Białoruski Dubaj. Jak wygląda życie w Rzeczycy na Polesiu?

fotoreportaż

„Wydaje mi się, że przecież ropa gdzieś tam u nas jest” – powiedział kiedyś prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Nie wierzymy w zgadywanki, więc pojechaliśmy do Rzeczycy, by zobaczyć, jak żyje się z ropą pod nogami.

Miasto, w którym żyje 70 tysięcy osób, leży na złożach ropy. Wszędzie na polach stoją tzw. kiwony – pompy głębinowe z charakterystycznymi ciężarkami w kształcie młota, które kiwając się wydobywają czarne złoto na powierzchnię. Mieszkańcy okolicy mówią, że wcześniej ropy było więcej i miała lepszą jakość. Teraz pokłady się kończą, a z płytkich odwiertów wypływa bardzo wodnista ciecz.

Kiwony pompują czarne złoto w dzień i w nocy
Mieszkańcy okolicy mówią, że wcześniej ropy było więcej i miała lepszą jakość

Oczywiście, najważniejszym przedsiębiorstwem miasta jest Biełaruśnafta. Osiedla nafciarzy zajmują większość Rzeczycy, zwłaszcza przedmieścia. Parę lat temu zbudowali tu też największą na Białorusi elektrownię słoneczną – 115 hektarów. Rozmiar robi wrażenie, a o tym, że energia słoneczna także należy do Biełaruśnafty przypominają tabliczki na płocie z drutu kolczastego pod napięciem.

Energia słońca w rękach nafciarzy

Rozmach obiektów pozwala myśleć, że co drugi mieszkaniec Rzeczycy to bogaty człowiek. I rzeczywiście, w Biełaruśnafcie można otrzymać pensję wysokości nawet 1 tys dolarów, jak zwykli podawać Białorusini. To równowartość 2160 rubli i 3830 złotych, podczas gdy średnia pensja na Białorusi nie dochodzi do równowartości 500 dolarów.

Ale zdobycie tej pracy jest prawie niemożliwe. Według mieszkańców Rzeczycy, do pracy przyjmowani są tylko przyjaciele i krewni nafciarzy. Jedynie do prac sezonowych przyjmowani są „obcy”, ale to są zupełnie inne pieniądze. Są i inne zakłady: m.in. Rzeczycka Fabryka Mebli, która nie upadła tylko dzięki subsydiom rządowym.

W związku z tym odczuwa się tu rozwarstwienie, głównie majątkowe. Nauczyciele i lekarze zarabiają po 300, 500 – ale rubli. Pracy mało i wyboru nie ma – albo trzymają się swojego miejsca, albo wyjeżdżają do odległego o 60 km Homla, lub jadą „podbijać” Mińsk.

Mieszkańcy Rzeczycy obawiają się też rosyjskiego „manewru podatkowego”, który bezpośrednio odbije się na mieście. I dobrze wiedzą, że gdy przemysł naftowy będzie miał problem, odbije się on na wszystkich. Bo, mimo wszystko, Biełaruśnafta rozwija miasto – buduje nowe mieszkania i sklepy, a wkrótce otworzy pierwsze centrum handlowe z kinem.

Echo państwowych Dożynek. Albo, co zobaczyć nad Dnieprem?

Kaplica pw. świętej Eufrozyny Połockiej – wizytówka Rzeczycy

Ślady centralnych Dożynek, które odbyły się tu w 2007 roku, są widoczne do dziś. Dla mieszkańców było to wielkie wydarzenie, bo do rejonowego miasta przyjechali ludzie z całej Białorusi. Wyremontowano wtedy drogi, a nad brzegiem Dniepru wybudowano amfiteatr – do tej pory taka scena była tylko w Witebsku. Obok niego stoi kaplica pw. świętej Eufrozyny Połockiej, która z zewnątrz przypomina rakietę.

Krzyż świętej Eufrozyny – z plastiku

Jak w każdym białoruski mieście, także tu jest zarówno kościół, jak i cerkiew. Przy wejściu do prawosławnej świątyni stoi z kolei dwumetrowa plastikowa „kopia” krzyża świętej Eufrozyny – o wątpliwym podobieństwie do oryginału.

Wszystko to dlatego, że według legendy ś Eufrozyna, wnuczka Wsiesława Czarodzieja, która została mniszką, zatrzymała się w Rzeczycy podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej.

Jako, że kicz jest podczas białoruskich państwowych Dożynek stylem dominującym, w Rzeczycy można też zobaczyć „eleganckie” kosze na śmieci – z kapeluszami i pieskami na smyczy.

Restauracja to też klub i karaoke. Nocne życie Polesia

Po godzinie 21 miasto zasypia. Młodzież i miłośnicy zabawy wybierają wtedy jeden z trzech działających wieczorem lokali. Nie dziwi, że nie można tam wejść tak po prostu – w sobotę wieczorem stoliki trzeba rezerwować. Po półgodzinie na linii, udało się nam znaleźć miejsce w restauracji Polesie, gdzie za samo wejście trzeba płacić. Okazuje się, że 7 rubli idzie na program rozrywkowy. Prowadzi go rudowłosa kobieta, która u każdego szuka jakiejś okazji do wspólnego świętowania – mogą to być urodziny sprzed dwóch tygodni.

W lokalu, uważanym za najlepszy w mieście, przy wejściu założą wam papierową bransoletkę – jak na festiwalu muzycznym. Dadzą też menu, na którego pierwszej stronie spisane są zasady zachowania się w restauracji. Od kuchni można oczekiwać dużego wyboru alkoholu i sushi, którego połowę zajmuje ogórek. Je się to ze specjalnością zakładu – sosem z majonezu i keczupu. Ale jak mówią, czego chciałeś za 6 rubli?

W osobnej sali, palarni, siedzą nafciarze z piwnymi brzuchami i dziewczyny rozmawiające o przypadkowych ciążach i tym, jak poderwać barmana. Na parkiecie goście z radością skaczą do kawałków ukraińskiej piosenkarki Switłany Łobody i rosyjskiej grupy Ruki Wwierch, ale schodzą, gdy słychać Stinga.

Amfiteatr w Rzeczycy powstał na potrzeby Dożynek Republikańskich w 2007 roku

Pewnego uroku dodają specjalnie zaproszone piosenkarki z Homla, które wykonują hity pod muzykę z odtwarzacza. Ich sukienki z setkami cekinów oślepiają w półmroku.

W tym miejscu czuć ducha początku lat 2000. Faceci w błękitnych koszulach zerkają na dziewczyny w zielonych sukienkach, które skacząc na parkiecie, co słowo rzucają „matem”. I oczywiście zabronią wam tańczyć z kuflem. Dlaczego? Bo tak powiedziała kierowniczka…

Pijackich bójek nie widzieliśmy. Ludzie byli szczęśliwi i widać było, że każdy przyszedł tu w swoim celu: ktoś szukał drugiej połówki, ktoś odpoczywał w kręgu rodziny. Z tłumu gości wyróżniał się dwudziestoletni kelner z tatuażami na twarzy. Jest jak powiew świeżości w tym miejscu.

Gazociąg, który idzie przez miasto

Rzeczyca nie jest białoruskim Dubajem, a ropa nie czyni z mieszkańców miasta milionerów. To zwykłe miasto ze zwykłymi ludźmi, z których każdy ma swoje rodziny, cele i problemy. W programie rozwoju społeczno-gospodarczego rozwoju regionu mowa, że średnia pensja w 2020 roku w rejonie rzeczyckim ma osiągnąć 1279 rubli (2270 złotych). Miejscowi, jak mówią, czekają na to od trzech lat. I bardzo liczną na to, że te liczby będą dotyczyć także tych, którzy nie zajmują się ropą.

Jak wygląda białoruskie „atomowe miasto”? Ostrowiec 32 lata po Czarnobylu

Wasil Rusiecki, pj/belsat.eu; zdjęcia autora.

Zobacz też
Komentarze