Z powrotem do ojczyzny. Z gabinetu mera przez linię frontu


Ukraińcy zainstalowali swojego szpiega na szczycie hierarchii władzy separatystów z Doniecka. Przez pięć lat donosił Kijowowi o sekretach rosyjskiej pomocy i operacjach specjalnych.

Do Kijowa wrócił Eduard Matiucha, ukraiński szpieg. Przez ostatnie pięć lat udało mu się bardzo zinfiltrować struktury tzw. separatystów. Te informacje brzmią sensacyjnie, ale Matiucha został nawet merem Gorłowki, jednego z miast w tzw. Donieckiej Republice Ludowej (DRL). Od początku separatystycznej rebelii był zwolennikiem oderwania Donbasu od Ukrainy i sojuszu z Rosją. Jak się jednak okazało, cały czas pracował pod przykryciem dla ukraińskich służb specjalnych (prawdopodobnie Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony: GUR). Dostarczył Ukrainie ogromnych ilości cennych informacji o sytuacji w Donbasie, siłach separatystów, a przede wszystkim skali rosyjskiego wsparcia i obecności Rosjan w Donbasie.

Mer i szpieg

Kiedy w maju 2014 r. rozpalała się separatystyczna rebelia na Donbasie, Eduarda Matiuchę, działacza ukraińskiej partii komunistycznej agitującego przeciw „banderowskiemu Kijowowi” wybrano na tzw. ludowego mera Gorłowki. W tamtym czasie ruch separatystyczny opierał się na samozwańczych watażkach, a sterująca powstaniem centrala w Moskwie nie kontrolowała wszystkich oddziałów. Wybuchały między nimi konflikty.

Igor Girkin, ps. Striełkow będzie teraz ścigany na całym świecie. Źródło: Forum/REUTERS/Maxim Zmeyev/File Photo

Np. między kontrolującym Gorłowkę Igorem Bezlerem (pseudonim Bies) a rządzącym Słowiańskiem Igorem Girkinem (ps. Striełkow). Pierwszym zadaniem Matiuchy było podsycanie tych konfliktów. Grał na ambicjach watażków i prowokował spory. W efekcie Girkin wycofał się ze swoimi ludźmi ze Słowiańska. Później jego zadaniem było zbieranie informacji. Nie był już merem, ale robił karierę w strukturach donieckich komunistów.

– Rzeczywiście, Eduard to był ten człowiek, który dostarczał koniecznych informacji o realnej sytuacji na Donbasie – mówił dla inforesist.org Wadym Skibickij, szef ukraińskiego GUR.

Matiucha regularnie jeździł do Moskwy. Z legitymacją lojalnych, promoskiewskich komunistów miał wstęp do rosyjskiej Dumy. Rozmawiał z czołowymi kremlowskimi politykami. Dodatkowo uwiarygadniało go to, że Ukraińcy wpisali go na listę „Mirotworec”, czyli spis wrogich, antyukraińskich separatystów i agentów Kremla. W Moskwie Matiucha koordynował m.in. tzw. konwoje humanitarne. Czyli dostarczaną do Donbasu słynnymi, białymi ciężarówkami pomoc. Tyle, że w ciężarówkach oprócz leków i żywności jechała również broń i amunicja.

Ukraiński agent zdobył plany wzniecania separatystycznych rebelii w obwodzie charkowskim i na południu Ukrainy (m.in. w Odessie). Zdaniem szpiega, Moskwa bardzo poważnie brała pod uwagę uruchomienie tych planów jeszcze w ubiegłym roku. Ujawniane dziś przez Matiuchę w mediach rewelacje nie są jednak zwykłymi przechwałkami agenta, któremu udało się zinfiltrować szczyty władzy wroga. Są raczej rozgrywką podejmowaną przez Kijów na ostatniej prostej przed kluczowymi, zaplanowanymi na 9 grudnia negocjacjami Wołodymyra Zełenskiego z Władimirem Putinem w sprawie Donbasu.

Tajna wojna

W początkowym okresie wojny o Donbas Ukraińcy ponosili szereg dotkliwych porażek. Również tych w tajnej wojnie z Rosją. Ukraińskie struktury państwowe: SBU i inne służby, czy milicja, przechodziły na stronę przeciwnika, razem z całą wiedzą i infrastrukturą. Okazywało się, że rosyjskie służby miały od lat na Donbasie liczniejszą i aktywniejszą agenturę, od kijowskich służb. Ale z czasem okazało się, że Kijów wcale nie był taki bezbronny, ślepy i głuchy.

Przez 5 lat wojny w Donbasie zginęło 3,3 tys. cywilów

Świadczą o tym choćby udane akcje ukraińskich służb. Jedną z najbardziej udanych było zatrzymanie przez specnaz SBU, w okolicach Śnieżnego, Wołodymyra Cemacha. Ukraińcom udało się go złapać w głębi Donbasu, blisko granicy z Rosją i przetransportować na Ukrainę. Był on odpowiedzialny za obronę powietrzną i najprawdopodobniej za zestrzelenie malezyjskiego boeinga MH 17 w lipcu 2014 r. Cemach okazał się ważną kartą przetargową w negocjacjach z Rosją w sprawie wymiany jeńców.

Rosjanie bardzo nie chcieli, by pozostał na Ukrainie i został ważnym świadkiem w procesie w sprawie boeinga dlatego wymienili go na jednego z jeńców ukraińskich. 6 września, podczas wymiany, do Kijowa wróciło 35 trzymanych w Rosji ukraińskich jeńców. M.in. Ołech Sencow i marynarze. Do Rosji poleciał Cemach.

Był to jeden z większych sukcesów ukraińskich służb w Donbasie. Niemożliwy do przeprowadzenia bez rozwiniętej agentury. I ludzi takich, jak Matiucha. Ukraińcy prawdopodobnie mają jeszcze wielu agentów w Doniecku i Ługańsku. Będą grać ważną rolę w procesie przejmowania kontroli nad Donbasem. Zresztą jeden z nich, Eduard Matiucha już pomaga. Wywiad w którym ujawnił, że pracował dla Ukrainy, wywołał z pewnością popłoch w szeregach separatystów. A w Rosji obawy, że Kijów ma w ręku więcej dowodów na to, że rebelia w Doniecku była od początku zaplanowaną, rosyjską operacją.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze