawia się, że Łukaszenka zaprzyjaźni się z Zachodem. Były ambasador Rosji na Białorusi przygotował po raz pierwszy pełną analizę sytuacji wewnętrznej kraju. I dane, które uzyskał, świadczą o tym, że Białoruś jest niezwykle zależna od Rosji i psychologicznie, i finansowo. A Zachód nigdy nie da takich dotacji, które nawet teraz daje Rosja łukaszenkowskiej Białorusi. W swoim czasie Władisław Inoziemcow, rosyjski ekonomista powiedział, że potrzeba rocznie 2-3 mld dol. żeby kupić lojalność Łukaszenki. Dla Rosji to nie są duże pieniądze.

Więcej o planach białorusko-rosyjskiej integracji w programie PraSwiet:

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze