Urzędnicy wyrzucili prywatną galerię z lokalu, żeby trzymać w nim miotły?

Foto

Pomieszczenie, które wynajmował właściciel grodzieńskiej galerii „Kryha” Juryj Macko ma być wykorzystywane na „potrzeby gospodarcze”. Od miesięcy stoi puste.

Pod koniec ubiegłego roku do galerii wkroczyła milicja oraz przedstawiciele administracji. Powiadomili oni o wypowiedzeniu umowy wynajmu. Formalną przyczyną była sprawa okna w jednym z pokojów, które zamurował właściciel galerii. Uznano to za samowolę budowlaną.

Właściciel uznał taką decyzję za bezpodstawną, gdyż o jednostronnym wypowiedzeniu umowy nie został uprzedzony. Co prawda administracja twierdzi, że wysłała w tej sprawie do niego list polecony, ale w żaden sposób nie może tego udowodnić.

Odpowiedź na wniosek o przedłużenie najmu Juryj Macko dostał dopiero kilka dni temu, po ponad półrocznym milczeniu administracji dzielnicy. Pismo głosi, że lokal nie może zostać mu wynajęty w związku z jego wykorzystaniem na „potrzeby gospodarcze”.

Opustoszałe pomieszczenie galerii „Kryha”.

– Nic tam nie robili pół roku, nic nie odpowiadali. A teraz – „na potrzeby gospodarcze”. Miotły będą tam trzymać czy łopaty? – oburza się właściciel zamkniętej galerii. – To strasznie przykre. W ciągu pięciu lat wynajmu włożyłem w ten lokal duże pieniądze, zrobiłem remont, doprowadziłem kanalizację, ogrzewanie, powiesiłem grzejniki, wstawiłem okna…

Z galerą „Kryha” związana jest cała epoka życia kulturalnego Grodna. Oprócz wystaw odbywały się tam prezentacje książek oraz spotkania z ludźmi kultury i działaczami społecznymi. W ostatnim okresie działalności „Kryha” współpracowała z Centrum Życia Miejskiego, którego celem również jest aktywna promocja kultury białoruskiej.

PW, cez/belsat.eu

Zdj. Wasil Małczanau

Zobacz też
Komentarze