Unia nie uznała wyborów na Białorusi, ale sankcji ciągle nie będzie

Nie uznajemy Alaksandra Łukaszenki za prawowicie wybranego prezydenta – oświadczył dziś szef unijnej dyplomacji Josep Borrell po posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych. Jak zaznaczył, UE uważa wybory prezydenckie z 9 sierpnia za sfałszowane.

Josep Borrell poinformował ponadto, że ministrowie rozmawiali o sankcjach wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu odpowiedzialnych za represje i fałszerstwa wyborcze, ale nie podjęli żadnej decyzji w tej sprawie.

– Nie było jednomyślności – powiedział wysoki przedstawiciel ds. zagranicznych.

Według jego zapowiedzi sprawą tą zajmą się szefowie państw i rządów na czwartkowo-piątkowym szczycie UE.

Ministrowie przed posiedzeniem Rady ds. Zagranicznych spotkali się w Brukseli z kandydatką opozycji w sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłaną Cichanouską, która prosiła ich o wsparcie.

W posiedzeniu komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego poza Cichanouską uczestniczyli także Paweł Łatuszka i Wolha Kawalkowa z prezydium białoruskiej Rady Koordynacyjnej. Kandydatka na prezydenta Białorusi pokazywała zdjęcia osób poddawanych represjom, czy torturom wskakując, że ma listę osób, które są odpowiedzialne za tego typu działania. Apelowała też o objęcie ich restrykcjami wskazując, że teraz przedstawiciele reżimu mogą swobodnie podróżować do krajów europejskich.

Jednak ministrom nie udało się przezwyciężyć oporu Cypru w sprawie restrykcji. Nikozja domaga się sankcji wobec Turcji z powodu nielegalnych wierceń prowadzonych przez ten kraj we wschodniej części Morza Śródziemnego.

– Nasza reakcja na łamanie suwerenności i praw krajów członkowskich, na jakiekolwiek łamanie podstawowych wartości i zasad, nie może odbywać się na zasadzie wybierania jak z menu. [Nasza reakcja] musi być konsekwentna – argumentował dziś w Brukseli minister spraw zagranicznych Cypru Nikos Kristodulidis.

O decyzję w sprawie restrykcji apelował przed posiedzeniem minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius.

– Mam nadzieję, że nasi koledzy nie będą robić z UE zakładnika, bo naprawdę nadszedł czas, by działać – mówił polityk.

Według nieoficjalnych informacji na przygotowanej liście sankcyjnej jest około 40 nazwisk przedstawicieli władz Białorusi. W czwartek Parlament Europejski wezwał UE do przyjęcia sankcji, w tym wobec prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

Historyczna skala represji. Od wyborów na Białorusi zatrzymano 12 tysięcy osób

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości