Dziennikarka Biełsatu pobita przez strażniczkę. Trafiła do szpitala

Alena Dubowik przebywała w areszcie trzy dni, teraz trafiła do szpitala. Zdjęcie: belsat.eu

Alena Dubowik, mińska współpracowniczka Biełsatu, padła ofiarą brutalności milicji. Po wypuszczeniu z aresztu wymagała pilnej pomocy lekarskiej.

Dziennikarkę Biełsatu Alenę Dubowik zatrzymano wieczorem 10 sierpnia w pobliżu komisariatu Centralnego Rajonu w Mińsku. Była w towarzystwie drugiej współpracowniczki stacji, Taćciany Biełaszowej, z którą pojechały tam w poszukiwaniu operatora kamery Witala Dubika. Obydwie miały na sobie kamizelki z widocznym napisem PRESS, co jednak nie powstrzymało OMON-owców.

– W areszcie od razu zaczęli mnie bić. Była tam jedna kobieta w mundurze. Nie wiem, jaki to był mundur, nie pamiętam. Ona była strażniczką. Biła wszystkie dziewczyny. Potem, trzynastego, kiedy miałam rozprawę, odmówiłam podpisania dokumentów, według których zostałam zabrana spod centrum handlowego „Ryha”. Wtedy wyprowadzili mnie na korytarz, a ona skopała mnie kolanem w brzuch – opowiada Dubowik.

Dziennikarka jednak trwała przy swoim. Długo ją przekonywali, ale ostatecznie napisali protokół na nowo, zgodnie z prawdą – że zatrzymano ją pod komisariatem.

– Wiem, że o tej strażniczce wiele osób pisało i opowiadało. Podobno ma na imię Kryścina – a może jakoś inaczej… Blondynka z długimi włosami, koło trzydziestki. Bardzo chciałabym odnaleźć pozostałe dziewczyny, które poczuły na sobie jej pięści i kopniaki. Byłam przetrzymywana w budynku aresztu na piętrze, w celi nr 9. Dziewczyny, odezwijcie się! Jeśli ktoś zna imię tej strażniczki, będę wdzięczna za informację – apeluje dziennikarka Biełsatu.

Ranni, aresztowani i pobici: “bilans strat” dziennikarzy Biełsatu

Po wyjściu na wolność Dubowik trafiła do szpitala z podejrzeniem pęknięcia jajnika. Dziennikarka oraz jej bliscy zapowiadają skargi do wszystkich możliwych instytucji, w tym do organizacji międzynarodowych.

Dziennikarze Biełsatu zwracają się z prośbą do wszystkich organizacji dziennikarskich o solidarność z Aleną.

Nasza koleżanka jest jedną z 7 tysięcy osób zatrzymanych przez białoruskie służby bezpieczeństwa podczas pacyfikacji pokojowych protestów. Wczoraj rozpoczęło się masowe wypuszczanie osób przetrzymywanych w aresztach. Aresztanci opowiadają o strasznych warunkach panujących za kratami. Zatrzymani byli upychani po 40 osób w 8-osobowych celach, bici i głodzeni. Służby nie informowały rodzin, gdzie znajdują się ich bliscy. Przez ten czas pod białoruskimi aresztami powstały spontaniczne grupy pomocy zatrzymanym i rodzinom ofiar.

Noc przed mińskim aresztem: władze zwalniają swoich zakładników FOTOREPORTAŻ

sk,pj/belsat.eu

Wiadomości