Bez przełomu: spotkanie Putin-Trump


Źródło: kremlin.ru

Na szczycie G20 Władimir Putin i Donald Trump rozmawiali pierwszy raz od roku. Krótko i raczej nie rozwiązując światowych problemów.

Prezydenci Rosji i USA spotkali się dziś w cztery oczy podczas szczytu państw G20 w japońskiej Osace. Jeszcze zanim rozpoczęła się zamknięta część spotkania prezydentów, w kakofonii dziennikarskich pytań dało się usłyszeć to, o rosyjski wpływ na wybory w USA w przyszłym roku. Słyszał je i Donald Trump. I zwracając się do Władimira Putina pogroził mu palcem, śmiejąc się.

– Nie wtrącaj się w wybory! – rzucił Trump.

Nie wiadomo, czy ten żart był ustawiony. W każdym razie Putin uśmiechnął się. Obracanie w żarty poważnych spraw i zarzutów weszło mu już w krew i lubi w ten sposób unikać odpowiedzi na trudne pytania. Tym razem pomógł mu Trump. Dla amerykańskiego prezydenta relacje z Putinem to grząski grunt i chce go wykorzystywać w rozkręcającej się kampanii wyborczej w USA, by pokazać, że nie ulega rosyjskim wpływom. Dla Putina zaś od dawna najbardziej istotne jest pokazanie, że rozmawia z przywódcą supermocarstwa na równych prawach. Z dzisiejszego spotkania obaj prezydenci wynieśli więc coś dla nich cennego.

Poważnie, czy dla PR-u?

Władimir Putin przystąpił do dzisiejszego spotkania z dużym komfortem. Tuż przed wyprawą do Japonii prestiżowy, brytyjski dziennik Financial Times opublikował wywiad z Putinem. Rosyjski prezydent miał szansę powiedzieć światu, że wartości liberalne są przestarzałe i świat zachodni od nich odchodzi. Dziennikarze Financial Times’a nie zadali Putinowi ani jednego pytania o wojnę na Donbasie i agresję na Ukrainie. Wcześniej Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przywróciło delegację rosyjską do swojego grona.

Jak Ukraina przegrała w Radzie Europy

– Putin niewątpliwie ma ostatnio bardzo komfortową sytuację w relacjach z Zachodem, a rosyjskie media budują wizerunek prezydenta, z którym Zachód się liczy i go słucha – mówi Aleksandr Baunow z moskiewskiej fundacji Carnegie.

Dzisiejsze spotkanie w Osace trwało półtorej godziny i obaj prezydenci zrobili przegląd najważniejszych problemów świata i relacji amerykańsko-rosyjskich. A tych jest całkiem sporo: Syria, Ukraina, a ostatnio napięcie wokół Iranu, oraz kwestie amerykańsko-chińskiej wojny handlowej i traktatów rozbrojeniowych. W spotkaniu wzięło udział szerokie grono.

Tym razem rozmawiało stosunkowo liczne grono doradców z ekip obu prezydentów. Źródło: kremlin.ru

Obok prezydentów, z rosyjskiej stron: Siergiej Ławrow, szef MSZ, Anton Siluanow, wicepremier, Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Kremla, Jurij Uszakow, doradca Putina. Z amerykańskiej zaś Mike Pompeo, sekretarz stanu, John Bolton, doradca ds. bezpieczeństwa, Stephenie Grisham, rzecznik prasowa Białego Domu, oraz Ivanka Trump, córka prezydenta i jej mąż Jared Kushner.

Szerokie spektrum tematów i niemniej szerokie grono spotkania w tak krótkim czasie pokazuje jednak, że miało ono bardziej charakter PR-owy i poniekąd rytualny, niż faktycznie zmierzający do uregulowania jakielkolwiek trudnej kwestii.

Efekty później

To było trzecie spotkanie Putina i Trumpa. Pierwszy raz obaj prezydenci spotkali się na szczycie G20 w Hamburgu w lipcu 2017 r. Potem był bardzo oczekiwany „szczyt” Putin-Trump w Helsinkach w lipcu 2018 r. Wokół każdego z nich narosło wiele emocji i oczekiwań. Miały być zapoznawcze, przełomowe i kluczowe dla losów świata. Jak się okazuje, nie były.

To dzisiejsze również niczego nie zmieni. Przede wszystkim dlatego, że polityka amerykańsko-rosyjska buduje się nie na szczytach przywódców, ale metodą faktów dokonanych. Jest wynikiem siłowania się obu mocarstw o strefy wpływów. Wpływ na nią mają próby wyjścia Rosji z izolacji, oraz nabierający tempa wyścig zbrojeń.

– Putin zawsze liczył na dwustronne relacje z przywódcami, tymczasem Trump jest dla niego trudnym partnerem, gdyż przed kamerami uśmiecha się, mówi okrągłe zdania i unika konkretów, a jego administracja robi potem co innego i nic się nie zmienia. Ameryka pozostaje dla Kremla głównym wyzwaniem – mówi Baunow.

Nie wiadomo jednak, o czym obaj prezydenci rozmawiają za zamkniętymi drzwiami. Oficjalne komunikaty z przeglądem światowych problemów niewiele przecież mówią o tym, co sobie nawzajem obiecują. Ale o tym, jakie są rzeczywiste efekty takich spotkań można się będzie przekonać już wkrótce. Np. po tym, jak Rosja zachowa się w sprawie Iranu, czy Ukrainy.

Kiedy Zełenski zacznie mieć koszmary? WYWIAD

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze