Jak polsko-amerykańska umowa zabolała Rosję?


Andrzej Duda i Donald Trump podpisują umowę, która nie spodobała się w Moskwie. Źródło: president.pl

Podpisana w Waszyngtonie umowa stwarza nową rzeczywistość w naszej części Europy. Kreml na razie reaguje rytualnym oburzeniem oraz szyderstwem i powołuje się na umowy, których sam nie przestrzega.

Rosja nerwowo reagowała na każde zwiększenie obecności wojskowej USA czy państw NATO w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Umowy podpisane 12 czerwca w Waszyngtonie przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa stwarzają jednak nową rzeczywistość. I jest tak kompleksowa, że Moskwa na razie nie ustaliła, która część porozumienia ma być najostrzej krytykowana przez propagandową narrację.

W pakiecie polsko-amerykańskich umów są przecież kwestie wzmocnienia trwałej obecności amerykańskich wojsk w Polsce o tysiąc żołnierzy, ale i rozbudowa amerykańskiej infrastruktury i umiejscowienie nad Wisłą Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego. Oprócz tego są drobniejsze, ale bardzo ważne z punktu widzenia obronności kwestie: np. utworzenie w Polsce zdolności operacyjnych dla amerykańskich sił specjalnych, czy bazy dla bezzałogowców MQ-9 (popularne drony). Do tego porozumienia w sprawie energetyki, czy zakupu przez Polskę myśliwców F-35. Kreml nie zdążył jeszcze „przepracować” wszystkich wątków. Dlatego skupia się głównie na kwestiach militarnych.

Rosyjska armia obserwuje plany zwiększenia sił USA w Polsce

Wojskowi analizują

Do tej pory najmocniejszą reakcją, płynącą z samego Kremla, była wypowiedź Dmitrija Pieskowa, rzecznika Władimira Putina. Oraz oświadczenie MSZ.

– Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że rosyjscy wojskowi z dużą uwagą odnotowują wszystkie te wiadomosci, analizują informacje i robią tak, żeby podobne kroki w żaden sposób nie zagrażały bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej – powiedział wczoraj Pieskow.

Swoje oświadczenie wydało również rosyjskie MSZ. Można w nim przeczytać, że Rosja jest zaniepokojona decyzją Warszawy i Waszyngtonu o rozmieszczeniu w Polsce eskadry bezzałogowców. Wiceminister Siergiej Riabkow sugerował, że to pogwałcenie umów międzynarodowych.

Krytykując polsko-amerykańską współpracę Moskwa najczęściej powołuje się na umowę NATO-Rosja z 1997 r. Zakłada ona, że w nowych państwach członkowskich Sojuszu nie wolno rozmieszczać na stałe dużych natowskich jednostek wojskowych o charakterze ofensywnym, oraz takiego uzbrojenia. Tyle, że umowa z 1997 r. była jedynie niewiążącą deklaracją, ustaloną w okresie przejściowym. A do tego Rosja pogwałciła ją wielokrotnie, choćby zbrojąc ofensywnie obwód kalinigradzki, czy atakując Ukrainę.

Waszyngton wysila się, by wzmocnić swój wpływ na Europę. (…) USA wykorzystują ogniwa konfliktu w europejskim partnerstwie, takie jak Polska, która gotowa jest wypełniać życzenia patrona zza oceanu, podporządkować się w sprawach energetyki, obronności i polityki zagranicznej – mówił Siergiej Żelezniak, deputowany rosyjskiej Dumy z komisji ds. polityki zagranicznej.

I właśnie wątek rzekomej uległości Polski oraz neokolonialnej polityki USA stał się głównym motywem festiwalu szyderstw w rosyjskich mediach.

Niegroźne drony i słaby F-35

Rosyjskie media póki co nie straszą zagrożeniem ze strony Polski. Za to kpią. Np. portal Sputnik wyśmiewa zakup myśliwców F-35, oceniając, że Polska nabywa kota w worku. A F-35 jest pełen wad i nie przewyższa najnowszych myśliwców rosyjskich. Sputnik cytuje również wpis Aleksieja Puszkowa z Rady Federacji oburzonego słowami Andrzeja Dudy w Waszyngtonie .

– Duda powiedział, że Polacy są odważniejsi od Rosjan, a Rosja zawsze chciała przejąć część Polski. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego w latach 1919-1920 Polacy zajęli część naszego terytorium, a nawet Kijów. Czy to jest polskie miasto? A co do odwagi: prezydent Polski po prostu słabo zna historię, powinien się poduczyć – napisał Puszkow.

Często zajmujący się Polską i powiązany ze środowiskami neo-imperialnymi portal Regnum pisze, że Trump umie zarabiać na Polakach. W podobnym duchu utrzymane są relacje telewizyjne.

Np. stacja NTW mówi o służalczości Polaków względem USA. Wypowiadający w rosyjskich mediach eskperci wojskowi najwięcej uwagi poświęcają bezzałogowym statkom powietrznym MQ-9 Reaper.

– Jako cel dla obrony powietrznej, bezzałogowiec to trudna sztuka – mówił w komentarzu dla RIA Nowosti Michaił Chodarenok, ekspert wojskowy.

Inny ekspert, Wiktor Murachowskij uspokajał, że MQ-9 na terytorium Polski nie stanowią zagrożenia dla Rosji, bo będzie ich za mało. Jego zdaniem ich rozmieszczenie jest jednak krokiem wrogim wobec Rosji.

Pierwsze opinie w rosyjskich mediach jasno wskazują kierunek, w jakim zmierzać będzie rosyjska narracja w najbliższym czasie: bagatelizacja wzmocnienia obronności Polski, przy jednoczesnym wypominaniu łamania ustaleń międzynarodowych oraz podkreślaniu zagrożenia i zaczepnego charakteru polsko-amerykańskiego sojuszu. Dlatego tak wiele uwagi rosyjskie media poświęcają statkom bezzałogowym, bo to one będą najmocniej demonizowane.

Teraz należy jednak poczekać, aż głos zabierze sam Władimir Putin. Niedługo, w czasie telekonferencji 20 czerwca będzie miał ku temu okazję.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze