Norwid i Norwidpol. Białoruskie korzenie polskiego poety

Na jednego z czterech patronów 2021 roku Sejm RP wybrał Cypriana Kamila Norwida – we wrześniu minie 200 lat od dnia jego urodzin. I choć poeta na świat przyszedł na Mazowszu, a na ziemiach dzisiejszej Białorusi nigdy nie był, to jest z nimi nierozerwalnie związany. Nieznane fakty z życia jego rodziny przedstawił nam historyk Kastuś Szytal.

Norwidpol – siedziba Norwidów oddana pod zastaw

Nazwisko Norwid jest jawnie bałtyjskie. Wiadomo, że ród ten żył w Wielkim Księstwie Litewskim, na terenie dzisiejszej Litwy, gdzie miał m.in. folwark Narwidziszki. To tam w 1784 roku na świat przyszedł ojciec poety – Jan Norwid.

Norwidowie mieli niespokojny charakter, byli skłonni do zmiany miejsca zamieszkania i charakteru działalności. Może dlatego dziadek Cypriana – Szymon Norwid – w czasach rozbiorów sprzedał rodowy majątek i kupił trzy wsie pod Dokszycami: Torguny, Trussy i Zaborze. Dwie ostatnie zniknęły z map jeszcze w połowie XIX wieku. Niedaleko Torgunów dziadek poety założył nową siedzibę rodu – Norwidpol (po białorusku Norwidpolle), czyli “miasto Norwidów”.

Dawny Norwidpol zaznaczony na międzywojennej polskiej mapie

Gdy Szymon zmarł, majątek trafił w ręce jego syna Jana. Był on wtedy sędzią powiatowym (ujezdowym) w Borysowie. W tym czasie Dokszyce należały właśnie do powiatu (ujezdu) borysowskiego guberni mińskiej.

Jan Norwid żenił się cztery razy. Jego pierwsza żona, Kazimiera z domu Węcławowicz, zmarła bezdzietnie w 1812 roku. Jan zapożyczył się u jej matki na wielką sumę pod zastaw majątku. Nie był w stanie spłacić wszystkich jej roszczeń i po długich bataliach sądowych musiał jej oddać Norwidpol.

Jego następne małżeństwo też nie trwało długo. Jan Norwid rozwiódł się z drugą i wyszedł za trzecią żonę w 1818 roku. Wybrał pochodzącą spod Wyszkowa na Mazowszu Ludwikę Zdzieborską. Małżonkowie osiedli w tych stronach, gdzie doczekali się pięciorga dzieci. Jednym z nich był Cyprian, który przyszedł na świat 24 września 1821 roku.

Poeta stracił matkę jeszcze jako małe dziecko – Ludwika zmarła w 1825 roku, po siedmiu latach małżeństwa. Jan Norwid ożenił się potem po raz czwarty, ale to małżeństwo też nie było szczęśliwe i zakończyło się rozwodem.

Dalszy los Norwidpola

Gdy Jan Norwid mieszkał w Królestwie Polskim, w jego ojczyźnie od 1822 do 1833 ciągnęły się procesy sądowe w związku z długami sędziego. Ostatecznie Norwidpol został przekazany Węcławowiczom, krewnym pierwszej żony. Pozew przeciwko Janowi Norwidowi został opublikowany w numerze 101 Kuryera Litewskigo z 28 sierpnia 1833 roku.

Możliwe, że to ta strata doprowadziła do śmierci Jana w 1835 roku.

Węcławowiczowie byli dobrymi gospodarzami. Norwidpol zachował pierwotną nazwę i był ich własnością aż do 1939 roku, gdy ziemie te zajęło ZSRR.

Norwidpol dziś. Pozostałości dworskiej alei. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

W latach 70. XIX wieku w majątku przyszli na świat dwaj znakomici lekarze: Zenon i Witold Orłowscy.

Zenon Orłowski (1871-1948) wykładał na Uniwersytecie Wileńskim, a po II wojnie światowej jako repatriant współtworzył Wydział Lekarski Uniwersytetu Łódzkiego. Zmarł na gruźlicę.

Z kolei młodszy Witold Orłowski (1874-1966) był profesorem Uniwersytetu Kazańskiego, potem wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Warszawie.

Ile Dyzmy w Dołędze-Mostowiczu? Nowe fakty o pisarzu z Głębokiego na Białorusi

Los Węcławowiczów po zajęciu Ziemi Dokszyckiej przez sowietów nie jest znany. Sam Norwidpol zniknął z map: najpierw nowe władze zamieniły budynki gospodarskie majątku w kołchoz, by potem je zburzyć i na ich miejscu wybudować fermę, która pracuje do dziś. Z dawnego dworu pozostało tylko kilka lip, pamiątek dawnej alei i kamienie z fundamentów w polu kukurydzy.

Norwidpol. Kamień, który mógł być częścią zabudowań dworskich. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

W poszukiwaniu niematerialnych śladów Norwidpola zajechaliśmy do domu kultury w Torgunach. Jednak tam pod szkłem tylko Lenin i obrazki z życia kołchozu. O żadnym Norwidzie nikt nic nie wie, nawet pracownicy kulturalno-oświatowi.

Cegła, pamiątka po majątku Norwidpol. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Jan Paweł II cytował Norwida

Za życia Cyprian Kamil Norwid nie doczekał się uznania. Jego twórczość odkryto ponownie dopiero po jego śmierci. Często cytował go w swoich kazaniach papież Jan Paweł II. Szczególnie jego triadę: “Piękno – Praca – Zmartwychwstanie” z poematu “Promethidion”.

„Piękno. Praca. Zmartwychwstanie”. Inskrypcja w kaplicy w Berezówce. Zdjęcie: Zmicier Łupacz/belsat.eu

Bo nie jest światło, by pod korcem stało,

Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,

Bo piękno na to jest, by zachwycało

Do pracy, praca, by się zmartwychwstało.

Zwracając się do działaczy kultury podczas swojej trzeciej pielgrzymki do ojczyzny 13 czerwca 1987 roku przemówił:

– Duch ludzki żyje prawdą i miłością. Stąd rodzi się także potrzeba piękna. Powiedział poeta: „Cóż wiesz o pięknem?… Kształtem jest Miłości„.

Ojciec Święty ponownie użył słów Norwida podczas swojego kazania w Olsztynie 6 czerwca 1991 roku, rozważając nad wolnością słowa:

– Przypatrzmy się znaczeniu prawdy w naszym życiu publicznym. W odnowionej Polsce nie ma już urzędu cenzury, różne stanowiska i poglądy mogą być przedstawiane publicznie. Została przywrócona – jakby powiedział Cyprian Norwid – „wolność mowy”.

Triada Norwida na Ziemi Dokszyckiej

„Promethidion” Norwida na ścianie kaplicy w Berezówce. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Norwidową triadę “Piękno – Praca – Zmartwychwstanie” można znaleźć na murze kaplicy w Berezówce. To przebudowany kantor kołchozowy, konsekrowany w 2010 roku. Przebudową zajmował się kapucyn Marek Pasiut, misjonarz z Polski. Za sprawą ojca Marka na Białorusi powstało wiele nowych świątyń: na cmentarzu w Dokszycach, w Zaszczesli, Gnieździłowie i Berezówce.

Mnich bardzo lubił pracować, wiele rzeczy robił własnoręcznie. Może dlatego na ścianie kaplicy w Berezówce umieścił właśnie cytat z Norwida.

Kaplica w Berezówce. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

W tej maleńkiej wiosce, gdzie ludzie dalej żyją z pracy własnych rąk, słowa poety brzmią szczególnie mocno i aktualnie. Bo Norwid w swoim poemacie wznosił pod niebiosa ludzką pracę, w tym prostą fizyczną pracę rolnika. A społeczeństwa tak wtedy, jak i dziś, nie bardzo ją docenia.

Ojciec Marek dążył też do pojednania katolików i prawosławnych, którzy od wieków mieszkają tu razem. Stąd symbol, który sam wymyślił: dwa krzyże, katolicki i prawosławny, które wyrastają z jednego korzenia, którym jest Słowo Boże.

Kaplica w Berezówce. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Ludzie znający kulturę sąsiadów nie są podatni na propagandę

Z krajoznawcą Kastusiem Szytalem rozmawialiśmy też o znaczeniu Cypriana Kamila Norwida dla Białorusi.

– Choć Norwid nigdy tu nie był, ale fakt, że jego ród był związany z naszą ziemią, sprzyja zainteresowaniu polską kulturą – mówi historyk.

Podkreśla on, że ciekawość do kultur sąsiednich narodów rozwija człowieka, rozszerza jego perspektywy.

– Obywatele dobrze znający historię, kulturę nie tylko swojego narodu, ale też sąsiadów, nie są podatni za propagandę i manipulacje – podsumowuje Szytal.

Jego zdaniem Białorusini dobrze znający polską kulturę, wiedzący o naszym wspólnym dziedzictwie historycznym, nigdy nie uwierzą, że Polska jest wrogiem Białorusi.

Białoruscy wojskowi straszą Polską, Litwą i NATO

Zmicier Łupacz, pj/belsat.eu

Wiadomości