Nocne Wilki bez białoruskiego wsparcia

Foto

Chirurg na czele kolumny Nocnych Wilków podjeżdża pod konsulat Rosji w Brześciu. Już tradycyjnie Aleksandr Załdostanow porusza się po drodze bez kasku, a drogówka nie reaguje

Jeszcze trzy lata temu motocyklistów Putina przyjmował na Białorusi Wiktar Łukaszenka. Teraz władze ich unikają, ale dalej przepuszczają do polskiej granicy.

Na Linii Stalina, w Pińsku i Brześci nikt z przedstawicieli władz nie witał Nocnych Wilków – proputinowskiego gangu motocyklowego, uczestników walk w Donbasie i Syrii. Zdaje się, że Białorusini zaczynają rozumieć, czym grożą takie wizyty.

Alona Masłowa i Aleksandr Załdostanow na terenie twierdzy brzeskiej

Dyrektor Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury w Brześciu Alona Masłowa odznacza Aleksandra Załdostanowa ps. Chirurg na terenie twierdzy brzeskiej. Lider Nocnych Wilków otrzymał medal za aktywność społeczną, szerzenie idei humanizmu i patriotyzmu, wzmacniane wartości moralnych i obywatelskich, rozwój kontaktów międzynarodowych i międzypaństwowych.

Podobne akcje nie są na Białorusi zakazane, ale władze już ich nie popierają. Dwa lata temu Chirurga w twierdzy brzeskiej witał dyrektor muzeum-miejsca pamięci i zastępca przewodniczącego stałego komitetu ds. międzynarodowych i bezpieczeństwa narodowego Rady Republiki Ryhor Bysiuk. Obaj mieli na piersiach wielkie wstęgi św. Jerzego. Tym razem urzędnik nie miał na sobie symbolu „russkiego miru”, a widząc kamerę Biełsatu nawet nie podszedł do Nocnych Wilków.

Uczestniczki międzynarodowego projektu twórczego i rozwoju osobistego dzieci i młodzieży „Dzieci XXI wieku” witają Nocne Wilki na terenie twierdzy-bohatera

Opuszczonym przez białoruskich urzędników motocyklistom przyszło prosić o pomoc rosyjskich dyplomatów. Rosyjskie Centrum Nauki i Kultury w Brześciu i konsulat generalny Rosji zorganizowały w twierdzy brzeskiej festiwal młodzieżowy „Dzieci XXI wieku”. Na imprezę przywieziono rosyjskie dzieci i muzyków. Głównym punktem programu było pojawienie się pod wiecznym ogniem Chirurga i konsula Rosji Igora Koniakina.

Nocne Wilki składają kwiaty pod wiecznym ogniem w twierdzy brzeskiej

Motocyklistom nie towarzyszą w tym roku rosyjscy dziennikarze i białoruskie media, dlatego wszystko musieli robić sami. Nocne Wilki zorganizowały konferencję prasową, na którą nie wpuściły dziennikarzy Biełsatu. Przedstawiciel służby prasowej motocyklistów usiłował się potem „dogadać” z naszą ekipą i żądał dziennikarzy Biełsatu ich prywatnych numerów telefonu.

Każde ważne wydarzenie jest starannie rejestrowane przez samych motocyklistów. Nocne Wilki podróżują w tym roku bez drużyny rosyjskich propagandystów, zdjęcia robią sami.

Motocykliści, uczestnicy walk w Donbasie i Syrii, nie odważyli się wwieźć na teren Białorusi flag tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, co zapowiadali wcześniej.

Wcześniej rosyjski gang motocyklowy zachowywał się na Białorusi jak u siebie w domu. Wilki pozwalały sobie wcześniej na pozostawianie motocykli i wejście do twierdzy brzeskiej w pełnym składzie. W tym roku Rosjanie wystawili przy nich straż, rozumiejąc, że są na Białorusi niechcianymi gośćmi. Nawet brzeski hotel odmówił im noclegu.

W kolumnie Nocnych Wilków jadą motocykle na polskich i słowackich numerach. I tylko one przekroczyły polsko-białoruską granicę

Zostawieni bez pomocy motocykliści Putina nawet nie próbowali przekroczyć granicy z Polską. Z dwudziestu maszyn do Unii Europejskiej wjechały tylko cztery – na polskich i słowackich rejestracjach. Pozostałe Wilki opuściły miasto.

Zobacz także:

Tekst Aleś Lauczyk, PJ, zdjęcia Miłana Charytonawa, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze