„Wrogi” samolot nad szarą strefą: sojusz hybrydowy dojrzał i zrodził owoce

Działania Alaksandra Łukaszenki długo można było wyjaśniać schematem „manewrowania”. Ale to już się nie sprawdza. Łukaszenka już nie może „manewrować” – pisze politolog Aleksandr Morozow.

Aleksandr Morozow. Zdj. Facebook/amoro59

Szokująca eskalacja?

Musimy wyjść z założenia, że nastąpiła całkowita zmiana struktury politycznej. Po przegranych wyborach Alaksandr Łukaszenka dokonał wojskowego zamachu stanu. Pucz nie udałby się, gdyby nie wsparcie Kremla, który dał do zrozumienia białoruskim strukturom władzy i administracji cywilnej, że nie mają innego wyjścia, jak tylko pozostać lojalnymi wobec Łukaszenki. Tym samym wszyscy zwolennicy demokratycznego rozwoju Białorusi znaleźli się w sytuacji bez wyjścia.

Wszelkie działania protestującego społeczeństwa – pokojowe lub siłowe, zmierzające do współpracy lub całkowitego odrzucenia reżimu – zderzały się z faktem, że Łukaszenka jest wspierany przez nieograniczone zasoby siłowe, które zaoferował mu Władimir Putin.

Łukaszenka, wasal Putina w Soczi

Wykorzystując te zasoby, Łukaszenka podejmuje działania, które całkowicie ignorują pisane i niepisane normy prawa międzynarodowego. Dwa powiązane ze sobą wydarzenia: wspierane przez FSB, aresztowanie Alaksandra Fieduty i Jurasia Ziankowicza w Moskwie, a następnie przechwycenie cywilnego samolotu i aresztowanie Pratasiewicza pokazują, że dyktaturze wojskowej Łukaszenki nie wystarczy zdławienie protestów. On uparcie brnie dalej. Trwały kryzys polityczny w Białorusi utrzymuje sama dyktatura.

Białoruski prezydent dokonał brutalnej prowokacji z użyciem cywilnego samolotu tuż przed szczytem szefów państw Unii Europejskiej. Lekceważąc starą zasadę dyplomacji, która nakazuje przed takimi wydarzeniami międzynarodowymi nieco zwolnić. To rzeczywiście „szokująca eskalacja”.

Przypomina to po części incydent z samolotem MH17 – bezkarne zestrzelenie pasażerskiego samolotu nad szarą strefą przykrytą „skrzydłem” Kremla. Teraz Łukaszenka czuje się tak samo bezkarny pod skrzydłami Putina. I zamienia Białoruś w taką samą szarą strefę. Na szczęście tym razem samolot nie został zestrzelony, ale istnieje bezpośrednie i poważne zagrożenie życia co najmniej dwóch osób – samego Pratasiewicza i jego dziewczyny, która wraz z nim została zatrzymana i odmówiła odwiedzin rosyjskiego konsula. Tym razem jednak akt ten ma jednego bezpośredniego i oczywistego sprawcę.

Pratasiewicz „przyznaje się do winy” WIDEO

 

Normy prawne i ludzkie

Wielu ludzi w Moskwie widzi, że Łukaszenka tym samym bardziej wiąże się z Putinem. Przecież Kreml automatycznie bierze odpowiedzialność za takie działania Mińska. Ale i Kreml cieszy się z takiej więzi. Putin zaczął miażdżyć ruch obywatelski nieco wcześniej, zaraz po poprawkach do rosyjskiej konstytucji. Oba reżimy sformułowały teraz przeciwko opozycji oskarżenie o „ekstremizm”. Dotyczy to zarówno Cichanouskiej, jak i Nawalnego. Oba reżimy przestały się liczyć z prawami międzynarodowymi, które dotyczą dziennikarzy.

Jednocześnie wszyscy w Rosji czują, że Łukaszenka w mikroskali testuje działania, które Kreml zastosuje przeciwko swojej ludności w przypadku kryzysu politycznego w Rosji.

W tym sensie Łukaszenka nie tylko zależy od Putina, ale także tworzy dla niego nowe ramy polityczne. Patrząc na białoruskie represje, społeczeństwo rosyjskie zachowuje oczy otwarte. I nie bez powodu. W ciągu dziesięciu lat, które upłynęły od masowych protestów w Moskwie, Putin znacznie zwiększył liczebność swoich organów ścigania. A wydarzenia w Mińsku pokazują, że ich działania mogą łatwo przekroczyć wszelkie normy nie tylko prawne, ale i ludzkie.

Aleś Bialacki: To zwyczajny, współczesny faszyzm

Zasadnicze pytanie brzmi: skoro wiemy już, że oba reżimy nie będą lawirować, ewoluować, budować żadnych relacji ze światem zewnętrznym, lecz zamkną się w „modelu irańskim”, to jakie jest możliwe, długofalowe stanowisko najważniejszych państw Zachodu lub ich aliansów wobec Moskwy i Mińska? W debacie publicznej pojawiają się różne egzotyczne propozycje, które mogłyby zostać wdrożone tylko wtedy, gdyby sam Zachód był autorytarnym reżimem, ignorującym prawo i normy humanitarne. Albo proponuje się środki, które brzmią złowieszczo i przypominają raczej akt zemsty niż rozwiązanie polityczne.

Czym odpowiedzieć na zbrodniczą eskalację?

Jednak Zachód nie może wychodzić od idei zemsty. Jest też wiele propozycji, które brzmią poważnie, ale nie stwarzają realnych problemów dla Kremla, gdyby zdecydował się na konflikt i zamienił się w Iran. Istotne jest też to, że równoległa transformacja tych obu reżimów w zbrodnicze dyktatury nie odbywa się poza Europą, lecz w jej obrębie. Pierwszymi ofiarami tej transformacji byli Ukraińcy zabici w Donbasie i obywatele wielu państw zabici nad Donbasem. Potem była sprawa Skripala, próba zamachu stanu w Czarnogórze, a teraz porwanie samolotu europejskich linii lotniczych.

Łukaszenka oskarża Zachód o „destabilizację”, Putin obiecuje mu wsparcie

Po prostu nie da się odciąć tego wschodu Europy. Demokracje UE będą musiały zareagować w sposób zdecydowany, ponieważ jest to dla nich historyczne wyzwanie. Rezolucja Parlamentu Europejskiego z 5 maja wyznaczyła zarys odpowiedzi Europy na działania Mińska: wzmocnienie demokracji w samej Europie, wspieranie sił prodemokratycznych w Rosji i w Białorusi, wzmocnienie bezpieczeństwa militarnego i ograniczenie toksycznej penetracji Europy przez Kreml.

Teraz potrzebne jest jasne stanowisko wszystkich rządów europejskich i ich gotowość do uruchomienia programów w tych obszarach. Utrzymując i zwiększając reżim sankcji, należy pójść dalej – do jeszcze wyraźniejszej konsolidacji przeciwko zagrożeniu, które stanowi hybryda dwóch autorytarnych reżimów w Europie Wschodniej.

Ukarać „państwowy terroryzm”

Wiele państw już wprowadziło zakaz lotów cywilnych przez białoruską przestrzeń powietrzną. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Czechy i Irlandia postanowiły zakwalifikować grożenie rakietami „powietrze-powietrze” pilotom lotu FR4978, którym leciał Raman Protasiewicz, jako akt terroryzmu państwowego.

Liderzy białoruskiej opozycji: trzeba zatrzymać terror raz na zawsze

Uruchomiono mechanizm całkowitego zakazu lotów cywilnych w przestrzeni powietrznej Białorusi. Ponadto wymienione kraje będą dążyć do zakazu udziału Białorusi w Interpolu i innych organizacjach międzynarodowych. Wysocy rangą parlamentarzyści z UE i USA wezwali również wszystkie kraje NATO do nałożenia sankcji na reżim w Mińsku za „piracki” atak na pasażerski lot między dwoma krajami członkowskimi NATO.

I już dziś trzeba dostrzec nieuchronny skutek tych wszystkich zdarzeń. Jeśli eksplozja we Vrbeticy i przejęcie samolotu nad Białorusią są aktami „państwowego terroryzmu”, to czeka nas nie tylko śledztwo w sprawie tych „incydentów”. Niektórzy domagają się międzynarodowego procesu w sprawie zbrodni popełnionych przez te dwa reżimy. To może być długa droga. Ale trzeba w nią wyruszyć już dziś.

Aleksandr Morozow

Autor jest rosyjskim politologiem, dziennikarzem i ekspert iSANS. W latach 2011-2014 był redaktorem naczelnym The Russian Journal, 2014-2015 – wykładowcą na Bochum University (Niemcy), 2015-2016 – Fellow w Deutsche Welle, obecnie – Research Fellow na Charles University, Center for Russian Studies Boris Nemtsov (Praga). Przez 10 lat był felietonistą Forbes.ru, Snob.ru, Colta.ru, Republic. W 2011 roku znalazł się wśród 50 najczęściej cytowanych rosyjskich blogerów według Medialogy. Organizator moskiewskiego klubu blogerów (2008-2011). Prowadzi bloga oraz stronę na Facebooku.

Publikacja ukazała się w ramach współpracy belsat.eu i iSans

Tłumaczenie: Kacper Wańczyk

Wiadomości