Były wieloletni więzień polityczny uciekł z Białorusi


Mikałaj Autuchowicz

Mikałaj Autuchowicz twierdzi, że białoruskie KGB zagroziło mu, że znów trafi do więzienia. Opozycjonista, który spędził w więzieniu łącznie ponad 7 lat, przypomina o nieudanej prowokacji, do jakiej doszło na rosyjsko-białoruskiej granicy.

Przedsiębiorca i opozycjonista z Wołkowyska na swoim profilu Facebooka opisał jedną z nieudanych prowokacji. W marcu wracał samochodem z Łotwy przez Rosję w towarzystwie szefa niezależnych związków zawodowych REP Hienadzia Fiadynicza. Na granicy łotewsko-rosyjskiej samochód poddano 12-godzinnej kontroli.

Autuchowicz, jak pisze, wcześniej jednak odkrył, że ktoś włamał mu się do samochodu i odkręcił deskę rozdzielczą. Gdy wykrył ten fakt, postanowił pojechać na Łotwę innym samochodem. Jednak kontrolujący samochód na granicy funkcjonariusze FSB nie byli świadomi tego faktu.

– Chłopaki z FSB kilka razy rozmawiali z kimś telefonicznie. Potem przychodzili do kynologa i mówili mu, gdzie pies powinien szukać narkotyków. Ci na drugim końcu linii byli przekonani, że w samochodzie są narkotyki.

Jak relacjonuje białoruski opozycjonista – w ciągu nocy przywieziono trzy psy, by wykryć nielegalne substancje – bezskutecznie:

– Musiałem wyjaśniać młodym chłopakom z FSB, że pojechałem w podróż służbową nie tym samochodem, który ktoś mi otworzył w nocy. A oni pytali się mnie otwartym tekstem, komu nadepnąłem na odcisk na Białorusi?

W efekcie niczego nie znaleziono, jednak rosyjscy pogranicznicy skonfiskowali pasażerom laptopa i wszystkie pieniądze pod pozorem szukania fałszywek. Przekazali je do białoruskiego Komitetu Śledczego. Autuchowicz sugeruje, że to białoruskie służby specjalne włamały się mu do samochodu, by podrzucić narkotyki. Mężczyzna podkreśla, że gdyby nie zauważył manipulacji w swoim samochodzie, mógłby trafić na 10-15 lat do rosyjskiego więzienia.

Były więzień polityczny przypomniał, że gdy wypuszczano go z więzienia nr 1 w Grodnie, strażnicy przekazali mu słowa pracowników KGB, którzy stwierdzili, że jeżeli nie wyjedzie z kraju, to trafi z powrotem do więzienia.

Z Mikoły Autuchowicza zdjęto nadzór prewencyjny. „Będę zbierać dowody swojej niewinności”

– Po uwolnieniu miałem swoje plany życiowe. Nie wchodził w nie powrót do więzienia. W naszym kraju, jeśli jest człowiek, to zawsze znajdą powód, żeby go posadzić. I dlatego schodzę do głębokiego podziemia, żeby zakończyć wszystkie przedsięwzięcia w celu realizacji swoich planów – napisał. – Ten rok będzie decydujący dla mnie i moich zwolenników, a także dla tych, którzy chcą zmian, którzy pragną wolności i sprawiedliwości. Wszystkim życzę dobrego zdrowia, niech spełnią się wasze marzenia – dodał na koniec.

Pięć lat więzienia za kilka nabojów myśliwskich

Kłopoty właściciela prywatnej firmy przewozowej z Wołkowyska zaczęły się w 2003 roku, gdy oskarżył kilku miejscowych urzędników o pobieranie haraczu od przedsiębiorców. W 2005 r. biznesmen został skazany po raz pierwszy na 3,5 roku więzienia i konfiskatę majątku za rzekome uchylanie się od płacenia podatków i prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej. Jednak pod wpływem nacisku UE Autuchowicz został wypuszczony w 2008 roku.

Już w lutym następnego roku biznesmen znowu trafił do więzienia, tym razem oskarżony o planowanie zamachu terrorystycznego na gubernatora obwodu grodzieńskiego Uładzimira Sauczenkę i wiceministra ds. podatków Wasila Kamienkę oraz kilka pomniejszych zarzutów.

Akt oskarżenia został sporządzony na podstawie wymuszonych zeznań świadków. Na koniec zarzut terroryzmu wycofano – a mężczyznę skazano jedynie za przewożenie kilku naboi myśliwskich. Na tej podstawie w maju 2010 r. został skazany na karę 5 lat i 2 miesięcy w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

W 2012 r. Autuchowiczowi zaostrzono warunki odsiadki i przeniesiono z kolonii karnej do więzienia. Sąd uznał, że więzień złośliwie narusza regulamin więzienny, co również oznacza, że nie ma on szans na wcześniejsze wypuszczenie.

W połowie grudnia 2012 r. Autuchowicz miał podciąć sobie żyły w proteście przeciwko przeniesieniu do celi, w której znajdowali się więźniowie o najniższym statusie – tzw. „opuszczeni”. (Trzymiesięczną głodówkę protestacyjną prowadził też przed wydaniem wyroku w 2009 r.) Na wolność wyszedł 8 kwietnia 2014 roku.

Mikałaj Autuchowicz: „Więźniowie głodują z rozpaczy, ale wielu potem rezygnuje”

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze