Kto i po co gra katastrofą ukraińskiego samolotu?

Ukraińscy śledczy lecą do Teheranu szukać prawdy o katastrofie boeinga linii UIA. Tymczasem w sieci zaczynają krążyć coraz bardziej niestworzone teorie spiskowe. Nie bez powodu.

Sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ołeksij Daniłow ogłosił dziś, że Kijów bierze pod uwagę cztery główne wersje katastrofy boeinga 737-800 na teherańskim lotnisku. Wśród rozpatrywanych wersji znajduje się – jego zdaniem – ta, o zestrzeleniu samolotu za pomocą zestawu 9K330 Tor (SA-15) rosyjskiej, bądź sowieckiej produkcji – podaje censor.net. Ponad 20 tego typu zestawów przeciwlotniczych krótkiego i średniego zasięgu znajduje się na wyposażeniu irańskiej obrony przeciwlotniczej.

Jeszcze wczoraj prezydent Wołodymyr Zełenski prosił o powściągliwość w ocenie katastrofy. Ale w międzyczasie pojawiły się na Twitterze zdjęcia resztek rakiety 9M330 z zestawu Tor, znalezione jakoby w pobliżu miejsca katastrofy. Zdjęcia opublikował niejaki Ashkan Monfared. Jego konto już jest zawieszone przez Twittera.

Chaos i spekulacje

Dla świata noc z 7 na 8 stycznia była momentem dramatycznym z uwagi na potencjalne ryzyko wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Po irańskim ostrzale baz w Iraku, w których stacjonują amerykańscy (a także m.in. polscy) żołnierze wszyscy czekali na odpowiedź Donalda Trumpa.

Katastrofa ukraińskiego samolotu pasażerskiego znalazła się w tle wielkiej gry o Bliski Wschód. Od początku tragedia ta była najważniejsza, rzecz jasna, dla Ukraińców. Dziś wysuwa się jednak na pierwszy plan, jako potencjalna przyczyna dodatkowych komplikacji w i tak mocno zawikłanej sytuacji wokół Iranu.

Ukraiński prezydent pospiesznie wrócił wczoraj z Omanu, gdzie spędzał urlop, do Kijowa. Bardzo szybko pojawiła się cała lista coraz bardziej fantastycznych wersji katastrofy. Początkowo pojawiły się opinie, że Irańczycy wystrzeliwując salwy rakiet na Irak, zapewne przypadkowo strącili ukraiński samolot rakietą balistyczną. Ta wersja od razu wydawała się nieprawdopodobna – Irańczycy nie odpalali rakiet z okolic Teheranu, gdyż mają one zasięg ok. 500 km., czyli mniej niż odległość do irackiej granicy.

Nieprawdopodobne jest również pogodzenie tej teorii z trajektorią lotu tego typu rakiet. Kijów tonował emocje: zarówno prezydent, jak i premier oraz władze linii UIA powtarzały, że samolot był nowy, załoga doświadczona, ale awaria jest prawdopodobna. Choć jednocześnie ukraińskie władze nie kryły, że rozpatrują każdą możliwość. Koincydencja w czasie i miejscu z napiętą sytuacją wokół Iranu, atakiem rakietowym na Amerykanów spowodowała, że emocje rosły. A ci, którzy lubią mieszać i wykorzystywać takie sytuacje do swoich celów nie odpuścili sposobności by zwiększyć chaos informacyjny.

Rosyjski ekspert i publicysta Michaił Delagin wysnuł np. teorię, że ukraińskiego boeinga strącili Amerykanie. Wcześniej w Omanie Wołodymyr Zełenski miał jakoby uzgodnić prowokację ze swoimi tajemniczymi „nadzorcami”. Celem było oskarżenie Iranu.

To nic, że zarówno Amerykanie, jak i Ukraińcy studzili emocje i nikt nie oskarżył Teheranu, a katastrofa nie stała się „casus belli”. Tyle, że ta teoria zaczęła już żyć swoim życiem. Np. rosyjska Federalna Agencja Informacyjna z dużą dozą pewności analizuje, że samolot strącił amerykański dron. Nawet agencja RIA Nowosti nazwała katastrofę „dziwną”, cytując amerykańskiego eksperta lotniczego Arnolda Barnetta.

Inny rosyjski ekspert Aleksiej Leonkow przekonuje w Moskiewskim Komsomolcu, że samolot mogli zestrzelić tylko Amerykanie. Wypowiadający się w prawosławno-nacjonalistycznej telewizji Cargrad eksperci twierdzą, że samolot strącili Izraelczycy, by obciążyć Iran. Ta wersja również krąży po rosyjskim internecie.

Ale najpopularniejszą z tajemniczych teorii jest ta, że boeing mógł być ofiarą przypadkowego trafienia irańskiej obrony przeciwlotniczej. Ta, była w noc uderzenia na amerykańskie bazy postawiona w stan najwyższej gotowości. I mogła się pomylić, widząc na radarach obiekt i biorąc go za amerykański samolot, bądź dron. Taką wersję biorą pod uwagę zarówno ukraińscy śledczy, jak i (zupełnie niezależnie) międzynarodowa, dziennikarska grupa śledcza The Bellingcat, która zaczęła własne śledztwo i analizuje drobiazgowo wszelkie ślady w sieci.

Boeing za boeinga

Według Reutersa pięć źródeł w służbach wywiadowczych, w tym jedno w kanadyjskich (wśród ofiar katastrofy było 63 obywateli Kanady) uważają, że nie doszło do zestrzelenia. Tylko do awarii w samolocie. Podobne zdanie ma znany, australijski ekspert lotniczy Jeffrey Thomas z portalu airlineratings.com.

Inny ekspert, Tim van Beveren z Niemiec uważa, że za wcześnie na takie wnioski. Wersje obciążające jedną i drugą stronę będą się pojawiać. W ukraińskim internecie krążyła np. informacja, jakoby stewardessa Katerina Statnik dzwoniła do krewnych w ostatnich sekundach przed katastrofą i mówiła, że strzelają do samolotu.

Rosja oskarżyła Ukrainę o strącenie malezyjskiego boeinga MH17

Był to, jak się okazało, typowy fake-news. Rosjanie przećwiczyli tę metodę w 2014 r., po katastrofie malezyjskiego boeinga MH17 nad Donbasem. Wtedy również internet zasypała masa fantastycznych teorii, jakoby samolot zestrzelili Ukraińcy. A tak w ogóle, to nie był zestrzelony, tylko porwany – twierdzili inni. Rosyjskie telewizje pokazywały grafiki z ukraińskimi myśliwcami strzelającymi do boeinga. Mnogość wersji i teorii jest na rękę Moskwie. Powoduje dezorientację, niszczy autorytet władz i pogłębia przeświadczenie, że Ukrainę (czy Rosję) otaczają spiski.

W przypadku tragedii pod Teheranem kluczowe będzie również przerzucanie się oskarżeniami między USA, a Iranem. Co w warunkach bliskowschodniej konfrontacji stanie się dla trzeciej zainteresowanej strony wygodnym narzędziem manipulacji. Ukraińscy śledczy w Iranie nie będą mieli łatwego zadania. Muszą się spieszyć, bo ścigają się z machiną propagandową, która sama produkuje alternatywne wersje rzeczywistości. Im dłużej będziemy czekać na wyniki śledztwa, tym mniej ludzi w nie uwierzy.

Moskwa ryzykownie gra irańskimi emocjami

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też

Wiadomości