Putin powodem porażki służb specjalnych. Przyjaciele się od niego odwracają


Łańcuch porażek i przecieków prześladuje rosyjski wywiad wojskowy od próby otrucia Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii – 8 miesięcy temu. Co się dzieje w GRU i jak się to odbije na rosyjskich władzach?

Porażka. Dziś już absolutnie jasne jest, że żadnym innym słowem nie można nazwać próby otrucia byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala. I nie chodzi jedynie o postaci Boszyrowa-Czepigi i Pietrowa-Miszkina, którzy nie wykonali zadania, zostali zarejestrowani przez wszystkie możliwe kamery, a po wywiadzie dl Russia Today stali się globalnym pośmiewiskiem. Chodzi o to, jak bardzo nieprofesjonalnie działa ostatnio wywiad wojskowy Rosji.

– Główną przyczyną porażki rosyjskich służb specjalnych jest Putin. Od 1997 roku, gdy jako szef FSB trafił na Łubiankę, wygnał stamtąd wszystkich profesjonalistów. Ściągnął swoich znajomych z Pitra [Petersburga – przyp. red.], którzy nie byli fachowcami, ale byli dobrymi przyjaciółmi Putina – opowiada autorka książki “Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina” Krystyna Kurczab-Redlich.

Zmiany dotyczyły nie tylko FSB. Petersburscy koledzy Władimira Putina objęli też stanowiska w Służbie Wywiadu Zagranicznego (SWR) i Zarządzie Głównym Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych (GU, tradycyjnie GRU).

– Bezkarność tych struktur, przy jej tajnym charakterze, odbijała się na rezultatach jej pracy. I to jest porażka. Możliwe, że jedna z najgłośniejszych w historii tej organizacji – uważa kierownik programu “Rosyjska polityka wewnętrzna” moskiewskiego Centrum Cornegie Andriej Kolesnikow.

I czy nie jest drugą porażką to, że w Rosji Putina dziennikarzom udało się zdobyć dokumenty demaskujące czynnych agentów służb specjalnych: paszporty, dowody rejestracyjne, adresy, umowy na zakup samochodu? W jaki sposób media dowiedziały się o ich stopniach wojskowych i odznaczeniach?

Jednego dnia zdemaskowano 300 agentów rosyjskiego wywiadu

– Służby specjalne mają konkurencję, to raz. Jest wielu zwolenników, może nie demokratycznego rozwoju kraju, ale ludzi, którzy są niezadowoleni z tego, co dzieje się wewnątrz służb specjalnych. Poza GRU jest jeszcze masa innych formacji. Myślę, że bez przecieków nie miałoby to miejsca – tłumaczy Andriej Kolesnikow.

Wiadomo, że rosyjscy szpiedzy absolutnie bezrefleksyjnie dzwonili z Holandii na zwykłe moskiewskie telefony, a jednego z agentów zatrzymano tam z rachunkiem za taksówkę. Jechał spod głównej siedziby GRU na lotnisko i zachował paragon, by dostać potem zwrot kosztów. Wszystko to świadczy o niebywałej skali nieprofesjonalizmu, który opanował rosyjski wywiad wojskowy.

Zdradził ich paragon za kurs z siedziby GRU na lotnisko. Rosyjscy agenci złapani w Holandii

Są jednak też wpadki na szerszą skalę, jak wydanie agentom paszportów jednej serii, czy niedopilnowanie danych adresowych trucicieli z Salisbury i hakerów z Holandii. To przeoczenie pozwoliło wykryć setki innych agentów, którzy podróżowali za granicę z paszportami tej serii. Dało to nowe możliwości nie tylko zachodnim służbom, ale też kontrwywiadowi Ukrainy, którą większość wymienionych osób odwiedzała.

– To wszystko mówi o złej organizacji, totalnie złej organizacji wywiadu Ministerstwa Obrony Rosji. Oczywiście, wnioski z tego zostaną wyciągnięte. Ale spadło zaufanie do armii, która historycznie cieszyła się wysokim uznaniem, zaufanie zostało w pełni podważone. Jest t o nam na rękę. Możemy im bić brawo na stojąco – uważa ukraiński konsultant w kwestiach bezpieczeństwa i obrony Jauhien Lauer.

Na początku października w Ministerstwie Obrony Rosji odbyło się tajne posiedzenie, podczas którego ostatnie wpadki GRU w Wielkiej Brytanii, USA, Holandii i Czarnogórze nazwano “nieprzejezdną niekompetencją” i “bezgranicznym niechlujstwem”. Wywiad czeka fala dymisji, informuje centrum śledcze Dossier, powołując się na swoje źródła.

– Możliwe są tajne dymisje wewnątrz pewnych grup. Niczego o tym nie wiemy. One nie mają nawet żadnej twarzy, struktury nie mają strony internetowej. Możliwe, że będą jakieś postanowienia wobec pewnych osób, ale wątpliwe, by zmieniono kształt organizacji. Pojawiły się już plotki, że GRU zajmuje się kolejnym frontem, w Libii. Dlatego organizacja ta będzie żyć i pracować – uważa Andriej Kolesnikow.

Kreml wysyła do Libii komandosów i agentów WIDEO PL

Czy całe to zamieszanie odbije się na pozycji Putina?

– Dobrzy przyjaciele Putina odwrócą się teraz od niego, bo sankcje wprowadzone przez USA przeciwko Rosji odbijają się na nich osobiście. I teraz bliska znajomość z Putinem rzuca cień na ich prywatny biznes i życie – twierdzi Krystyna Kurczab-Redlich.

I ostatnie. Ktoś może powiedzieć, że w naszych czasach prawie niemożliwe jest przeprowadzenie operacji typu tej w Salisbury i nie spalenie agentów. Ale warto wspomnieć operację izraelskiego wywiadu w 2010 roku. Wtedy to 11 agentów Mosadu przybyło do Dubaju dzięki skradzionym brytyjskim paszportom, zlikwidowało jednego z liderów Hamasu i zostało zarejestrowanych przez setki kamer monitoringu. Ale nawet teraz, po 8 latach, prasie nie wiadomo nic o żadnym z nich.

Siarhiej Pielasa, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze