Służba zdrowia w Brześciu: Wstawisz zdjęcie ze szpitala, to zrobimy ci lewatywę!

Foto

Jedno ze zdjęć opublikowanych przez Jauhiena.

Pielęgniarki mszczą się na pacjencie za wpisy w Instagramie.

Jauhien Skrabutan wyjechał w ubiegłym roku z Białorusi do Polski na studia podyplomowe. Kilka dni temu miał wypadek – źle stanął na schodach i złamał nogę. Okazało się, że konieczna będzie operacja kostki.

Kiedy firma ubezpieczeniowa wyjaśniła, że koszt operacji wyniesie ponad 10 tys. złotych, postanowiła odesłać Białorusina do kraju. Uznano, że operacja nie była zaplanowana, a transport jest przewidziany w warunkach ubezpieczenia.

– Wiozła mnie karetka. Polską granicę przejechaliśmy w 3 minuty, a białoruską – w 30, bo kierowca musiał wypełnić kartę migracyjną i dokumenty na tymczasowy wwóz samochodu – relacjonuje Jauhien. – Ale to i tak była moja najszybsza w historii podróż z Warszawy do Brześcia.

W zeszły piątek pacjent trafił do Centralnego Szpitala Miejskiego w Brześciu.

– Pierwszego dnia jedna z pielęgniarek kazała zanieść mi próbkę moczu w buteleczce do laboratorium. Ale jak mam zanieść, skoro chodzę o kulach? Odpowiedziała mi: „W zębach zanieś!” – podzielił się Jauhien pierwszymi wrażeniami po powrocie do ojczyzny.

W Internecie konsekwentnie relacjonował cały swój pobyt w szpitalu. Kiedy jednak jego konto w Instagramie znalazła pielęgniarka, zadzwoniła do doktora i wszystko mu opowiedziała. Lekarz obraził się za zdjęcie sedesu.

– Pytał też po co robię zdjęcia jedzenia, przecież w szpitalu trzeba chorować, a nie zajmować się głupotami. Ja go zapytałem, czy czytał wpisy o tym, że jedzenie

jest super. Jedyny problem jest taki, że nie wiem jak wchodzić na ten sedes, bo mam złamaną nogę. Nie mogę usiąść na sedesie, bo nie ma deski, a „na narciarza” też nie dam rady się wypiąć – opisywał swoje problemy pacjent.

Reakcja personelu była błyskawiczna. Wczoraj nalano mu do kubka herbaty z kisielem pozostałym z poprzedniego dnia.

– Myślałem, że to był przypadek, ale po zachowaniu widać, że to drobna… nie zemsta, ale złośliwość. Wczoraj jedna z pielęgniarek nie przyniosła mi jedzenia. Powiedziała, żebym sam poszedł na stołówkę, chociaż godzinę wcześniej lekarz zalecił, żebym w ogóle nie wstawał z łóżka. Na kolację zjadłem banana ze swoich zapasów – skomentował ten incydent Jauhien.

Jest za to bardzo zadowolony z pracy lekarzy.

– Do medyków nie mam pretensji. W poniedziałek zrobili mi operację i doktor powiedział, że bardzo dobrze wszystko poszło.

Ale pamiętliwa pielęgniarka nie zamierza odpuszczać niezdyscyplinowanemu pacjentowi. Ostrzegła go w Instagramie, że na swojej zmianie będzie mu robić lewatywę. Trzy razy dziennie!

Na szczęście Jauhien nie będzie miał już okazji się przekonać, czy to żart czy też realne groźby.

– Przyszła dziś do pracy, ale zrobić lewatywy już nie zdąży – triumfuje w ostatnim wpisie. – Dziś mnie wypisują!

Jauhien Skrabutan jest działaczem kampanii społecznej „O mały ruch graniczny”. W styczniu komentował na antenie Biełsatu realizację ruchu bezwizowego wprowadzonego przez białoruskie władze dla zagranicznych turystów odwiedzających okolice Brześcia i Grodna.

Dzianis Dziuba, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze