Księżna Drucka-Lubecka z wizytą na Grodzieńszczyźnie: „Rodzice nie mówili o przeszłości”

Foto

Księżna Elżbieta w pałacu Druckich-Lubeckich w Szczuczynie. Zdj. Wasil Małczanau/belsat.eu

Potomkini słynnego rodu po raz pierwszy przyjechała na Białoruś, aby odwiedzić rodzinne strony swoich przodków.

O tym, że pałac książąt Druckich-Lubeckich w Szczuczynie przetrwał do dziś, żyjący przedstawiciele rozproszonego po świecie rodu dowiedzieli się 20 lat temu. Ich rodzina opuściła rodzinne strony w 1939 roku, uciekając przed bolszewikami, a w 1945 ostatecznie wyemigrowała z kraju. Elżbieta Drucka-Lubecka miała wtedy dwa latka.

– Nie zabraliśmy ze sobą żadnych wspomnień, nie mogliśmy wziąć ze sobą żadnych archiwów – opowiadała wczoraj podczas spotkania z białoruskimi dziennikarzami, którzy towarzyszyli jej podczas wizyty.

Jej rodzice długo szukali przytułku dla siebie i trzech córek. Najpierw mieszkali w Niemczech i Francji, a ostatecznie osiedli w Belgii. Przeszłość pozostała tematem tabu.

– Dla nich bolszewizm był tematem, o którym nie chcieli nawet rozmawiać – wspominała księżna. – Dla nas, dzieci, było to bardzo trudne, bo nie chcieli odpowiadać na żadne pytanie. Dlatego bardzo mało wiemy i spodziewałam się, że właśnie przyjeżdżając na tę ziemię, dowiem się więcej.

Dla jednych – muzealne eksponaty, dla drugich – rodzinne pamiątki. Zdj. Wasil Małczanau/belsat.eu

Elżbieta Drucka-Lubecka jest w prostej linii praprawnuczką jednego z najsłynniejszych przedstawicieli tego starego litewskiego rodu – księcia Franciszka Ksawerego. Minister finansów Królestwa Polskiego i mason, ożenił się ze swoją 14-letnią krewniaczką i w 1814 roku zamieszkał w leżącym pomiędzy Grodnem a Lidą Szczuczynie. Książęca para doczekała się siedmiorga dzieci, a ich wnuk Władysław wybudował pałac, który do dziś jest wizytówką miasta. Ale nie mniej znaną „pamiątkę dla potomnych” pozostawił po sobie już jego dziadek.

Wśród słynnych przodków. Zdj. Wasil Małczanau/belsat.eu

– Było mi bardzo miło słyszeć, że mój prapradziadek Franciszek Ksawery był jednym z założycieli Kanału Augustowskiego. W ogóle nasz przewodnik cały czas mówi, że to wszystko należało do Druckich-Lubeckich. I to i tamto… Czuję się trochę jak w domu, ale niezupełnie – dzieliła się swoimi wrażeniami księżna.

Ostatni potomkowie rodu noszący to nazwisko przebywają bowiem już od wielu dziesięcioleci daleko od rodzinnych stron oraz od siebie nawzajem. Przedstawiciel męskiej linii pozostał tylko jeden: mieszka w Kalifornii, ma już 87 lat i nie dochował się dzieci.

Drzewo genealogiczne rodu Druckich-Lubeckich. Zdj. Wasil Małczanau/belsat.eu

– Niestety, na nim ród wygasa. Ja co prawda mam czworo dzieci, ale wszystkie one noszą nazwisko mojego męża – de Sejournet – wyjaśniała księżna Elżbieta.

Miała jeszcze cztery siostry: jedna wyjechała do Ameryki, dwie zostały w Belgii i jedna – we Francji.

– Jednak teraz wszystkie one są u Pana Boga. Zostałam tylko ja…

Księżna Elżbieta Drucka-Lubecka. Zdj. Wasil Małczanau/belsat.eu

Paulina Walisz, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze