40 lat na straży kontrrewolucji. Jak Moskwa reagowała na próby zmiany władzy w przestrzeni postsowieckiej

W ciągu ostatnich 40 lat wokół Rosji dochodziło do wielu rewolucji. Niektóre z nich były pokojowe, w innych nie obeszło się bez rozlewu krwi, a w skrajnych przypadkach dochodziło nawet do wojny domowej. Kreml różnie reagował na te zmiany – niekiedy interweniował oficjalnie, innym razem po cichu, a w niektórych przypadkach decydował się na przeczekanie. Można jednak znaleźć pewne podobieństwa, wynikające z tego, jak Moskwa postrzega obszar byłych krajów Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego. Tu każda próba zmiany władzy uważana jest przez Rosję za nieprzyjazny krok, a reakcja Zachodu – za ingerencję w sprawy wewnętrzne danego kraju.

Solidarność: Zwycięstwo po 9 latach

Niewydolna, centralnie planowana gospodarka, stopniowo doprowadziła do aktywizacji życia społecznego w Polsce. 2 lipca 1980 r. ceny towarów, w tym żywności, wzrosły od 30 do 100 procent, co wywołało falę strajków. Oprócz żądań ekonomicznych i politycznych, strajkujący domagali się postawienia pomnika robotnikom zastrzelonym podczas protestów w Trójmieście w 1970 r. Stało się to początkiem „Solidarności”.

Sklep mięsny w Warszawie w 1982 roku. Zdjęcie: Chris Niedenthal / Forum

28 sierpnia drugi sekretarz Komitetu Centralnego KPZR Michaił Susłow, minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko, szef KGB Jurij Andropow, minister obrony Dmitrij Ustinow i sekretarz KC Konstantin Czernienko przesłali do Komitetu Centralnego notę sprawozdawczą i projekt uchwały o sytuacji w Polsce. Dokument głosił, że „ruch strajkowy nabiera charakteru narodowego”, w związku z czym Ministerstwo Obrony wydaje rozkaz postawienia w pełnej gotowości bojowej na godz. 18.00 w dniu 29 sierpnia trzech dywizji pancernych i jednej zmechanizowanej – „w razie potrzeby okazania PRL pomocy wojskowej”.

– W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji w Polsce, konieczne będzie podwyższenie stanu dywizji w Bałtyckim, Białoruskim i Karpackim Okręgu Wojskowym do gotowości bojowej, a jeśli główne siły Wojska Polskiego przejdą na stronę sił kontrrewolucyjnych, koniecznym będzie zwiększenie zgrupowania naszych wojsk o 5-7 kolejnych dywizji. W takim przypadku, konieczne będzie powołanie do wojska ogółem 108 tysięcy osób oraz 15 tysięcy pojazdów cywilnych przedsiębiorstw.

Dla ZSRR taka inwazja nie byłaby niczym niezwykłym: w 1953 roku wojska radzieckie stłumiły protesty w NRD, w 1956 roku – na Węgrzech, w 1968 roku – w Czechosłowacji, a w 1979 roku utknęły w Afganistanie, gdzie włączyły się w wojnę domową.

Świat według Kremla: każda walka o wolność to spisek CIA

6 września Edwarda Gierka na stanowisku pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego PZPR zastąpił Stanisław Kania, ale on też nie do końca odpowiadał Moskwie. 2 kwietnia 1981 r. na posiedzeniu biura politycznego głos zabrał sekretarz generalny Komitetu Centralnego KPZR Leonid Breżniew:

– Najgorsze jest to, że nasi przyjaciele słuchają, zgadzają się z naszymi zaleceniami, ale nie robią praktycznie nic. A kontrrewolucja nadchodzi ze wszystkich stron. Towarzysz Kania przyznał, że działają spokojnie, a to należało robić zdecydowanie. Powiedziałem mu: „Ile razy przekonywaliśmy cię do podjęcia zdecydowanych działań? Nie możesz poddać się „Solidarności”. Ciągle mówisz o pokojowej drodze, nie rozumiejąc ani nie chcąc zrozumieć, że ta pokojowa droga, którą podążasz, może doprowadzić cię do rozlewu krwi.

Na tym samym spotkaniu sowieckiego Biura Politycznego dyskutowano o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce i o konieczności przekonania do niego polskich przywódców – premiera Wojciecha Jaruzelskiego, który „zupełnie skisł”, oraz przewodniczącego partii Kanię, który „zaczął ostatnio coraz więcej pić”. 23 kwietnia Politbiuro zdecydowało:

– Biorąc pod uwagę niezwykle trudną sytuację gospodarczą w Polsce, należy w dalszym ciągu udzielać wszelkiej możliwej pomocy, jednocześnie tak bardzo, jak to możliwe, intensyfikując propagandę na ten temat, aby każdy Polak wiedział, jak bardzo kraj jest uzależniony od pomocy i wsparcia ze strony Związku Radzieckiego.

Postanowiło również wymienić się partyjnymi pracownikami i działaczami różnych organizacji partyjnych, takich jak Komitet Kobiet Radzieckich, czy też wysłać do Polski grupę pracowników państwowej Telewizji i Radia ZSRR „na konsultacje w sprawie radzieckiej radiofonii i telewizji w Polsce”. Redakcjom gazet „Prawda”, „Izwiestia” i „Trud” nakazano wydelegować do Polski grupy publicystów na okres do 10 dni, „w celu przygotowania materiałów, w tym ujawnienia działalności sił antysocjalistycznych”.

18 października na czele PZPR stanął generał Jaruzelski. Następnego dnia w rozmowie telefonicznej z „szanownym i drogim Leonidem Iljiczem” złożył raport ze swoich planów i podziękował Breżniewowi za zaufanie, obiecując, że poprosi go o radę i poinformuje o podjętych decyzjach. Powiedział: „Podejmiemy szerokie działania włączenia wojska do wszystkich dziedzin życia w kraju”. 12 grudnia wprowadził w Polsce stan wojenny, a przywódców „Solidarności” rozkazał aresztować i umieścić w ośrodkach internowania. Stan wojenny trwał do 22 lipca 1983 roku, a całemu temu okresowi towarzyszyły demonstracje i aresztowania działaczy „Solidarności”. Zginęło ponad sto osób. Opozycyjny związek zawodowy nie został jednak całkowicie pokonany i przeniósł się do podziemia.

13 maja 1981 r. Ranny papież Jan Paweł II w swoim papamobile na Placu św. Piotra po tym, jak strzelał do niego Mehmet Ali Agca. Zdjęcie: Vatican / Reuters / Forum

Wielkie wsparcie dla „Solidarności” okazał Kościół Katolicki. Pierwszy Polak na tronie piotrowym Jan Paweł II, już jesienią 1980 roku pisał:

– Modlę się, by raz jeszcze Episkopat z Prymasem na czele [kard. Stefanem Wyszyńskim – belsat.eu] (…) mógł wspomóc naród w jego walce o chleb powszedni, sprawiedliwość społeczną i w obronie jego nienaruszalnych praw do własnej drogi życiowej i osiągnięć.

Ojciec Święty regularnie spotykał się z przedstawicielami „Solidarności”. 13 maja 1981 r. mało nie zginął podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Watykanie. Rana postrzałowa miała później poważny wpływ na zdrowie papieża, a tureckiego ekstremistę Mehmeta Ali Ağcę, który próbował go zabić, powiązano z bułgarskimi służbami specjalnymi nadzorowanymi przez KGB. W październiku 1984 r. oficerowie Służby Bezpieczeństwa zamordowali kapelana „Solidarności”, ks. Jerzego Popiełuszkę, co dla opozycji było szokiem, a Jaruzelskiemu pomogło odsunąć od władzy ewentualnych rywali – „jastrzębi” z proradzieckiego skrzydła partii.

Pogrzeb księdza Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu. 3 listopada 1984 r. Zdjęcie: Jacek Marczewski / Forum

Do 1988 r. stało się jasne, że ani represje, ani częściowe ustępstwa, ani próby reform gospodarczych nie pomagają. Po nowych masowych protestach i strajkach, jesienią rząd rozpoczął z opozycją rozmowy tzw. „okrągłego stołu”, które w czerwcu 1989 r. zakończyły się pół demokratycznymi wyborami do sejmu i wolnymi wyborami do senatu. Był to koniec socjalizmu w Polsce.

Upadek Układu Warszawskiego

W ślad za Polską strefę wpływów sowieckich opuściły Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria i NRD.

Na Węgrzech zmiana władzy odbyła się według polskiego scenariusza z lat 1988-1989 – negocjacje między władzami a opozycją, wprowadzenie szeregu praw i wolności, a następnie wybory parlamentarne. Otwarcie granicy NRD z Austrią doprowadziło do emigracji mieszkańców do Austrii i Niemiec Zachodnich. W Niemczech Wschodnich rozpoczęły się masowe demonstracje. 9 listopada 1989 r. upadł Mur Berliński, a 3 października 1990 r. NRD włączono do RFN. W Bułgarii proces przechodzenia do demokracji i gospodarki wolnorynkowej rozpoczął się w listopadzie 1989 i zakończył latem 1990 r. i również miał charakter pokojowy.

W Czechosłowacji masowe protesty, później nazwane Aksamitną Rewolucją, rozpoczęły się w listopadzie 1989 roku. Demonstrantów poparł kardynał František Tomášek, a wojsko odmówiło stłumienia protestów siłą. W rezultacie partia komunistyczna oddała władzę, utworzono wspólny z opozycją rząd, a na czele parlamentu stanął lider „Praskiej Wiosny” z 1968 r. Aleksander Dubček. Dramaturg i obrońca praw człowieka Václav Havel został prezydentem Republiki Czechosłowackiej. Po 3 latach Czechosłowacja przestała istnieć – Republika Czeska i Słowacja stały się odtąd niepodległymi państwami.

Najkrwawszą ze wszystkich rewolucji w 1989 roku była rumuńska. Rozpoczęła się 16 grudnia wraz z aresztowaniem protestanckiego pastora László Tõkesa. Najpierw pastora bronili jego parafianie i etniczni Węgrzy mieszkający w mieście Timișoara. Potem protesty nabrały charakteru antykomunistycznego. Wojsko użyło broni, a wiec w Bukareszcie wspierający rządzącego Rumunią od 1965 roku Nicolae Ceaușescu zakończył się niepowodzeniem. W stolicy rozpoczęły się starcia ze służbami bezpieczeństwa i wyprowadzono wojsko, które jednak stanęło po stronie narodu. Dyktator i jego żona uciekli, ale niebawem zostali onnalezieni, aresztowani, osądzeni i rozstrzelani. Władzę przejęli skompromitowani funkcjonariusze partii komunistycznej.

Upadek imperium

Prawdopodobnie historia radzieckich państw satelickich byłaby inna, gdyby sam Związek Radziecki nie przeżywał wówczas ciężkiego okresu. Po trzyletnim „wyścigu lawet” (kolejni sekretarze umierali rok po roku, a ich ciała wieziono przez Moskwę na lawetach armatnich – belsat.eu) kraj pogrążył się w poważnym kryzysie gospodarczym, któremu towarzyszyły problemy środowiskowe, tlące się konflikty etniczne, uzależnienie od cen ropy naftowej i coraz bardziej tracąca jakikolwiek sens wojna w Afganistanie.

Ekonomista i były premier Rosji Jegor Gajdar w swojej książce „Upadek imperium. Nauka dla współczesnej Rosji” analizuje błędne prognozy amerykańskich doradców i innych zewnętrznych obserwatorów, dla których upadek sowieckiego systemu był zaskoczeniem:

– Do roku 1985 w ZSRR gospodarka popadała w coraz głębszy kryzys, który wymagał twardego, precyzyjnego i odpowiedzialnego zarządzania, zrozumienia jego charakteru oraz zestawu środków, które można i należy podjąć, aby ograniczyć związane z nim szkody – a przynajmniej spróbować zapobiec załamaniu się gospodarki. Jednak sowieccy urzędnicy odpowiedzialni za międzynarodowe relacje gospodarcze nadal byli przekonani o stabilności monetarnej i ekonomicznej ZSRR. Nigdy się nie dowiemy, czy w tych warunkach, działając energicznie i dokładnie, bez popełnienia ani jednego błędu, udałoby się ZSRR ocalić. Aby jednak szanse na sukces nie były zerowe, nowi przywódcy musieliby zrozumieć skalę i charakter problemów, z jakimi borykał się kraj. Potrzeba było ponad trzech lat, aby kierownictwo kraju zrozumiało, przynajmniej ogólnie, co się dzieje z sowiecką gospodarką. W warunkach kryzysu okres ten okazał się zbyt długi.

Jak wierzyć Kremlowi, czyli Rosja na imperialnym kursie

Sytuacja gospodarcza w ZSRR była zatem chwiejna, o krok od zbliżającej się przepaści. Partia Komunistyczna zaczyna „pierestrojkę” (przebudowę) i deklaruje „głasność” (jawność), ale z biegiem czasu tym procesem coraz trudniej jest kierować.

Na Zachodzie uwielbiają Michaiła Gorbaczowa i chwalą, że „dał wolność” – przede wszystkim Niemcom. Politycy i dziennikarze, którzy mówią o tym, przypadkowo lub celowo zapominają, że ci właśnie Niemcy przez dekady sami walczyli o swoją wolność, RFN musiał dosłownie wykupić obywateli Niemiec Wschodnich, a mur upadł nie tylko z powodu nieostrożnych słów przedstawiciela Komitetu Centralnego Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SPJN), ale także przez to, że Berlin Wschodni dążył na Zachód, a straż graniczna przestała strzelać. Gorbaczow nie miał z tym nic wspólnego. W tym samym czasie, w listopadzie 1989 roku, w rozmowie z sekretarzem generalnym Komitetu Centralnego SPJN Egonem Krenzem Gorbaczow przyznał:

– Teraz ktoś nam zarzuca: w którą stronę patrzy Związek Radziecki, dlaczego pozwala Polsce i Węgrom „odpływać” na Zachód. Nie możemy przecież utrzymywać Polski. Gierek zadłużył Polskę na 48 miliardów dolarów, spłacili już 49 z nich i pozostało im jeszcze prawie 50 miliardów. (…) Myślę, że do tej pory wyznaczaliśmy właściwą linię działań: zdecydowanie opowiadaliśmy się za współistnieniem dwóch niemieckich krajów związkowych… Trzeba zdecydowanie kontynuować postępowanie zgodnie z tym założeniem.

Zaufania do ZSRR i Gorbaczowa wśród tych poprzedników współczesnych Putinversteherów (ludzi uważających dialog z Putinem jako przejaw politycznego pragmatyzmu) nie podważyła nawet katastrofa w Czarnobylu w 1986 roku, o której władze sowieckie milczały i której skala była ukrywana, a która ostatecznie ujawniła kryzys gospodarczy.

Mieszkaniec Wilna pokazuje łuski i pocisk podczas starcia zwolenników niepodległości Litwy z sowieckimi żołnierzami. Zdjęcie: Gieorgij Pinchassow / Magnum Photos / Forum

1989 – rok upadku komunizmu w Europie – był dla ZSRR trudny. Doszło wtedy do szeregu wydarzeń, które skomplikowały sytuację polityczną Kraju Rad: zwołanie Kongresu Deputowanych Ludowych; krwawe rozpędzenie demonstracji w Tbilisi przy pomocy gumowych pałek, gazu łzawiącego i saperek w kwietniu; pogromy w kotlinie Fergańskiej (konflikt Uzbeków z Turkami meschetyjskimi) w lipcu; stłumienie przez wojska zamieszek w Suchumi. W 50. rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow w krajach bałtyckich zaczyna rozwijać się Śpiewająca Rewolucja. Rozpoczyna się oddzielenie Naddniestrza od Mołdawii.

Rozwija się konflikt armeńsko-azerbejdżański o Górski Karabach – na Sumgaicie doszło do pogromów Ormian, potem do pogromu Ormian w Baku, a następnie do wprowadzenia wojsk i surowego stłumienia niepokojów społecznych, któremu towarzyszyły ofiary. W 1990 roku zamieszki i pogromy miały miejsce także w Azji Środkowej – brutalne walki w Oszu między Kirgizami i Uzbekami oraz zamieszki i zabójstwa w Duszanbe. Następna była studencka Rewolucja Granitowa na Ukrainie. W 1991 r. manifestanci ginęli z rąk wojskowych także w Wilnie i Moskwie. ZSRR pękał w szwach – czy rzeczywiście dla członków Biura Politycznego priorytetem mogło być ratowanie wtedy sojuszników?

Początek lat 90. upłynął pod znakiem wojen domowych w byłych republikach: Mołdawii, Gruzji, Azerbejdżanie, Tadżykistanie. Praktycznie we wszystkich konfliktach zbrojnych bezpośrednio lub pośrednio brały udział oddziały rosyjskie.

Kolejna rewolucja miała miejsce w latach 2000.

Finał rządów drugiego prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadze częściowo przypominał ich początek – „Biały Lis” doszedł do władzy po obaleniu prezydenta Zwiada Gamsachurdii. W republice kwitła korupcja, gospodarka znajdowała się w trudnej sytuacji, a na domiar złego wyborom parlamentarnym z 2 listopada 2003 r. towarzyszyły masowe oszustwa – to był jeden z głównych czynników napiętej sytuacji kraju. Opozycja kierowana przez Michaiła Saakaszwilego, Nino Burdżanadze i Dawida Żwanię nie uznała oficjalnych wyników wyborów, według których zwyciężyli współpracownicy Szewardnadze, i wezwała swoich zwolenników do protestu. Negocjacje między prezydentem a przywódcami opozycji nie przyniosły skutków. Tysiące demonstracji i wieców w całym kraju zakończyło się 22 listopada, pierwszego dnia rządów nowego parlamentu. Opozycja przeszła przez kordony milicyjne i zajęła Parlament, a Eduard Szewardnadze musiał uciekać z gmachu rządu.

Demonstracja zwolenników opozycji w Tbilisi. 22 listopada 2003 r. Zdjęcie: Reuters / Forum

Reakcja Moskwy została szczegółowo opisana przez Michaiła Zygara w jego książce „Wszyscy ludzie Kremla”. Kreml „opłakiwał” rewolucję w Gruzji – w 2003 roku nie widział w niej żadnego zagrożenia. Rosja była bardzo zirytowana poczynaniami Eduarda Szewardnadze. W czasie jego obalania „Rewolucja Róż” z 2003 roku została w Moskwie przyjęta negatywnie. Wręcz przeciwnie, Kreml przyczynił się nawet do upadku Szewardnadze. Podróż ministra spraw zagranicznych Igora Iwanowa była raczej rekonesansem:

– Putin nie rozumiał zbyt dobrze, co się dzieje w Gruzji i dlaczego. Iwanow nie miał jasnych instrukcji. Chodziło przede wszystkim o to, by zapobiec rozlewowi krwi i rewolucji. W niezrozumiałej sytuacji Kreml zawsze wolał wspierać obecnego, „swojego” lidera.

Iwanow spotkał się w Tbilisi z Szewardnadze, Saakaszwilim i swoimi gruzińskimi przyjaciółmi, dzięki czemu „upewnił się, że Szewardnadze całkowicie stracił swój autorytet i wpływy”. Nie otrzymawszy zatem od Putina narzędzi do ratowania reżimu Szewardnadze, Igor Iwanow zebrał strony konfliktu przy jednym stole, a następnie poleciał do Batumi, gdzie dowiedział się, że Szewardnadze sam zrezygnował z pozycji.

Pierwsza ukraińska porażka Moskwy

Wybory prezydenckie na Ukrainie w 2004 roku były pierwszą porażką rosyjskiej polityki zagranicznej – Moskwa postawiła nie na tego, na kogo należało. Premier Wiktor Janukowycz był następcą Leonida Kuczmy, a w rywalizacji z byłym premierem i liderem opozycji Wiktorem Juszczenką rozgrywał kartą geopolityczną – Janukowycz był jawnie kandydatem prorosyjskim. Wraz z Kuczmą przyjechał do Soczi, aby złożyć życzenia urodzinowe prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. Putin ze swojej strony wielokrotnie przyjeżdżał na Ukrainę, by uczestniczyć w otwarciu nowego połączenia promowego, obejrzeć paradę wojskową z okazji rocznicy wyzwolenia Kijowa, czy udzielić wywiadów trzem ukraińskim kanałom telewizyjnym. Pomimo takiego poparcia ze strony wschodniej, Juszczenko wygrał pierwszą rundę. Oficjalne wyniki drugiej rundy oburzyły jednak Ukraińców – na Placu Niepodległości w centrum Kijowa rozpoczął się wielotysięczny wiec, a w całym kraju odbywały się protesty.

Zwolennicy lidera ukraińskiej opozucji Wiktora Juszczenki czekają na niego podczas wiecu na Majdanie Niepodległości. Kijów, Ukraina, 3 grudnia 2004 r. Zdjęcie: Reuters / Forum

Odchodzący na emeryturę Kuczma nie rozpędził wieców opozycji, lecz włączył się do negocjacji, w których uczestniczyli nie tylko jego rywale wyborczy, ale także prezydenci Polski i Litwy, były sekretarz generalny NATO i przewodniczący Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej. Media rosyjskie zaczęły relacjonować ukraińskie protesty jako rusofobiczny zamach stanu dokonany przez Zachód, a Ukraińców po raz pierwszy zaczęto straszyć podziałem kraju. 28 listopada 2004 roku w Siewierodoniecku odbył się kongres deputowanych wszystkich szczebli, wzywający do oddzielenia południowo-wschodniej części Ukrainy od reszty kraju. Gościem tego kongresu był burmistrz Moskwy Jurij Łużkow, który od dawna wspierał prorosyjskie siły na Krymie.

Szalę na stronę ich oponentów przeważył Sąd Najwyższy Ukrainy, który unieważnił wyniki drugiej tury wyborów i wyznaczył drugie głosowanie, w którym zwyciężył Wiktor Juszczenko.

– Wynik głosowania z 26 grudnia 2004 roku był dla Moskwy szokiem – pisze Zygar. – Do ostatniej minuty w Kijowie pracowała desant złożony z politologów, strategów politycznych i parlamentarzystów, wysyłający na Kreml komunikaty, że ogólna sytuacja jest pod kontrolą, że ludzie „nie akceptują pomarańczowej dżumy” i że „prozachodni kandydat nie ma prawie żadnych szans”. Nie byli w stanie wytłumaczyć porażki swoją nieefektywnością. Jedyne, co mogli zrobić, to stwierdzić, że zrobili, co w ich mocy i narzekać na Zachód”.

Niezdarne poparcie Putina dla Janukowycza nie wpłynęło na stosunek ówczesnych Ukraińców do Rosji, ale konsekwencje pomarańczowej rewolucji natychmiast wpłynęły na wewnętrzną sytuację polityczną w Rosji. To właśnie po Pomarańczowej Rewolucji pojawił się ruch „Nasi” i kanał telewizyjny Russia Today (RT) – w 2005 roku, na tle nieskrywanych obaw Kremla przed „kolorowymi rewolucjami” organizowanymi przez Zachód. Tym bardziej, że pomarańczowa rewolucja zbiegła się w czasie z wybuchem kryzysu w Abchazji, a następnie obaleniem prezydenta Kirgistanu.

Nieuznawana i burzliwa

Abchazja, formalnie część Gruzji, a właściwie półniepodległa republika wspierana przez Rosję, jesienią 2004 roku również wybrała prezydenta. Głównymi kandydatami byli Raul Chadżimba, przewodniczący rządu nieuznawanej republiki oraz Siergiej Bagapsz, były premier i dyrektor przedsiębiorstwa państwowego Czarnomorenergo, który wygrał wybory. Podczas gdy Chadżimba protestował przeciwko wynikom głosowania, Rosja zakazała importu abchaskich mandarynek. Kryzys polityczny został rozwiązany w wyniku negocjacji z udziałem rosyjskich mediatorów. Niedawni rywale wzięli udział w wyborach razem – Bagapsz jako prezydent, Chadżimba jako wiceprezydent – i to rozwiązanie doprowadziło ich do zwycięstwa.

Od tulipanów do grabi

Bezpośrednio po Ukrainie i Abchazji doszło do rewolucji w Kirgistanie. I tutaj jej powodem była szalejąca korupcja oraz oszustwa w wyborach parlamentarnych. Prezydent Askar Akajew planował start na piątą kadencję w 2005 r., ale jego plany zakłóciły protesty w lutym i marcu. Zaczęło się od żądania uczciwych wyborów, a potem protestujący zażądali ustąpienia Akajewa.

Kirgiscy demonstranci podczas wiecu opozycji w Biszkeku. 24 marca 2005 r. Zdjęcie: Reuters / Forum

24 marca 2005 r. 30 tysięcy członków opozycji zebrało się przed budynkiem administracji prezydenckiej. Po prowokacji przebili się przez kordon milicyjny i weszli do Białego Domu. Askar Akajew i jego rodzina uciekli z kraju twierdząc, że prezydent został obalony przez „bojówkarzy, przestępców i narkomanów”, a plan zamachu stanu został rzekomo podpisany przez ambasadora USA w Kirgistanie.

Parlament mianował opozycjonistę Kurmanbeka Bakijewa na p.o. prezydenta. Akajew podpisał swoją rezygnację 4 kwietnia w ambasadzie kirgiskiej w Moskwie, za zgodą delegacji parlamentarnej. Po rezygnacji rozpoczął pracę na dwóch moskiewskich uniwersytetach – Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym i Wyższej Szkole Ekonomicznej. Ale jego następca, Bakijew, nie utrzymał się długo w fotelu prezydenckim i również został obalony przez wzburzony naród. Rosyjscy przywódcy przyjęli rewolucję 2010 roku inaczej, niż zwykle: premier Putin powiedział: „Bakijew nadepnął na te same grabie”, a prezydent Miedwiediew stwierdził, że sytuacja w Kirgistanie „wskazuje na skrajne oburzenie społeczeństwa”. Kurmanbek Bakijew otrzymał azyl na Białorusi.

Majdan w ogniu

Kreml poniósł drugą klęskę na ukraińskim froncie politycznym w 2014 roku. Prezydent Wiktor Janukowycz, który odmówił podpisania umowy z UE ze względu na wartą 15 miliardów dolarów rosyjską pożyczkę, nie zawahał się przed siłowym rozpędzeniem Euromajdanu – od pobicia przez funkcjonariuszy nieuzbrojonych studentów rozpoczęła się Rewolucja Godności.

Demonstrant rozbija młotem pomnik Lenina, obalony z postumentu przez zwolenników integracji Ukrainy z Unią Europejską. Kijów, Ukraina, 8 grudnia 2013 r. Zdjęcie: Maksym Zmiejew / Reuters / Forum

Trwające nieprzerwanie przez cały grudzień protesty w Kijowie miały charakter pokojowy. Protestujący wielokrotnie próbowali zburzyć obstawiony przez milicję pomnik Lenina. Ostatecznie, 8 grudnia 2013 roku, figura została strącona z postumentu, co oznaczało początek „Leninopadu” i dekomunizacji.

W związku z tą datą katolicki biskup Stanisław Szyrokoraduk ukuł teorię:

– 8 grudnia, kiedy upadł pomnik Lenina, pomyślałem – w końcu to się stało. 8 grudnia – święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia upadł ZSRR – jeśli pamiętacie, w tym właśnie dniu podpisano Porozumienia [białowieskie].

Ogólnie rzecz biorąc, kościoły aktywnie uczestniczyły w tej rewolucji: Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach z niekanonicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego udzielił schronienia protestującym, a jego cerkwie stały się szpitalami polowymi Euromajdanu. Milicja szturmowała katolicką katedrę św. Aleksandra, gdzie schronili się i spędzili noc demonstranci. Kapłani prawosławni i katoliccy stale przebywali w pobliżu protestujących, modlili się ze sceny i odprawiali nabożeństwa, a następnie spowiadali i pomagali rannym i umierającym. Nie byli w stanie zapobiec rozlewowi krwi: ponad sto osób zginęło w starciach z milicją, Berkutem i najemnymi „tituszkami”.

Starcie demonstrantów z Berkutem na Majdanie Niepodleglości. Kijów, Ukraina, 20 lutego 2014 r. Zdjęcie: Maksim Nikitin / TASS/ Forum

Po raz kolejny, podobnie jak jesienią 2004 roku, do Kijowa przyjechali europejscy politycy. Negocjacje zakończyły się porozumieniem między stronami w sprawie przeprowadzenia reformy konstytucyjnej i przedterminowych wyborów prezydenckich pod koniec roku. Ale protestujący nie zgodzili się na taki przebieg wydarzeń. Janukowycz uciekł do Rosji, a władzę przejął parlament.

– Podpisał zgodę, wydał rozkaz wycofania milicji i został w kraju – powiedział rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. – Europejscy mediatorzy mieli być gwarantami tych umów. To, co się stało, było oburzającą sytuacją. Taki rozwój wydarzeń był bezpośrednim zagrożeniem dla Rosji.

Rewolucja zakończyła się zwycięstwem zbuntowanego ludu. Później przyszła pora na Krym, wojnę w Donbasie i malezyjski Boeing.

Wypełniając pustkę. Rosja i jej sąsiedzi w poszukiwaniu „nowego” dziedzictwa

Kiryłł Romanow/vot-tak.tv; ksz/belsat.eu

Wiadomości