Prawie jak „Gimme shelter”… Dom tymczasowy dla Białorusinów w Białymstoku

W domu dla 17 osób jest wszystko, co potrzebne do życia. Ale najważniejsze dla uchodźcy to cisza, spokój i możliwość chwili oddechu po niedawnych traumach przeżytych w kraju.

Tak jak w piosence Rolling Stones „Gimme shelter”: wojna, przemoc i morderstwo jest rzut beretem stąd, a ja szukam schronienia. Ten tekst w dużym stopniu odzwierciedla sytuację w jakiej znaleźli się polityczni uchodźcy z Białorusi. To właśnie dla nich w Białymstoku otwarto dom tymczasowy (tzw. shelter), w którym będą mogli chwilę odpocząć przed dalszą wędrówką.

Dom tymczasowy dla białoruskich uchodźców w Białymstoku. Zdj. Łukasz Leoniuk dla belsat.eu

Budynek znajduje się w dzielnicy sypialnej Białegostoku, z dala od zgiełku centrum miasta. Wewnątrz jest wszystko co potrzebne do życia, ale najważniejsze to cisza, spokój i możliwość chwili oddechu po niedawnych traumatycznych przejściach. Trzypoziomowy dom może pomieścić 17 osób. Na razie mieszka tu trzyosobowa rodzina i kilkoro studentów. Mieszkańcy domu, oprócz dachu nad głową, mogą liczyć również na pomoc psychologiczną i prawną.

– Uchodźcy po odbyciu kwarantanny są najczęściej zdezorientowani – opowiada Marina Leszczewska, prezes fundacji Białoruś 2020 – Nie wiedzą co dalej mogą ze sobą począć. Czasami potrzebują kilku dni żeby dojść do siebie. Po to właśnie został stworzony dom tymczasowy w Białymstoku. Pobyt w tutaj jest bezpłatny. Staramy się zabezpieczyć im podstawowe środki do życia. Mogą też otrzymać wskazówki jak dalej pokierować swoimi działaniami, żeby móc zacząć układać sobie życie. Ważny pod względem psychologicznym jest też kontakt z ludźmi w podobnej sytuacji życiowej.

Wrócił na Białoruś, by zagłosować. OMON wziął go za brytyjskiego szpiega

„Shelter” to wspólna inicjatywa dwóch fundacji „Białoruś 2020” i „Kraj do Życia”. Powstał dzięki zbiórce pieniędzy zorganizowanej wśród białoruskiej diaspory. Planowane jest otwarcie podobnych domów tymczasowych w Łodzi i we Wrocławiu. Tego typu miejsca mają powstać również w Ukrainie i Rosji. Białostocki dom tymczasowy jest pilotażową inicjatywą. Docelowo mają tutaj przebywać sami studenci. W tym momencie jest ich sześcioro. Wszyscy przeszli podobną drogę. Z ochotą i już bez strachu dzielą się swoimi historiami.

– Ja z przyjaciółmi trafiliśmy do więzienia prosto ze studenckiego marszu – opowiada lekko drżącym głosem Maćwiej Białou, student marketingu i zarządzania Białoruskiego Narodowego Uniwersytetu Technicznego. – Na drugi dzień nas wyrzucili. Razem z rektorem w pokoju siedział wojskowy, który do dokumentów o skreśleniu ze studiów dołączał powołanie do wojska. Nie czekając na powołanie, spakowaliśmy swoje rzeczy i wyjechaliśmy do Polski. Teraz tam wszystkich, którzy trafiają do wojska wysyłają na te same mityngi, w których i my uczestniczyliśmy. Zmuszają ich do bicia narodu jaki protestuje.

Inny lokator domu tymczasowego w Białymstoku, student z Witebska Dzima Ropat, wyszedł na ulicę już w dniu wyborów 9 sierpnia. Kolejnego dnia też uczestniczył w proteście. W drodze powrotnej do domu, omonowcy zgarnęli Dzimę i jego kolegę do autobusu i powieźli do aresztu na Akreścina:

– W areszcie bili nas cały czas. Kazali rozebrać się do naga i biegać po korytarzu. Okładali nas pałkami. Potem staliśmy godzinami na kolanach i co jakiś czas oblewali nas zimną wodą. Pierwszy raz dali nam jeść po dwóch dniach – opowiada chłopak. – Do tego czasu dawali nam butelkę wody na 30 osób. W areszcie byłem 3 dni. Potem, aż do wyjazdu do Polski byłem wolontariuszem pod aresztem przy Akreścina. Prowadziliśmy spisy więźniów.

„Chcemy przetrwać i pozostać na wolności”. Jak białoruscy uchodźcy szukają schronienia w Polsce

Wśród pierwszych mieszkańców białostockiego „sheltera” jest również Taćciana Wasiunina, studentka Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego. Brała czynny udział w protestach już od sierpnia. Gdy rozpoczął się rok akademicki była jedną z organizatorów akcji protestacyjnych na swoim uniwersytecie. Podczas jednej z nich miała ze sobą transparent z napisem: „Jeśli my spłoniemy, wy spłoniecie razem z nami”. Za udział i organizację protestów w stosunku do Taćciany wszczęto sprawę karną.

– Mój adwokat doradził mi abym opuściła kraj, bo w obecnych realiach prawnych groziłoby mi niebezpieczeństwo. W ciągu dwóch tygodni wyrobiłam wizę i przyjechałam do Polski. Odbyłam już kwarantannę i teraz mieszkam w „shelterze” gdzie czekam na odpowiedź z Programu Kalinowskiego – mówi nam dziewczyna.

Wszyscy studenci przebywający w domu tymczasowym biorą udział w naborze do Programu Stypendialnego im. Konstantego Kalinowskiego. Na represjonowanych studentów z Białorusi czekają miejsca na wielu polskich uczelniach i roczne staże w Warszawie. Młodzi ludzie spodziewają się wyników naboru już na przełomie roku. Tymczasem, mimo niesprzyjających warunków pogodowych i pandemii, zwiedzają Białystok i próbują zaadaptować się w nowych realiach. Białorusini mają też możliwość nauki języka polskiego.

Pierwsi mieszkańcy domu tymczasowego. Zdj. Łukasz Leoniuk dla belsat.eu

– Uczyłem się na Białoruskim Narodowym Uniwersytecie Technicznym na kierunku komunikacji transportowej – wspomina Paweł Korziuk. – Teraz bardzo chciałbym trafić na studia związane z IT. Po zakończeniu nauki planuję wrócić do kraju.

Życie w domu tymczasowym dopiero się organizuje. Nowi lokatorzy aklimatyzują się w Polsce, tym bardziej warto wspomóc ich w ciężkiej sytuacji, w której się znaleźli. Tuż po otwarciu „sheltera” administratorzy zaapelowali do ludzi dobrej woli o pomoc. Na odzew nie trzeba było długo czekać. Sąsiedzi już na drugi dzień pośpieszyli z pomocą. Okoliczni mieszkańcy przynieśli makarony, konserwy, słoiki z sosem, kawę i słodkości. Do akcji dołączyli się również właściciele miejscowego salonu samochodowego. Mieszkańcom domu tymczasowego nadal jednak potrzebna jest pomoc materialna. Przede wszystkim warto przynieść żywność z długim terminem ważności.

– Przyjmiemy też środki czystości i higieny, kołdry czy koce – wylicza Marina Leszczewska. Potrzebujemy też lepszego routera. Nasi studenci narzekają, że obecny sprzęt jest zbyt mały na tak duży budynek. Jeżeli jest u kogoś niepotrzebny router to z chęcią go przyjmiemy.

Fundacja Białoruś 2020, która prowadzi „shelter”, na co dzień pomaga uchodźcom z Białorusi, którzy osiedlili się na terenie województwa podlaskiego. Organizacja powstała z inicjatywy mieszkających w Białymstoku Białorusinów. Jej członkowie od wielu miesięcy protestowali pod siedzibą białoruskiego konsulatu i organizowali eventy wspierające walczących w ojczyźnie. Później przyszła refleksja żeby się zorganizować.

Teraz głównym celem jest stworzenie Białoruskiego Domu w Białymstoku. Instytucja miałaby przede wszystkim nieść pomoc uciekającym przed reżimem Łukaszenki. Byłaby też miejscem spotkań mieszkających od wielu lat w Białymstoku Białorusinów, uchodźców nowej fali i przedstawicieli białoruskiej mniejszości narodowej. Fundacja zawnioskowała do prezydenta miasta o udostępnienie lokalu komunalnego na wynajem. Teraz czeka na rozstrzygnięcie prośby przez magistrat.

Białoruscy uchodźcy szykują się na długi pobyt w Polsce

Tekst i zdjęcia: Łukasz Leoniuk dla belsat.eu

Wiadomości