TOP-7 zagrożonych atrakcji Białorusi. Zobacz, zanim władze je „uporządkują”

Foto

„Odnawianie” Starego Zamku w Grodnie. Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

Białoruś jest jednym z najczystszych państw Europy. To też kraj o specyficznym podejściu do dziedzictwa naturalnego i historycznego. Jeśli jakiś zabytek nie wygląda atrakcyjnie, a renowacja jest zbyt droga – może zostać “uporządkowany”. To samo tyczy się środowiska naturalnego, którego “ochrona” musi się państwu opłacać.

Specjalnie dla naszych czytelników przygotowaliśmy krótki informator o atrakcjach turystycznych, których już niedługo może nie być – zostaną “uprzątnięte” lub wyeksploatowane. Jest to nasz subiektywny wybór, oparty o najgłośniejsze sprawy medialne.

Ważne, że teraz każdy turysta z Zachodu może tam dotrzeć bez wyrabiania wizy. Aż 30 dni mogą po Białorusi jeździć osoby, które wylądowały na stołecznym lotnisku. Z kolei turystom wybierającym drogę lądową umożliwiono zwiedzanie brzeskiej i grodzieńskiej przygranicznej strefy bezwizowej – do 10 dni.

Zaczniemy od miejsc, które mogą zniknąć najszybciej.

1. Bagna Olmańskie – wielkie dziewicze mokradła. Jeszcze…

Zajmują 900 kilometrów kwadratowych białorusko-ukraińskiego pogranicza i są uznawane za największe dziewicze mokradła Europy (wyłączając europejską część Rosji). Rezerwat Almanskija bałoty zajmuje 75 proc. rajonu stolińskiego i ma niezwykle bogatą florę i faunę. Występuje tu 687 gatunków roślin, 26 gatunków zwierząt lądowych i 189 gatunków ptaków – w tym 22 wpisane do Czerwonej Księgi. Takie ptaki jak orlik grubodzioby i wodniczka są zagrożone wyginięciem na całym świecie.

Olmańskie Błota wkrótce trzeba będzie przestać nazywać “dziewiczymi”. Białoruskie władze budują przez nie drogi gruntowe na szerokich groblach. Piach na budowę brany jest z polodowcowych wydm, które budują krajobraz okolicy. Władze motywują swoją decyzję bezpieczeństwem pożarowym i koniecznością pozyskiwania drewna. Ekolodzy przekonują, że pożary na bagnach są w większości dziełem człowieka, a przemysłowi leśnemu wystarczyłoby poszerzenie starej drogi po wyspach.

Gdy budowa zostanie zakończona, sytuacja hydrologiczna wielkiego mokradła zostanie bezpowrotnie zmieniona. Ekolodzy obawiają się, że grobla stanie się tamą – część obszaru stanie się zalewem, a reszta wyschnie.

Lokalizacja: Stolin, rejon stoliński w obwodzie brzeskim

2. Cmentarz Wojskowy w Mińsku – coraz mniej zabytkowy

Wyznaczony dla pochówków żołnierzy carskich, stał się z czasem miejscem spoczynku prawosławnej elity Mińska. Historyczny cmentarz w centrum stolicy jest przez Białorusinów uznawany za nekropolię narodową – spoczywają tu m.in. ojcowie białoruskiej poezji Janka Kupała i Jakub Kołas.

Jednak cmentarne alejki i mogiły stały się w tym roku placem boju pomiędzy aktywistami i służbami komunalnymi. Miasto wydało jasne polecenie – uporządkować stare groby. W ramach “porządków” są usuwane przedwojenne kute ogrodzenia i obalane stare krzyże. Miasto nie chce inwestować w utrzymanie małych zabytków architektury – są zamieniane przez jednakowe płyty z lastryko.

Lokalizacja: Mińsk, ulica Kazłowa 11. Dzielnica Sawiecki Rajon

3. Białoruskie Malediwy – kredowe wyrobiska Grodzieńszczyzny




Nazywa się tak turkusowe jeziora, które powstały w dawnych kopalniach odkrywkowych kredy przy granicy z Polską. Najbardziej znane są zbiorniki Sińka i Zielenka pod Grodnem, chociaż może nawet popularniejsze są te pod Wołkowyskiem – o powierzchni 300 boisk piłkarskich.

Piękne jeziora wciąż pozostają dzikie – najbliższe wsie nie mają rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Mimo to do miasteczka Krasnasielski (pol. Krasnosielce) w 2012 roku miało przyjechać aż 100 tysięcy turystów indywidualnych – są tam także kopalnie krzemienia sprzed 5 tysięcy lat.

Nad bajkowymi jeziorami co roku dochodzi do tragedii – niestałe brzegi obsypują się wraz z ludźmi do wody, która może mieć nawet 40 metrów głębokości. Władze Grodna postanowiły problem “uprzątnąć” – turkusowe jeziora miały zostać wysypiskiem śmieci. Doszłoby wtedy do skażenia wód podziemnych – zostaną więc najpewniej zakopane. Wołkowysk, znając popularność zbiorników, wybrał rozwiązanie prowizoryczne – zakaz kąpieli i przekopanie dróg dojazdowych.

Białoruskie Malediwy mogą więc niedługo zniknąć z listy atrakcji Białorusi. Chyba, że znajdą się środki na zabezpieczenie brzegów i uczynienie z okolicy agroturystycznego raju dla zachodnich gości.

Lokalizacja: Jeziora Sińka i Zielenka są na końcu ulicy Dąbrowskiego w Grodnie. Pozostałe jeziora leżą pod miasteczkiem Krasnasielski w rejonie wołkowyskim obwodu grodzieńskiego.

4. Brama Radziwiłłów pod Lidą – dziedzictwo do rozbiórki

Pod koniec XVIII wieku najpotężniejszy niegdyś ród magnacki Wielkiego Księstwa Litewskiego zaczął wznosić swoją nową rezydencję pomiędzy dzisiejszymi wsiami Wialikaje Sieło i Żyrmuny na Grodzieńszczyźnie. Założenie pałacowe ostatecznie nie zostało ukończone – powstał za to dwupiętrowy łuk triumfalny ze skrzydłami bocznymi – mieszkalnym i gospodarczym.

Dziś z Bramy Radziwiłłów niewiele pozostało – komuniści rozebrali drugie piętro magnackiego monumentu. Resztki łuku i jego skrzydła pozostały – założono w nich szkołę i mieszkania komunalne. Dla miejscowych jest to też symbol dawnej wielkości ich okolicy, jeden z najważniejszych zabytków.

Czego nie zniszczyli bolszewicy, dokonał czas i urzędnicze zaniedbania. Obecnie władze sielsowietu (gminy) w Krupawie chcą bramę rozebrać. Argumentują, że jest już za późno na ratowanie zabytku, a w obecnym stanie zagraża życiu mieszkańców i turystów. O swoje dziedzictwo walczą mieszkańcy rejonu lidzkiego – los Bramy Radziwiłłów jeszcze nie jest przesądzony.

Lokalizacja: Przy drodze z Żyrmun do Wialikiego Sieła, sielsawiet krupauski, rejon lidzki, obwód grodzieński.

5. Międzyrzecze – ostoja ptactwa skazana na eksploatację przemysłową

Niedaleko Bramy Radziwiłłów, również w rejonie lidzkim, znajdziemy obszar o wyjątkowych walorach przyrodniczych. To torfowiska, które powstały pomiędzy odnogami rzeki Dzitwy, dopływu Niemna. Gniazduje tu 67 gatunków ptaków, z których 5 wprowadzono do Czerwonej Księgi Białorusi, a 18 innych uważa się za potencjalnie zagrożone. Znajdziemy tu między innymi bieliki zwyczajne – jedne z największych i najrzadszych ptaków drapieżnych Białorusi. Najcenniejszy gatunek zamieszkujący Międzyrzecze ornitolodzy napotkali dopiero w 2017 roku – to wodniczka (Acrocephalus paludicola). Ten ptaszek jest rzadki nie tylko na Białorusi, ale w całej Europie.

982 ha Międzyrzecza włączono do funduszu Strategii Ochrony i Racjonalnego Wykorzystania Torfowisk, co oznacza jego koniec. W ramach ogłoszonego przez prezydenta Alaksandra Łukaszenkę krajowego programu wydobycia torfu, mają zostać osuszone i wyeksploatowane.

Władz nie interesują protesty ludności, która chciałaby z Międzyrzecza uczynić rezerwat biosfery. Nie powstrzymuje ich też doświadczenie – tam gdzie pod Lidą osuszono bagna, opadł poziom wód gruntowych i zaczęły się pożary torfu.

Lokalizacja: W rozlewisku rzeki Dzitwy pomiędzy miejscowościami Tarnowa (pl. Tarnowszczyzna), Wialikija Kaniuszany (pl. Koniuszany Wielkie) i Minojty.

6. Kuropaty – działki inwestycyjne wśród zbiorowych mogił

W latach 30. i 40. XX wieku las w podstołecznych Kuropatach był miejscem tajnych egzekucji i pochówków. Według historyków, NKWD mogła tu pogrzebać nawet 250 tys. “wrogów ludu”, w tym polskich oficerów z tzw. “białoruskiej listy katyńskiej” i przedstawicieli prześladowanej mniejszości polskiej.

Gdy odkryto je w 1988 roku, 510 zbiorowych mogił w Kuropatach stało się symbolem terroru stalinowskiego. Po ogłoszeniu przez Białoruś niepodległości, władze młodego państwa oficjalnie uznały je za zabytek i miejsce pamięci. Pojawiły się też ustawione przez aktywistów i rodziny zamordowanych krzyże.

Jednak za rządów Alaksandra Łukaszenki władze starają się o nekropolii nie pamiętać. Nie powstał tu pomnik ofiar NKWD, nie było kompleksowych badań archeologicznych. Powierzchnia strefy chronionej jest też stopniowo zmniejszana – leżące przy obwodnicy Kuropaty to świetne działki inwestycyjne. W ciągu ostatnich lat na granicy miejsca pamięci rozpoczęto dwie budowy obiektów usługowych. W 2017 roku aktywiści powstrzymali budowę biurowca. Związany z władzami restaurator otworzył tu na początku lata 2018 roku zajazd – już trzeci miesiąc dojazd do niego jest blokowany przez aktywistów i rodziny ofiar, którzy domagają się przebudowania kompleksu na muzeum.

Lokalizacja: Przy obwodnicy Mińska, na północny-wschód od centrum. 500 metrów od zajezdni autobusowej Zialony Łuh.

7. Drewniana architektura miast i wsi – niepotrzebna pamiątka przeszłości

Ostatni punkt naszego przewodnika to bohater zbiorowy, bo choć znajdziemy je w wielu miejscowościach, drewniane domy spotyka ten sam los. Gdy tylko można zastąpić je nowymi budynkami, na Białorusi niszczone są stare domy mieszkalne. Do mediów trafiają przypadki wysiedlenia całych kwartałów drewnianej zabudowy miejskiej – w 2016 roku na wyburzenie władze Mińska skazały dzielnicę zamieszkaną przez 12 tysięcy osób. W tym samy roku metropolita miński postanowił zburzyć trzy zabytkowe gmachy – by zbudować w tym miejscu nową cerkiew i budynki administracji. To samo powtarza się w innych miastach kraju – w domach należących do państwa przestaje się wykonywać remonty, doprowadza się je do ruiny i zgodnie z prawem wyburza jako niebezpieczne dla mieszkańców.

Ginie w ten sposób obraz dawnej Białorusi – kiedy to dzisiejsze wielkie miasta były prowincjonalnymi ośrodkami imperiów: Rzeczpospolitej Obojga Narodów, carskiej Rosji i ZSRR. Wraz z nowymi domami budowana jest inna Białoruś – nowoczesna, niepodległa. Pytanie, czy przez to bardziej autentyczna?

Z krajobrazu Białorusi znikają też wsie, których młodzi mieszkańcy uciekają do miast i za granicę. A że większość gruntów należy do państwa, opuszczone zagrody są rozbierane i powiększają areał wielkich gospodarstw rolnych. Warto wcześniej odwiedzić takie wsie-widma. Ale jeszcze lepiej zajechać do tych tętniących życiem, najlepiej w okolicach wciąż obchodzonych świąt ludowych.

Tym razem lokalizacji nie podpowiemy – zachęcamy do poszukiwania takich miejsc samemu.

Czytajcie również:

Piotr Jaworski/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze