Litewska prokuratura zajęła się torturami na Białorusi

Prokurator Generalny Evaldas Pašilis wszczął wstępne postępowanie w związku z zeznaniami obywatela Białorusi Maksima Charoszyna na podstawie kodeksu karnego Litwy i paragrafu mówiącego o “niezgodnym z międzynarodowym prawem traktowaniu ludzi, spowodowaniu uszkodzeń ciała i torturach”.

W oświadczeniu Prokuratury czytamy, że Maksim Charoszyn zeznał, że 13 października w Mińsku zastosowano wobec niego przemoc.

– Okoliczności wydarzenia wskazane przez zeznającego i drugie dane, które zostały przekazane prokuraturze, zostały ocenione, jako mające cechy przestępstwa wobec którego jest stosowana uniwersalna jurysdykcja zgodnie z KK Litwy – napisano.

Zasada jurysdykcji uniwersalnej przewiduje, że państwo może stosować swoje prawo karne wobec osób oskarżonych niezależnie od ich obywatelstwa, ofiary oraz miejsca popełnienia tego przestępstwa. Może być ona stosowana w wyjątkowych wypadkach, a takim są tortury, jako jedno z przestępstw przeciwko ludzkości.

– Niektóre państwa gwarantują swoim obywatelom bardzo szerokie prawa osobiste i wolności, podczas gdy inne specjalnie zawężają granice demokracji. […] Wszyscy mamy prawo do życia i godności, niezależnie od narodowości i prawo do pomocy ze strony innych państw – zaznaczył Evaldas Pašilis

Prokurator Generalny przyznał przy tym, że sprawa jest wyjątkowo trudna i nie wiadomo, ile czasu zajmie jej zbadanie. Nie wyklucza przy tym, że w międzyczasie pojawią się też informacje o nowych poszkodowanych.

Brutalne zatrzymanie podejrzanego o zniszczenie armatki wodnej

Maksim Charoszyn to właściciel ekskluzywnej kwiaciarni w centrum Mińska, który został pobity 13 października w czasie brutalnego zatrzymania. 5 dni później udało mu się jednak wyjechać z Białorusi. 27 listopada złożył doniesienie do litewskiej prokuratury wraz z rezultatami obdukcji, badań lekarskich, zdjęciami i filmami wideo. Sztab opozycjonistki Swiatłany Cichanouskiej poinformował wówczas, że pracuje z prawnikami z innych krajów, dokąd uciekli bici i torturowani Białorusini nad składaniem podobnych pozwów, między innymi, w: Polsce, Niemczech, Belgii i Holandii.

Mińsk: dwa lata kolonii karnej za napis na chodniku „Nie zapomnimy”

pp/belsat.eu wg Nawiny, Delfi

Wiadomości