Po co rosyjscy najemnicy przyjechali na Białoruś? Trzy wersje

Wczoraj białoruskie organy ścigania zatrzymały 33 obywateli Rosji. Jakoby mieli to być członkowie grupy Wagnera, czyli prywatnego rosyjskiego wojska. Według Mińska, mieli oni starać się destabilizować sytuację na Białorusi.

Tak zwana grupa Wagnera jest oficjalnie prywatną armią, choć wielu analityków twierdzi, że działa z cichym przyzwoleniem władz, a nawet, że jest to tajny oddział rosyjskiej armii. Najemnicy otrzymują bowiem nagrody państwowe, w tym na przykład Bohatera Rosji. Prawdopodobnie Grupa Wagnera podlega Głównemu Zarządowi Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Finansowanie odbywa się za pośrednictwem zbliżonego do Władimira Putina biznesmena Jewgienija Prigożina.

Prezydent Rosji w czasie spotkania z kierownictwem Grupy Wagnera, zdj.: VK

Wersja oficjalna Mińska powtarzana przez państwowe media mówi, że najemnicy przybyli, aby destabilizować sytuację na Białorusi w czasie kampanii wyborczej. Jeszcze w zeszłym tygodniu o takim zagrożeniu mówił prezydent Alaksandr Łukaszenka spotykając się z oddziałami specjalnymi w Marinej Gorce.

Prezydent na spotkaniu w Marinej Gorce, zdj.: president.gov.by

Oficjalna wersja ma dwa słabe miejsca: proroctwo prezydenta budzi wątpliwości. O zagrożeniu mówił 24 lipca, a w nocy z 24 na 25 do Mińska mieli przyjechać najemnicy. Po drugie, Grupa Wagnera nie jest wykorzystywana do prowokacji, a jest elitarnym oddziałem, który wykonuje konkretne działania wojskowe: w Zagłębiu Donieckim atakowali Debalcewe, a w Syrii odbijali Palmyrę.

Druga wersja mówi o tym, że Rosjanie byli na Białorusi przejazdem. Pierwszy powiedział o tym rosyjski pisarz, który walczył po stronie prorosyjskich separatystów w Zagłębiu Donieckim, Zachar Prilepin. Jego zdaniem, najemnicy nie byli w ogóle zainteresowani Białorusią i rosyjskie służby powinny o tym dobrze wiedzieć. Tę wersję potwierdził też kanał w komunikatorze Telegram WarGonzo, który prowadzi reporter wojenny Siemen Piegow.

To nie odpowiada rzeczywistości! Rosyjscy deputowani o zatrzymaniu rosyjskich bojowników

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi Andrej Raukou powiedział jednak, że Moskwa nie przekazała żadnej informacji stronie białoruskiej.

Wersję pośrednio potwierdza fakt, że najemnicy całkowicie ignorowali zasady bezpieczeństwa: zarówno do hotelu w Mińsku, jak i do sanatorium pod białoruską stolicą zgłosili się całą grupą.

Osobiste rzeczy zatrzymanych. Zrzut ekranu z programu białoruskiej telewizji.

Ihar Iliasz, opr. pp/ belsat.eu

Psy wojny na Białorusi, czyli kampania wyborcza Łukaszenki

Wiadomości