Niedziela na Białorusi: zatrzymania, granaty hukowe i gaz

Marsz w Mińsku, zdj.: Agata Kwiatkowska/Biełsat

W czasie tradycyjnych niedzielnych demonstracji zatrzymano, według obrońców praw człowieka, ponad 140 osób. Dzisiejsze demonstracje były liczniejsze niż w poprzednich tygodniach – dziś upływa bowiem termin, jaki opozycja dała Alaksandrowi Łukaszence na oddanie władzy.

Według wielu dziennikarzy obserwujących dzisiejszy protest w Mińsku, wzięło w nim udział około stu tysięcy osób. Agencja Biełapan mówi nawet o dwustu tysiącach w szczytowym momencie.

Marsz w Mińsku, zdj.: Agata Kwiatkowska/Biełsat

Do brutalnego ataku funkcjonariuszy na pokojowych manifestantów doszło wieczorem na ulicy Orłowskiej. Milicja użyła granatów hukowych oraz broni pneumatycznej. Chowających się demonstrantów szukano po podwórkach.

Do zatrzymań i ataków milicji i oddziałów specjalnych OMON dochodziło też w innych miastach. Według kanału Telegram Hrodna Life, w Grodnie zatrzymano od 80 do stu osób. W Brześciu, zdaniem obrońców praw człowieka, 40 demonstrantów.

Marsz w Mińsku, zdj.: Agata Kwiatkowska/Biełsat

Prorządowe organizacje i wielkie zakłady pracy miały zwieźć dziś do stolicy kilkadziesiąt tysięcy osób, które wzięłyby udział w wiecu poparcia dla Łukaszenki. W piątek został on jednak odwołany – oficjalnie ze względu na zbyt dużą liczbę chętnych, a nieoficjalnie dlatego, że Białorusini nie chcieli w nim uczestniczyć nawet pod przymusem.

Mińsk, zdj.: Wot-tak

O północy upływa termin tzw. narodowego ultimatum, które postawiła Łukaszence liderka opozycji Swiatłana Cichanouskaja. Zapowiedziała ogólnokrajowy strajk, jeżeli do niedzieli włącznie Łukaszenka nie spełni trzech żądań. Ma on ogłosić swoją dymisję oraz doprowadzić do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i do zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

Działacze kultury popierają strajk

pp/belsat.eu

Wiadomości