Tortury i brak pomocy. Jak białoruskie służby łamią prawa człowieka?

Ślady po biciu w areszcie. Strażnicy znęcali się nad demonstrantami, robiąc im m.in. „ścieżki zdrowia”. 15 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Swiatłana Far/vot-tak.tv/belsat.eu

Obywatelska inicjatywa „Zwiano” przeprowadziła szereg rozmów z osobami poszkodowanymi podczas pacyfikacji protestów oraz i na tej podstawie opracowała krótki raport.

Wolontariusze rozmawiali łącznie z 30 osobami, które doznały obrażeń różnego stopnia. Otrzymali też informacje o 7 poszkodowanych przebywających na intensywnej terapii. Podczas prac nad raportem przeprowadzono również wywiady z pracownikami pogotowia oraz poszkodowanymi przebywającymi w Szpitalu Wojskowym, Szpitalu Pogotowia Ratunkowego oraz 2. i 6. Miejskim Szpitalu Klinicznym w Mińsku.

Prawo do życia

W raporcie stwierdzono przypadki użycia broni palnej przeciwko pokojowym demonstrantom. Wolontariusze dotarli do kierowcy karetki, który podał liczbę co najmniej trzech zabitych od kul.

Wątpliwości budzi śmierć mężczyzny od wybuchu granatu 10 sierpnia. Na powszechnie dostępnym video widać, że Alaksandr Tarajkouski zginął nie w wyniku eksplozji trzymanego w ręce ładunku, jak twierdzono w oficjalnym komunikacie, ale od kuli z broni palnej. W tej sprawie nie zostało wszczęte śledztwo.

Pożegnanie pierwszej ofiary milicji. 15.08.2020

Białoruś pożegnała wczoraj Alaksandra Tarajkouskiego zastrzelonego podczas protestu w centrum Mińska. Ludzie nazywają go bohaterem ich walki o wolnośćhttps://belsat.eu/pl/news/bohaterowi-bialorusi-minsk-pozegnal-pierwsza-ofiare-omonu-fotoreportaz/?btid=d5b539c6770e46a30bce2cff66194ba8

Opublikowany przez Biełsat po polsku Niedziela, 16 sierpnia 2020

Brak pomocy medycznej

Od ludzi z ciężkimi obrażeniami „Zwiano” otrzymało liczne świadectwa o tym, że konieczną pomoc medyczną otrzymali dopiero po 6 – 12 godzinach. Jedna osoba została zabrana karetką tylko dlatego, że nie zmieściła się do więźniarki.

Szczególną uwagę raport poświęca przypadkowi zgonu w Homlu. 25-letni Alaksandr Wichor przez kilka godzin uskarżał się na bóle, a mimo to nie otrzymał pomocy. Zmarł prawdopodobnie w wyniku ataku serca. Dziś pochowano go w Homlu, a jego pogrzeb zamienił się w manifestację patriotyczną.

Wolność osobista

Większość osób utrzymuje, że zostały zatrzymane bezpodstawnie. Dotyczy to nie tylko ludzi, którzy wyszli na ulice, by wziąć udział w pokojowych protestach. Aresztowano także niebędących demonstrantami – kierowców, rowerzystów czy przechodniów, którzy znajdowali się blisko swoich domów, lub choćby wyszli z kawiarni na ulicę.

Noc przed mińskim aresztem: władze zwalniają swoich zakładników FOTOREPORTAŻ

Przemoc fizyczna

Wielu aresztowanych mówi o torturach. Ludzi bito, rażono paralizatorami, oblewano wodą, zmuszano do zjadania białych bransoletek – symbolu pokojowego protestu, głodzono, niewypuszczano z celi do toalety, a także straszono śmiercią i gwałtem. Niektórych zmuszano do przyjmowania środków psychotropowych, po których mieli problemy z myśleniem i mową.

Nieadekwatne stosowanie siły

W swoim raporcie obrońcy praw człowieka zwracają uwagę na to, że wobec nieuzbrojonych demonstrantów używano środków specjaln. Funkcjonariusze strzelali do ludzi z bliskiej odległości gumowymi kulami. Są doniesienia o zabieraniu zatrzymanym pieniędzy, bez sporządzenia wymaganego protokołu.

Demonstrant raniony odłamkami granatu hukowego. Mińsk, 9 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Brak pomocy prawnej

Ani jeden z pokrzywdzonych nie mógł liczyć na pomoc adwokata. Wiele osób wymagających opieki medycznej wypuszczano jedynie pod warunkiem podpisania protokołu, w którym oświadczały, że stawiały funkcjonariuszom milicji opór albo brały udział w nielegalnym zgromadzeniu. Znane są liczne przypadki gróźb, że jeśli zatrzymany złoży doniesienie o bezprawnym użyciu wobec niego przemocy lub tortur, zostanie mu wytoczona sprawa karna. Odnotowano też sytuacje, gdy po otrzymaniu pomocy medycznej, ofiary wywożono w nieznanym kierunku.

Naruszanie praw osób niepełnoletnich

W nocy z 7 na 8 sierpnia funkcjonariusze napadli na nastolatka, uderzyli go w głowę pałką, po czym odwieźli na komisariat. Nie zapewnili mu opieki lekarskiej, ani też nie poinformowali o jego zatrzymaniu rodziców. Nastolatek do szpitala trafił dopiero po tym, jak na komendzie odnalazł go ojciec. 10 sierpnia o 23.30 na oddział szpitalny, gdzie przebywał, przyjechał przedstawiciel Komitetu Śledczego, który przesłuchał go bez zgody rodziców i pod nieobecność adwokata.

Szesnastolatek w śpiączce po spotkaniu z milicją

Obywatelska inicjatywa „Zwiano” prosi wszystkich zainteresowanych o zwrócenie uwagi na opisane w raporcie przestępstwa funkcjonariuszy białoruskiego MSW.

kt,md/belsat.eu

Wiadomości