Zarąbał wilka ratując sąsiada

W niedzielę wieczorem w centralnej Białorusi wilk zaatakował 56-letniego mężczyznę. Uratował go mieszkaniec sąsiedniej wsi. Ranny trafił do szpitala, ciało wilka badają specjaliści.

W niedzielę wieczorem Uładzisław Łamaka z Hatowa pojechał z żoną i synem na przystanek autobusowy. Czekali na marszrutkę, którą chłopak miał pojechać na studia, gdy Uładzisława zaatakował wilk – pisze kp.by.

– Syn złapał nóż leżący w samochodzie. Ale co mu po maleńkim nożyku, wilka nim nie zarżnie. Pobiegłam zatrzymać jakiś samochód, ale ludzie są gorsi od wilków, nikt nie stanął. Jeden stanął, proszę go, żeby dał choć łom. Przecież z gołymi rękami na wilka nie pójdę! W samochodzie siedział taki solidny chłop, ale powiedział “Nie jestem samobójcą”. Drzwi zamknął i tylko światła włączył – relacjonowała Nina Łamaka, żona zaatakowanego.

Wilka zabił siekierą sąsiad pana Ułądzisława. Zdjecie: vk.com

– Dobrze, że mężczyzna z sąsiedniej wsi przyjechał siostrzeńca na marszrutkę odwieźć. Wyskoczył z auta z siekierą, dał wilkowi po łbie i szyi – dodała kobieta.

Ranny mężczyzna trafił do szpitala z licznymi ranami. Zwierzę zostało zabite na miejscu. Jego ciało trafiło do ekspertyzy weterynaryjnej – specjaliści muszą sprawdzić, czy drapieżnik był wściekły. O incydencie poinformowała w internecie grupa wędkarzy ze Stołpców.

W styczniu w tym samym regionie milicjant strzelał do wilka, który pogryzł cztery osoby. Jedynie zranił zwierze ze służbowego kałasznikowa. Musieli je odnaleźć i dobić myśliwi.

Wilk pogryzł w Stołpcach cztery osoby. Milicja otworzyła ogień z kałasznikowa

Ataki zdrowych wilków na ludzi są bardzo rzadkie. W ubiegłym roku na Białorusi jedynie 10 osób potrzebowało pomocy medycznej po spotkaniu z tymi drapieżnikami. Dla porównania – w tym samym czasie psy pogryzły 13 tysięcy osób. Szczególnie niebezpieczne są błąkające się po lasach zdziczałe psy. W przeciwieństwie do wilków, nie boją się ludzi i głodne mogą zaatakować.

Temat wilków wraca na Białorusi każdej zimy. Mieszkańcy śródleśnych miejscowości obawiają się ataków na zwierzęta domowe i ludzi. W związku z tym lokalne władze organizują obławy na wilki.

Drapieżniki te nie są na Białorusi chronione, leśnicy uważają je wręcz za szkodniki – polują na zwierzynę łowną, za której ustrzelenie myśliwi muszą płacić.

Polują na wilki, by je uratować. Niezwykłe łowy na Polesiu

Od stycznia do listopada 2017 roku na Białorusi odstrzelono 1614 wilków, 96 proc. populacji. Ministerstwo Gospodarki Leśnej jest za dalszym ograniczaniem liczby drapieżników. W ich obronie stają przyrodnicy z organizacji Ochrona Ptaków Ojczyzny i Frankfurckiego Towarzystwa Zoologicznego. Badają oni zwierzęta z Bagien Olmańskich i Puszczy Białowieskiej oraz przekonują o ich ważnej roli w przyrodzie.

Ich pracę Biełsat pokazał w wyjątkowym fotoreportażu z Olmańskich Błot. Kilka miesięcy później jeden z oznakowanych wilków – Wasia został zastrzelony, gdy podszedł zbyt blisko domów.

sk,pj/belsat.eu

Zobacz też