Gumowe kule, granaty hukowe, zatrzymania w Mińsku na marszu przeciwko terrorowi RELACJA

Ponad 250 osób zatrzymano na marszu przeciwko terrorowi, który rozpoczął się o 14.00 czasu mińskiego (12.00 warszawskiego). Takie dane przedstawiło Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna.

Oponenci Alaksandra Łukaszenki wyruszyli spod stacji metra Park Czeluskińców do Kuropat, gdzie spoczywają ofiary radzieckich prześladowań.

Już na początku OMON rozpoczął brutalne zatrzymania.

W okolicy marszu były wozy patrolowe milicji, więźniarki, armatki wodne, a także ubrani na czarno mężczyźni z pałkami, prawdopodobnie są to funkcjonariusze Głównego Oddziału do walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją.

Mimo represji i zatrzymań, liczba uczestników marszu systematycznie rosła, dochodziły do niego nowe kolumny.

Marsz w Mińsku, zdj.: ТК / belsat.eu
Marsz w Mińsku, zdj.: ТК / belsat.eu

Nasza Niwa oceniała liczebność demonstrantów na 20 tysięcy. Nasz korespondent, podobnie, jak kolega z Radia Swaboda, mówili o mniejszej liczbie – 10 tysięcy.

Mińsk, funkcjonariusz kieruje broń w kierunku kobiety, zdj.: Belsat

Gdy funkcjonariusze próbowali zatrzymać kolumnę, demonstranci zaczęli ich omijać. Słychać było dwa strzały. Protestujący zaczęli krzyczeć: „Faszyści” i „Trybunał”.

Z kolei ubrani po cywilnemu funkcjonariusze na podwórkach strzelali kulami do paintballa.

Świadkowie mówili także o tym, że słychać wybuchy granatów hukowych.

Do zatrzymań doszło też niedaleko od Kuropat. Funkcjonariusze łapali protestujących na wielkim trawiastym polu koło centrum handlowego. Na jego parking uciekło wielu manifestujących. Słychać było też wystrzały. Do do komisariatu dzielnicy Kastrycznicki Rajon trafił operator Biełsatu Zmicier Sołtan. Według portalu Nasza Niwa, Sołtan i jeden z korespondentów Naszego Czasu zostali pobici. Sołtanowi zabrano kamerę i telefon.

OMON starał się nie dopuścić protestujących do Kuropat, strasząc ich bronią. Na wideo widać, jak protestujący rozpina kurtkę przed celującym do niego funkcjonariuszem.

Według naszych korespondentów mimo obławy na protestujących i blokowania dróg do kompleksu memorialnego Kuropaty dotarło kilka tysięcy osób, w tym Nina Bahinskaja.

Uczestniczka marszu z cytatem z wiersza Osipa Madelsztama o Stalinie: ” Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi, Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy. 1 listopada 2020 r. Zdj. ТК / belsat.eu

W pobliżu Kuropat OMON urządził łapankę na protestujących z użyciem broni palnej i granatów.

Według TUT.by do medyków zgłaszają się osoby z ranami postrzałowymi od gumowych kul.

Mimo to uczestnicy marszu dotarli na miejsce przez pole i setki osób złożyło kwiaty i zapaliło znicze przy krzyżach. Po obu stronach ścieżki prowadzącej do centralnego krzyża utworzono żywy korytarz, trzymając w rękach rozpostarte biało-czerwono-białe flagi, używane przez środowiska niezależne.

Demonstranci zaśpiewali pieśni, w tym białoruską wersję „Murów” Jacka Kaczmarskiego i religijny hymn „Mahutny Boża” (pol Boże Wszechomgący).

Około 19.30 czasu miejscowego uczestnicy akcji zaczęli się rozchodzić.

Uczestniczka akcji z napisem „Nie zapomnimy”. Zdj. ТК / belsat.eu

Organizatorzy marszu jeszcze przed jego rozpoczęciem podkreślali, że na Białorusi mamy do czynienia obecnie z niespotykaną od dawna falą terroru.

– Były prezydent, utrzymujący władzę siłą, otwarcie ogłosił wojnę własnemu narodowi […] Wszyscy, którzy się nie zgadzają zostali ogłoszeni wrogami narodu – czytamy.

Plakat zachęcający do udziału w marszu

Organizatorzy zwracają uwagę, że podobnie było w czasach stalinowskich represji, gdy ludzi zatrzymywano w miejscach pracy, bądź też znikali bez wieści, a potem odnajdywali się w więzieniach.

– [Kuropaty] to miejsce bezkarności radzieckich władz, gdzie zamordowano dziesiątki tysięcy ludzi, kwiat narodu białoruskiego – napisano w apelu.

Przypominają przy tym, że 32 lata temu odbył się podobny marsz, który stał się początkiem odrodzenia wolnej Białorusi.

Tradycyjnie do marszu przygotowały się też władze ściągając do Mińska ciężki sprzęt wojskowy, zamykając na pewien czas kilka stacji metra i wyłączając internet mobilny.

W Grodnie marsz został odwołany w ostatnim momencie. Protestujących nie ma też w Witebsku. Jest za to wielu funkcjonariuszy milicji.

W Baranowiczach odbyła się modlitwa przy krzyżu pamięci ofiar terroru.

Modlitwa w Baranowiczach, zdj.: belsat.eu

Biełsat relacjonuje na żywo przebieg demonstracji.

Noc Rozstrzelanych Poetów. Białorusini wspominają ofiary NKWD

pp/belsat.eu

 

Wiadomości