Grodno: polowanie na dziennikarzy i odbicie zatrzymanych

W mieście nad Niemnem trwa 50. dzień protestów przeciwko władzy Łukaszenki. Milicja w Grodnie działała dziś wyjątkowo brutalnie, używając „środków specjalnych” i zatrzymując dziennikarzy.

Dzisiejsze demonstracje odbyły się pod hasłem „narodowej inauguracji prezydentury” Swiatłany Cichanouskiej, która według protestujących wygrała wybory na Białorusi.

Jak poinformował nasz korespondent Paweł Mażejka, mieszkańcy miasta zebrali się w 15 miejscach, w tym przed uczelniami, dworcami i centrami handlowymi. Wzięło w nich udział kilka tysięcy osób. Dołączyli do nich kierowcy, którzy trąbili klaksonami, bez względu na starania drogówki, by ich uciszyć.

Już w pierwszych minutach po rozpoczęciu demonstracji zatrzymano przynajmniej kilka osób. Wśród nich zatrzymany został dziennikarz newgrodno.by Ihar Remzik. OMON zdarł z niego kamizelkę z napisem prasa, która oznacza, że nie jest uczestnikiem demonstracji.

Potem zamaskowani mężczyźni w zielonych kombinezonach zatrzymali też dziennikarkę TUT.BY Wolha Kamiahina i fotografkę TUT.BY Kaciaryna Hardziejewa, które potem wypuszczono.

Zatrzymanie grodzieńskich dziennikarek TUT.BY

Pod centrum młodzieżowym Halaktyka siły porządkowe użyły gazu. W komunikatorze Telegram pojawiło się też nagranie, na którym demonstranci stawili opór milicji. Odbili oni chłopaka, którego OMONowicy ciągnęli po ziemi. Jeden z demonstrantów uderzył milicjanta w kask pięścią, milicja biła ludzi pałkami, ale zatrzymanemu udało się uciec.

Według naszego korespondenta Alesia Kajrysa uczestnicy protestu „trollują” służby, ogłaszając w internecie zbiórki w odległych punktach i zmuszając OMON do poszukiwania ich po mieście.

Od początku dni w Grodnie zatrzymano kilkadziesiąt osób. Wśród nich, poza dziennikarzami, jest znany historyk i przewodnik Eduard Dzmuchouski. Pod wieczór ludzi zaczęto wypuszczać z komisariatów milicji, po spisaniu protokołu popełnienia wykroczenia – udziału w nielegalnym zgromadzeniu. Wcześniej świadkowie informowali o karetkach, które przyjechały do zatrzymanych.

Jednak większość zatrzymanych spędzi dziś noc w więzieniu – w areszcie nie ma już miejsca. Mówi się też o wszczęciu sprawy karnej za starcie z milicją.

Protesty odbyły się dziś w cały kraju. W Mińsku w kolejnym wielkim marszu wzięło udział ponad 100 tysięcy osób.

50. dzień protestów na Białorusi

pj/belsat.eu

Wiadomości