Integracja wojskowa Białorusi i Rosji: manewry wokół niezależności

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Kłótnie o ropę i pieniądze nie przeszkadzają Białorusi i Rosji zacieśniać współpracę wojskową. W kwestiach bezpieczeństwa i obrony Mińsk dalej jest najbliższym sojusznikiem Moskwy.

W ostatni piątek zakończyły się pierwsze w tym roku wspólne białorusko-rosyjskie manewry. Na poligonie Zawieliczie w obwodzie pskowskim w Rosji ćwiczyło wspólnie ok. 400 rosyjskich i 80 białoruskich żołnierzy wojsk powietrznodesantowych. Wspólnie z żołnierzami pskowskiej, 76. dywizji desantowej trenowali Białorusini z sił specjalnych.

To pierwsze takie manewry od czasu wzrostu napięcia między Mińskiem i Moskwą z powodu ciężkich negocjacji o rosyjską ropę i gaz dla Białorusi, oraz integrację obu państw. Były przeprowadzone zgodnie z planem. Pokazują, że Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin mogą się ostro spierać o pieniądze i model podporządkowania Białorusi, ale jedno pozostaje niezmienne: poważne podejście do kwestii obronnych.

W budowaniu wspólnego obszaru współpracy wojskowej Mińsk i Moskwa dawno już wyprzedziły integrację gospodarczą i polityczną. Pod tym względem Łukaszenka jest najważniejszym sojusznikiem Putina.

Integracja w mundurach

Jeśli poczyta się same tylko nagłówki tekstów prasowych, ale i poważnych analiz różnych think-tanków na temat relacji białorusko-rosyjskich w ostatnich latach, to zostaniemy z wrażeniem, że to dwa ostro skonfliktowane państwa. Sinusoida kryzysów ostrych wypowiedzi ze strony obu przywódców, zakręcania kurka z surowcami, sankcji gospodarczych gróźb i przełomowych szczytów nie wskazuje na to, że oba państwa prowadzą wspólną politykę obronną. A jednak w tak kluczowej kwestii Moskwa i Mińsk nie tylko bezproblemowo współpracują, ale i w znacznym stopniu integrują swoje siły zbrojne.

https://belsat.eu/pl/news/zajeli-krym-teraz-cwicza-nad-bugiem/

Wspólne ćwiczenia rosyjskich żołnierzy desantu i białoruskich „specjalsów” trwają od dawna. W 2018 r. Rosjanie z 76. Pskowskiej Dywizji Desantowo-Szturmowej ćwiczyli razem z żołnierzami białoruskiej 38. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Desantowo-Szturmowej. Wspólne białorusko-rosyjskie ćwiczenia dwa lata temu odbyły się w rejonie Brześcia, a więc tuż przy granicy z Polską.

Siły specjalne i desantowe oraz obrona przeciwlotnicza należą do najczęściej trenujących wspólnie rodzajów wojsk. Białorusini i Rosjanie przeprowadzają jednak razem manewry dużo większych związków taktycznych.

Największe tego typu duże ćwiczenia miały miejsce ostatnio we wrześniu ubiegłego roku (Tarcza Związku 2019). Na poligonie Mulino w obwodzie niżnonowogrodzkim ćwiczyło w sumie 8 tys. żołnierzy rosyjskich i 4 tys. białoruskich. Wykorzystali oni 70 samolotów i śmigłowców oraz 950 jednostek innego sprzętu. Tarcza Związku to manewry cykliczne, organizowane co dwa lata. Rosyjskim sprawdzianem gotowości bojowej na dużą skalę, przy tym z dużym udziałem wojsk białoruskich były manewry Zapad 2017.

Manewry Łukaszenki

Wojskowa integracja to nie tylko wspólne ćwiczenia. Z rosyjskiej perspektywy Białoruś odgrywała rolę strefy buforowej wobec NATO. Idea współpracy obronnej z Białorusią pojawiała się w oficjalnych dokumentach rosyjskich – np. doktrynie obronnej Rosji. Obie armie: białoruska i rosyjska są formalnie odrębnymi organizmami. Posługują się jednak tym samym językiem, większość oficerów armii białoruskiej kończyła sowieckie, bądź rosyjskie uczelnie wojskowe, lub przynajmniej przechodziła w Rosji różnego rodzaju szkolenia. Armia białoruska ma do dyspozycji postsowiecki, bądź rosyjski sprzęt.

https://belsat.eu/pl/news/bialoruski-resort-obrony-rozpoczal-kontrole-gotowosci-bojowej-i-mobilizacyjnej-wojsk/

Najlepiej zintegrowana jest obrona przeciwlotnicza – oba państwa prowadzą bieżącą wymianę informacji w tym zakresie. Podobnie sprawa wygląda w zakresie wywiadowczym.

A jednak Alaksandr Łukaszenka również nawet we współpracy wojskowej potrafi prowadzić typową dla siebie politykę manewrowania między całkowitym, a częściowym uzależnieniem od rosyjskiego sojusznika. Świadczy o tym trwający od lat opór przeciw budowie na Białorusi nowej, dużej rosyjskiej bazy lotniczej. Ale także podejmowane w ciągu ostatnich miesięcy próby wysyłania sygnałów na Zachód, że Mińsk jest w stanie prowadzić samodzielną politykę bezpieczeństwa (kontakty z Amerykanami i państwami NATO).

Z rosyjskiej perspektywy całkowite podporządkowanie Białorusi w kwestiach obronnych byłoby cenne. Dałoby możliwość rozbudowy infrastruktury wojskowej tuż pod granicą Polski i Litwy, oraz zabezpieczenia osamotnionej „wyspy” obwodu kaliningradzkiego.

Jednak dla Łukaszenki cenniejsze jest zachowanie choćby częściowej suwerenności w polityce obronnej. Nawet jeśli armia białoruska jest bardzo głęboko zintegrowana z rosyjską i w wielu obszarach stanowi faktycznie jej przybudówkę, a różnice sprowadzają się wyłącznie do innych mundurów i symboli.

Poborowy relacjonuje: białoruska armia przepojona rosyjskim duchem

Zresztą, nawet w kwestiach symbolicznych Łukaszenka stara się demonstrować braterstwo broni. Białoruscy żołnierze wezmą np. udział w defiladzie 9 maja na Placu Czerwonym. Podobnie, jak udział białoruskich komandosów we wspólnych manewrach, jest to dla Mińska mniejsza cena, niż rosyjska baza i np. wspólne dowództwo obu armii.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów