Kreml wysyła do Libii komandosów i agentów WIDEO PL

Wideo

Oglądaj z polskimi napisami – włącz je w prawym dolnym rogu okienka YouTube

Rosja zwiększa swoją obecność wojskową w Libii. Chodzi o kilkudziesięciu wojskowych: żołnierzy specnazu i pracowników Głównego Zarządu Sztabu Generalnego, który dawniej występowało pod nazwą GRU. Informuje o tym gazeta The Sun powołująca się na anonimowe źródła na Downing Street.

O obecności rosyjskiego kontyngentu wojskowego w Libii poinformowały naraz dwa źródła. Gazeta The Sun twierdzi, że dziesiątki agentów GRU i oddziały specnazu znajdują się już na północnoafrykańskim wybrzeżu, posługując się wsparciem oddziału najemników Wagnera. RBK z kolei informuje, że źródło bliskie do libijskich władz potwierdziło portalowi wojskową aktywność Rosji w regionie.

Rosyjska strona tymczasem dementuje swoją obecność w Libii:

– Nie ma wojskowej obecności Rosyjskiej Federacji. Oświadczenia Wielkiej Brytanii o jakoby istniejących rosyjskich planach „przekształcenia Libii w nową Syrię” są fantazją – powiedział agencji RIA Nowosti Jurij Szwydkin. wiceprzewodniczący komitetu ds. obrony rosyjskiej Dumy Państwowej [niższej izby parlamentu].

Rosja dostarczyła do Syrii pierwsze zestawy przeciwlotnicze S-300

Międzynarodowi eksperci są przekonani, że jest inaczej: Rosja ma swoje powody, by umacniać swoją pozycję w regionie.

– Rosjanie już tam są i starają się zwiększyć swoją obecność. Albo w postaci regularnych wojsk, które są zapraszane przez miejscowe władze, albo w postaci prywatnych oddziałów najemników – podkreśla Mathieu Boulègue z think tanku Chatham House.

O ile jest to nowa taktyka, to współpraca Libii i Rosji trwa już dziesięciolecia.

– Kadafi przez dziesięciolecia był jednym z największych klientów Rosji, jednym z największych odbiorów broni. Aż do momentu jego usunięcia w 2011 r. podpisywano wiele kontraktów: na budowę nowej linii kolejowej, na współpracę z rozmaitymi firmami naftowymi. Rzeczywiście rewolucja, „Arabska Wiosna”, obalenie Kadafiego przerwały te plany. Obecnie nie wiadomo, co będzie z tą nieszczęsną linią kolejową, nie wiadomo, co będzie z kontraktami podpisanymi z rosyjskimi firmami – uważa Dmitrij Frołowskij, niezależny rosyjski ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Po obaleniu w 2011 r. Muammara Kadafiego, w Libii nie pojawiło się jedno centrum władzy. Kraj jest podzielony pomiędzy różne siły i ugrupowania. Na zachodzie władza znajduje się w rękach Rady Prezydenckiej i Rządu Zgody Narodowej (PNS) w Trypolisie. Wschód, i częściowo południe kraju, są kontrolowane przez Izbę Przedstawicieli Libii, którego wspiera Armia Narodowa z marszałkiem Chalifą Chaftarem. To właśnie na niego liczy Kreml.

– Obecnie, w sytuacji braku w Libii scentralizowanej władzy, Kreml orientuje się na Chaftara. Dlaczego, że jest to jedyne ugrupowanie dysponujące realną siłą – uważa Frołowskij.

Jako główne przyczyny rosyjskiego zainteresowania Libią, eksperci wskazują gospodarkę i interesy geopolityczne. Według Frołowskiego najważniejszymi interesami są: gospodarka, interesy firm naftowych i gazowych we wschodniej części kraju.

– W perspektywie to kontrakt na budowę drogi Sirte-Bengazi i możliwe perspektywy współpracy w dziedzinie rolnictwa – dodaje.

Obecność w Libii to dla Rosji dodatkowy argument w międzynarodowych rozmowach nt. kontroli strumieni imigrantów zmierzających do Europy.

– W oficjalnych oświadczeniach Rosjanie podkreślają, że wykonują ciężką pracę, zastępując Europejczyków. Że bronią Europy przed zagrożeniami terrorystycznymi i nielegalną migracją. Jednak obecność rosyjskich wojsk może być wykorzystane jako element szantażowania Europy – uważa Mathieu Boulègue.

Na razie sytuacja w Libii jest nadal niestabilna. Wrześniowe porozumienie, które powinno położyć koniec przemocy, zostało naruszone i walki nadal trwają. Włochy planują w listopadzie przeprowadzić kolejną konferencję dotyczącą uregulowania konfliktu. I jak podkreślił szef włoskiego MSZ Enzo Moavero Milanesi, został na nią zaproszony rosyjski prezydent Władimir Putin.

Trwa wybuchowa seria w ukraińskich składach amunicji

Swietłana Owczarowa, jb/ Belsat.eu

Zobacz też
Komentarze