Białoruscy studenci protestują mimo represji

Studenci mińskich uczelni mimo zatrzymań i procesów wychodzą na protesty. W Mińsku odbyły się wczoraj kolejne manifestacje przed uczelniami. Punktowo kontynuowane były akcje solidarności w różnych częściach miasta.

Studenci uniwersytetu informatyki i radioelektroniki wyszli w ciągu dnia na „siedzący protest”. Ponad sto osób siedziało na schodach uczelni, by w ten sposób wyrazić sprzeciw wobec polityki władz.

Na akcje wychodzili także studenci innych uczelni – jedni ustawiali się w łańcuchy solidarności, inni wspólnie śpiewali. Studentki koledżu artystycznego zorganizowały z kolei artystyczną akcję poparcia dla aresztowanej Maryi Kalesnikawej.

Sąd w Mińsku odrzucił skargę Kalesnikawej na areszt

Media niezależne opublikowały nagranie, na którym młody człowiek zostaje złapany i wepchnięty do samochodu osobowego przez nieznanych mężczyzn. Najprawdopodobniej był to jeden ze studentów, którzy wcześniej uczestniczyli w proteście.

Pomimo brutalnych zatrzymań i procesów za udział „w nielegalnych akcjach” studenci pozostają jedną z najaktywniejszych grup protestu. Portal Naviny.by pisał wczoraj o tym, że chociaż w niektórych uczelniach wykładowcy solidaryzują się z podopiecznymi, to działania administracji uczelni są jednoznaczne i prowadzą do wyciszenia protestu.

Władze uniwersytetu językowego w Mińsku wydały np. okólnik zabraniający protestów, a jedno z wejść do budynku zostało zablokowane, by uniemożliwić akcję. Oficjalnie podano, że trwają prace remontowe. Wykładowcy, którzy w nagraniu wideo poparli protest studentów, zostali wezwani „na dywanik” do rektora.

Kultura białoruskiego sprzeciwu: milicyjne więźniarki i pałki stają się częścią sztuki ulicznej

Od 1 września, dnia rozpoczęcia roku akademickiego, kiedy odbyły się najbardziej masowe akcje, zakończone brutalnymi zatrzymaniami, białoruscy studenci są zatrzymywani i karani grzywnami za udział „w nielegalnych akcjach”.

Władze zapowiedziały już wzmocnienie pracy „profilaktycznej i ideologicznej w sferze młodzieżowej”. Do takich działań wezwał rządzący na Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Zapowiedział on też, że absolwenci zachodnich uczelni będą musieli nostryfikować swoje dyplomy.

W Mińsku i innych miastach odbyły się wczoraj także punktowe akcje solidarności. Ludzie zbierali się przy stacjach metra i wzdłuż ulic. Ze względu na narastające ciągle represje wobec uczestników protestów, na demonstracje w ciągu tygodnia wychodzą niewielkie grupy ludzi.

W Mińsku grupa kobiet w biało-czerwonych strojach i z parasolkami w takich samych barwach przeszła ulicami miasta do metra Puszkińska, gdzie znajduje się upamiętnienie zabitego demonstranta Alaksandra Tarajkouskiego.

Ekspert: Łukaszenka wydaje dwa razy więcej na wewnętrzne struktury siłowe niż na obronę WYWIAD

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości